Trwa dramatyczna saga związana z irańskimi piłkarkami po Pucharze Azji. Kolejne zawodniczki, które początkowo szukały schronienia w Australii, niespodziewanie decydują się na powrót do ojczyzny. W tle pojawiają się mrożące krew w żyłach doniesienia o systematycznym zastraszaniu ich rodzin przez państwowe służby.
Jak w obszernym materiale dla stacji BBC opisali dziennikarze Jessica Rawnsley oraz Simon Atkinson (przy współpracy Roberta Greenalla), kapitan irańskiej kadry narodowej, Zahra Ghanbari, oficjalnie wycofała swój wniosek o azyl w Australii.
Tym samym reprezentantka stała się już piątą z siedmiu osób z irańskiej delegacji, które zrezygnowały z początkowego planu pozostania na emigracji na wizach humanitarnych. Zgodnie z niedzielnymi doniesieniami irańskiej agencji prasowej IRNA, zawodniczka ma udać się z Malezji do Iranu. Oznacza to, że obecnie na terytorium Australii pozostały już tylko dwie osoby z pierwotnej grupy szukającej schronienia.
Decyzja kapitan nastąpiła zaledwie dzień po tym, jak w sobotę swoje wnioski azylowe wycofały trzy inne reprezentantki: Zahra Soltan Meshkehkar, Mona Hamoudi oraz Zahra Sarbali. Powiązana z rządem agencja Tasnim przekazała, że cała trójka udała się do Kuala Lumpur, aby dołączyć do reszty zespołu i wrócić do domów. Pierwsza zawodniczka zmieniła zdanie w zeszłym tygodniu, a w sobotę terytorium Australii opuściły dwie piłkarki oraz jeden członek sztabu.
Początek całego zamieszania miał miejsce 2 marca podczas meczu otwarcia Pucharu Azji przeciwko Korei Południowej. Piłkarki zbojkotowały wówczas odśpiewanie hymnu narodowego. Ten akt sprzeciwu spotkał się z furią w ich ojczyźnie, gdzie natychmiast określono je wojennymi zdrajczyniami i publicznie domagano się surowych kar. Choć w dwóch kolejnych spotkaniach zawodniczki śpiewały już hymn – co według krytyków było wynikiem poleceń od towarzyszących im oficjeli państwowych – obawy o ich bezpieczeństwo po powrocie drastycznie wzrosły. Drużyna odpadła z turnieju 8 marca, a reszta delegacji opuściła Australię 10 marca.
Narracje dotyczące nagłych powrotów piłkarek są skrajnie odmienne. Aktywiści na rzecz praw człowieka, w tym przebywająca na uchodźstwie była reprezentantka w futsalu, Shiva Amini, donoszą, że za zmianą decyzji stoją brutalne metody państwa. Według tych informacji, Irańska Federacja Piłkarska we ścisłej współpracy z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej miała wywierać bezlitosny i systemowy nacisk na rodziny zawodniczek przebywające w kraju, co ostatecznie zmusiło uciekinierki do zmiany planów.
Z kolei irańskie media państwowe, takie jak Mehr czy IRNA, przedstawiają sprawę jako wielki triumf patriotyzmu, odrzucając australijskie propozycje wizowe jako wojnę psychologiczną i zwodnicze oferty. Ministerstwo sportu Iranu opublikowało komunikat, w którym oskarżyło australijskie władze o wpisywanie się w retorykę obozu Trumpa, chwaląc jednocześnie narodowego ducha drużyny.
Australijscy politycy odpowiedzialni za sprawy wewnętrzne i rządowe, Tony Burke oraz Kristy McBain, potwierdzili wycofanie wniosków przez piłkarki. Zaznaczyli jednak stanowczo, że rząd zapewnił kobietom pełne wsparcie i wszelkie możliwości bezpiecznego pozostania w kraju. Urzędnicy podkreślili, że zrobili wszystko, co w ich mocy, by zagwarantować im wybór, jednak nie mają wpływu na skomplikowany, trudny kontekst i presję, w jakich zawodniczki podejmują te ostateczne decyzje. Komunikaty płynące z Teheranu zostały przez stronę australijską krótko skwitowane jako zwykła propaganda.
Cała piłkarska saga ma miejsce w niezwykle napiętym okresie geopolitycznym na Bliskim Wschodzie, tocząc się w cieniu amerykańsko-izraelskich ataków na Iran i regionalnych działań odwetowych, co dodatkowo potęguje stawkę, o jaką toczy się gra poza boiskiem.











