Już dziś, 7 marca 2026 roku, reprezentacja Polski kobiet stanie przed jednym z największych wyzwań w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2027. Podopieczne Niny Patalon wybiegną o godzinie 21:10 na murawę Stade Gaston-Gérard w Dijon, by zmierzyć się z naszpikowaną gwiazdami reprezentacją Francji. Po fantastycznym otwarciu kwalifikacji, Biało-Czerwone mają pełne prawo wierzyć, że z tego arcytrudnego terenu można wywieźć niezwykle cenne punkty.
Bolesna historia to już tylko statystyka
Gdybyśmy opierali się wyłącznie na historii bezpośrednich spotkań obu zespołów, nastroje przed dzisiejszym meczem byłyby bardzo ponure. Seniorskie reprezentacje Polski i Francji mierzyły się ze sobą w oficjalnych rozgrywkach siedmiokrotnie i za każdym razem z boiska schodziły pokonane. Całkowity bilans bramkowy tych konfrontacji to dotkliwe 30:3 na korzyść naszych rywalek.
Należy jednak pamiętać o kluczowym detalu – ostatni taki mecz odbył się w 2013 roku (zakończył się zwycięstwem „Trójkolorowych” 6:0). Od tego czasu w polskim futbolu kobiecym dokonała się wręcz rewolucja systemowa i psychologiczna. Dziś kadra Polski, plasująca się na wysokim 24. miejscu w globalnym rankingu FIFA, nie ma absolutnie żadnych kompleksów przed starciem ze światowymi potęgami.
Taktyczne szachy: Posiadanie kontra zabójcze kontry
Francja, prowadzona od sierpnia 2024 roku przez selekcjonera Laurenta Bonadei, to zespół preferujący całkowitą dominację na boisku. Jak pokazał jednak ich pierwszy mecz w obecnych eliminacjach, francuska maszyna potrafi się zaciąć. Skazywana na pożarcie Irlandia bardzo twardo weszła w mecz i już w 12. minucie sensacyjnie objęła prowadzenie po trafieniu Katie McCabe. Francuzki długo biły głową w szczelny, wyspiarski mur, a wymęczoną wygraną 2:1 uratowały im dopiero w ostatnim kwadransie gry dwa gole Melvine Malard.
To ogromny i wyraźny sygnał ostrzegawczy dla gospodyń, a zarazem wielka nadzieja dla Biało-Czerwonych. Polki w pierwszej kolejce zremisowały 2:2 z niezwykle silną Holandią, a o bramkach Ewy Pajor z 24. minuty oraz Pauliny Tomasiak z końcówki spotkania mówiło się w całej sportowej Europie. Mecz w Gdańsku udowodnił, że zespół potrafi świetnie znosić presję w grze defensywnej. Jak trafnie skwitowała to po inauguracji trenerka Nina Patalon: „Wynik nam się nie układał, ale ostatecznie wygrała u nas dyscyplina, a nie emocje”.
Ewa Pajor i „francuscy łącznicy”
Kluczem do rozmontowania wysoko ustawionej, często beztroskiej obrony Francuzek, będą z pewnością szybkie fazy przejściowe. Polska dysponuje w ataku bronią absolutnie światowego kalibru. Kapitan naszej kadry, Ewa Pajor, rozgrywa w barwach FC Barcelony fenomenalny sezon – w trwającej kampanii hiszpańskiej Ligi F ma na koncie imponujące 16 goli i 4 asysty w zaledwie 1265 spędzonych na murawie minutach. Jej 51 bramek wywalczonych w pierwszych 55 występach dla „Dumy Katalonii” przeszło do historii klubu. Prędkość napastniczki będzie w Dijon spędzać sen z powiek francuskim stoperkom.
Co więcej, reprezentacja Polski nie jedzie w nieznane, ponieważ dysponuje swoistymi „francuskimi łącznikami”. Znaczna część kadrowiczek na co dzień z powodzeniem występuje w czołowych europejskich ligach, na czele z liderką defensywy z PSG, Pauliną Dudek. Motorem napędowym w drugiej linii będzie Ewelina Kamczyk, która w przerwie zimowej przeniosła się do włoskiego AC Milan, co tylko potwierdza jej świetną dyspozycję i renomę na europejskim rynku.
Absolutnym hitem taktycznym i anegdotycznym tego spotkania jest jednak obecność 21-letniej Nadii Krezyman. Świetnie zapowiadająca się polska pomocniczka na co dzień gra właśnie w barwach Dijon FCO, dla którego zdobyła w tym sezonie 3 bramki i dołożyła 3 asysty w rozgrywkach ligowych. Krezyman zna każdy centymetr boiska na obiekcie Stade Gaston-Gérard. Miejmy nadzieję, że ta przewaga informacyjna i żelazna dyscyplina pozwolą Biało-Czerwonym na wywiezienie z tego trudnego terenu punktów, które znacznie przybliżą Polskę do historycznego awansu na Mistrzostwa Świata.












1 Comment