29 listopada 2022

NWSL – tydzień 9

Z pozoru Amerykańska NWSL wydaje się prezentować zaiste imponująco. Wielkie nazwiska, przyzwoity poziom, emocjonujące spotkania, szeroki przekaz medialny i wysokie aspiracje. Niestety pod powierzchnią nie wyglada to już tak dobrze. Dzięki plajcie i wycofaniu sie Bostonu tuż przed rozpoczęciem rozgrywek co zredukowało ligę do 9 zespołów, obecny terminarz spotkań NWSL przypomina trójskok na polu minowym. Jeden tydzień uda się pogodzić terminy, drugi też, a w trzecim…ktoś i tak bedzie poszkodowanym. Niestety taka sytuacja trwać będzie aż do końca sezonu zasadniczego. Nie jest to jednak jedyny problem NWSL, która najpierw musiała poradzić sobie z dotrzymaniem umów podpisanych z piłkarkami Bostonu (w NWSL piłkarki podpisują umowy z ligą a nie z klubem) a obecnie już od ponad roku liga pozostaje bez głównego komisarza rozgrywek (po rezygnacji Jeffa Plush’a w marcu 2017r.).

Zatrudniona w 2016 r. na stanowisku dyrektora operacyjnego – Amanda Duffy – pozostaje de facto „publiczną twarzą” NWSL, podczas gdy na stanowisko komisarza wciąż brak chętnych. Nie wróży to najlepiej ambitnym planom rozwoju NWSL. Jedynie trzy z dziesięciu klubów tej ligi notowały wzrost liczyby kibiców w ostatnich dwu latach. (dane za 2016 i 2017). O ile w Chicago i Portland mogą spać w miarę spokojnie to już w New Jersey pomimo wzrostu liczby fanów, klub Sky Blue FC ma nadal najsłabsze statystyki widzów w całej lidze. Patrząc zaś na ich wyniki sportowe może się okazać, iż po tym sezonie NWSL bedzie liczyć tylko 8 drużyn, bądź klub podzieli los FC Kansas City…

Wracając do kwestii sportowych.

North Carolina Courage

zdecydowanie prowadzi w lidze, zmierzając pewnie po drugą z rzędu NWSL Shield – nagrodę dla zwycięzcy sezonu zasadniczego. Nie ma co się tu zanadto rozpisywać, Amerykanie pozazdrościli Europie Lyonu i budują własnego hegemona na zbliżające się dużymi krokami (na razie nieoficjalne) klubowe mistrzostwa świata piłki nożnej kobiet. W tym roku w Miami pilotażowo rywalizować będą na razie tylko 4 drużyny: Lyon, PSG, NC Courage i Man City ale organizatorzy zapowiadają rozszerzenie formatu do 8 a nawet 16 ekip w kolejnych latach. 

Seattle Reign

  Posiadające 9 punktów straty do liderek ale i mecz w zapasie, Reign wydają się obok Orlando Pride i być może Portland Thorns jedynymi, które będą w stanie powalczyć z Courage w drugiej części sezonu. Niestety w Seattle borykają się ostatnio z nieudanym zdaniem kibiców eksperymentem pod nazwą Jodie Taylor, co w połączeniu z „tradycyjną” już w tym klubie, kolejną kończącą sezon kontuzją (tym razem Yael Averbuch) oraz przy sporym kontyngencie zagranicznym otrzymującym powołania do krajowych reprezentacji – mocno ograniczy pole wyboru trenera Andonovskiego w następnych meczach.

Orlando Pride

Ostatnia wygrana Orlando Pride z Chicago Red Stars być może ułagodzi nieco kibiców tych pierwszych, którzy ostatnio głośno wyrażają rosnące zniecierpliwienie do pracy trenerskiej Toma Sermanni’ego. Choć Pride przegrały tylko raz w ostatnich pięciu spotkaniach to fani z Orlando oczekują znacznie więcej od zespołu złożonego m.in z 9 piłkarek reprezentacji narodowych USA, Brazylii i Australii.

Portland Thorns

Po miesiącu bez zwycięstw Portland Thorns zaliczają drugą wygraną w odstępie tygodnia. Czas pokaże czy stan ten utrzyma się na dłużej, bo za wyjątkiem kanadyjskiej weteran Sinclair oraz podpory reprezentacji USA – Horan, którą chyba nieco na siłę zrobiono w klubie rozgrywającą (z myślą właśnie o reprezentacji) pozostałe zawodiczki Thorns prezentuja się ostatnio wg. oddanej rzeszy kibiców tej drużyny – „ledwie” dobrze.

Houston Dash

Trio z RPA (van Wyk, Motlhalo, Kgatlana) przybyłe do Houston Dash w pakiecie wraz z doświadczoną holenderską trener Verą Pauw (prowadziła m.in właśnie drużynę narodową RPA) już zapracowało na swoje utrzymanie. Dash, ekipa końca tabeli w ostatnich dwóch sezonach, obecnie wspięła się do środka stawki prezentując przy tym naprawdę skuteczny futbol. Duża też w tym zasługa trenerki Pauw, która w środowisku cieszy się świetną opinią fachowca od „rozwoju”. Niestety w ostatnim meczu powaznej kontuzji doznała Kristie Mewis co poważnie osłabi teksańską drużynę w dalszej części sezonu.

Chicago Red Stars

Chicago Red Stars. Jedenaście rozegranych spotkań i tylko dwa zwycięstwa… choć też tylko trzy przegrane. Sporych rozmiarów porażka w tym tygodniu wydaje się jednak najbardziej bolesną, a sześć remisów odpowiada za obecną, niską pozycję Red Stars w tabeli. Pozostaje pytanie czy Julie Ertz – najlepsza piłkarka USA zeszłego sezonu, Samantha Kerr – nieoficjalnie numer 3 na świecie oraz Yuki Nagasato – królowa asyst w Bundeslidze w ubiegłym sezonie – wystarczą by Chicago awansowały w tym sezonie do rozgrywek play-off.

Utah Royals

Utah Royals. Beniaminek, o ile można tak powiedzieć. Klub który powstał półtora roku temu, dziedzicząc prawa po rozwiązanym Kansas City… ale powstał z autentycznej potrzeby wprowadzenia kobiecego klubu ze stanu Utah do najwyższej klasy rozgrywek w USA. To właśn ie w Utah największy odsetek piłkarek-licealistek jest rekrutowany do koledży grających w Division 1 (NCAA), stan ten posiada 6 kobiecych klubów uczelnianych wystepujących w NCAA i jedną z największych widowni w tej lidze. Royals jak na razie zaliczają tylko 7 strzelonych bramek…ale też tylko 7 straconych. Tylko 2 wygrane mecze, tylko 2 przegrane, 5 remisów i zaległe spotkanie do rozegrania. Wyrównany skład, doświadczona trener…i być może niespodzianka wisząca w powietrzu.

Washington Spirit

Washington Spirt w ostatnich 5 meczach odniosły tylko jednen skromny sukces przeciwko najsłabszym w lidze Sky Blue FC. Przegrana w tym tygodniu poważnie oddala piłkarki z Maryland od fazy play-off, zaś „stołeczni” kibice co raz głośniej domagają się zwolnienia trenera. Największa krytyka w kierunku Jima Gabarry płynie za jego uparte a nie przynoszące efektu wybory personalne. Między innymi za wystawianie gwiazdy argentyńskiej piłki – Estefanii Banini (jeden gol w ośmiu meczach) jako partnerki dla Mallory Pugh – przy jednoczesnym trzymaniu na ławce młodszej ale bardziej doświadczonej gwiazdy Chile i ostatniego Copa Libertadores – Yanary Aedo. 

Sky Blue FC

Sky Blue FC zaliczają kolejną przegraną w tym tygodniu i pozostając z jednym punktem w ośmiu rozegranych meczach w zasadzie tracą już wszelkie nadzieje na awans do fazy play-off. Choć magnetyzm nazwiska Carli Lloyd pomógł przyciągnąć trochę więcej widzów na stadion w ubiegłym sezonie to wciąż nie na tyle by w New Jersey przestano martwić się o przyszłość, a ta w połączeniu z miernymi wynikami sportowymi rysuje się raczej w czarnych barwach.

 

Orlando Pride 3 – 4 North Carolina Courage

(Ubogagu 52′, Kennedy 65′, Hill 83′ – McDonald 32′ 90′, Debinha 57′, Sam Mewis 62′)

Washington Spirit 1 – 0 Sky Blue FC

(Hatch 64′)

Houston Dash 2 – 1 Seattle Reign

(Kristie Mewis 68′, Latsko 90+2′ – Yanez 13′)

Portland Thorns 2 – 0 Utah Royals

(Sinclair 18′, Horan 39′)

Chicago Red Stars 2 – 5 Orlando Pride

(Hill 2′, Morgan 6′, Leroux 61′ 63′, Weatherholt 83′ – Kerr 21′ 60′)

Sky Blue FC 0 – 1 Seatlle Reign

(Rapinoe 64′)

Houston Dash 3 – 2 Washington Spirit

(Daly 45+1′ 78′, Ohai 46′ – Banini 54′, Hatch 90+1′)

 

KLUBMZRPG+G-G+/-PKT
North Carolina Courage2417615317+3657
Portland Thorns FC2412664028+1242
Seattle Reign FC2411852719+841
Chicago Red Stars2491053828+1037
Utah Royals249872223-135
Houston Dash 2495103539-432
Orlando Pride 2486103037-730
Washington Spirit2425171235-2310
Sky Blue FC2416172152-319

Rob Mikalski

0 0 votes
Article Rating

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
error: Content is protected !!
%d bloggers like this: