Beach soccer niechciane dziecko polskiej piłki? Jarosław Jagielski trener Grembachu Łódź twierdzi, że to bardzo widowiskowa dyscyplina sportu, że warto w nią inwestować i iść za przykładem Węgier.

 

– Pierwsze pytanie z przymrużeniem oka. W jakim obuwiu grają Pana podopieczne?
– I tu mogę Pana zaskoczyć. Otóż gdy jest sucho i gorąco na piasku gra się na boso, ale gdy czasami jest chłodno i mokro zawodnicy czy też zawodniczki używają specjalnego obuwia. Wygląda ono trochę podobnie do butów płetwonurka.

– Ile jest w Polsce drużyn grających beach soccera?
– Niestety, przez brak regulacji w tym zakresie oraz braku promocji beach soccera w poszczególnych okręgowych i wojewódzkich związkach, ta liczba co roku się zmienia. Drużyn męskich seniorów oficjalnie biorących udział w rozgrywkach organizowanych przez PZPN jest ponad dwadzieścia. Dziesięć z nich tworzy Ekstraklasę, a reszta tworzy pierwszą ligę otwartą. Sporo jest zespołów lokalnych, ale te albo nie chcą, albo nie stać ich na turnieje krajowe. Jest kilkanaście drużyn młodzieżowych, choć w tym roku będzie chyba więcej, bo zespoły z Ekstraklasy są zobligowani posiadać ekipę U-21. Natomiast żeńskich zespołów jest również kilkanaście, ale ta liczba stale wzrasta.

– A ile jest boisk do wspomnianej dyscypliny sportu?
– Ciężko na to pytanie odpowiedzieć, bo PZPN jako organizator rozgrywek wynajmuje już te sprawdzone, ale są w naszym kraju jest kilka ciekawych obiektów np. w Sosnowcu czy Gliwicach. Boisk jest sporo, lecz nie o wszystkich wiem. W Łodzi, skąd pochodzi aktualny Mistrz Polski i wicemistrz mężczyzn, a także Mistrz Polski kobiet, nie ma żadnego odpowiedniego do uprawiania beach soccera. Trenujemy albo na twardym i bez infrastruktury boisku w Łodzi lub wyjeżdżamy poza miasto do Chodcza lub Poddębic.

– Jak długi jest sezon piłkarski, chodzi o plażę?
– Sezon trwa od połowy czerwca do pierwszych dni sierpnia. My przygotowania zaczynamy jednak już w kwietniu, więc można powiedzieć, że spędzamy na piasku około czterech miesięcy.

– Czy Grembach Łódź uczestniczy w meczach futsalu lub piłki na trawie?
– Jeszcze kilka lat temu Grembach brał udział w męskich rozgrywkach Ekstraklasy futsalu. Bez znaczących osiągnięć. Obecnie jesteśmy klubem grającym wyłącznie w beach soccer, ale chodzi mi po głowie zgłoszenie drużyny żeńskiej do rozgrywek futsalowych. Zobaczymy.

– Jakie są reakcje PZPN na tą odmianę piłki?
– Cóż, beach soccer nie jest oczkiem w głowie Prezesa i tak też jest traktowany w Związku. Myślę nawet, że jest na szarym końcu łańcucha pokarmowego, jest piątym kołem u wozu. Nie widzę chęci promocji, propagowania czy choćby jakiegokolwiek planu rozwoju. Turnieje są po prostu realizowane. W całej Komisji zajmującej się futsalem i beach soccerem są zaledwie dwie osoby, które przed wejściem w skład Komisji miały coś wspólnego z beach soccerem.

– Proszę kilka słów o sukcesach Pana drużyny.
– Największe sukcesy naszego klubu są udziałem męskiej drużyny seniorów, z którą zdobywałem siedmiokrotnie Mistrzostwo Polski, sześciokrotnie Puchar Polski i dwukrotnie Superpuchar. Czterokrotnie, na pięć edycji, reprezentowaliśmy nasz kraj w klubowych Mistrzostwach Europy – beach soccerowej Lidze Mistrzów. Najlepsze miejsce, jakie osiągnęliśmy i niepoprawione przez żaden polski klub to szóste. Raz zdobyliśmy Mistrzostwo Polski Juniorów i w ubiegłym roku wywalczyliśmy tytuł najlepszej kobiecej w kraju. Nie chwaląc się, żaden Polski klub nie może się pochwalić takimi osiągnięciami. Niewiele jest klubów, które mają aż trzy sekcje i w każdej z nich zdobyty tytuł mistrzowski.

– Jak wyglądają treningi zawodniczek? Czy chętnie uczestniczą w treningach?
– Czekają na każdy trening. Zajęcia wyglądają trochę inaczej niż na trawie czy na hali. Jest więcej techniki i treningów strzeleckich, a któż nie lubi zdobywać goli. U nas w klubie zawodnicy i zawodniczki mają pełną opiekę szkoleniową, kilku trenerów od trenera bramkarek, dbającego o rozwój techniczny aż po trenera przygotowania fizycznego. Nie wiele klubów trawiastych czy futsalowych może pochwalić się takim sztabem.

– Jak szeroką jest kadra Grembachu?
– Jesteśmy na etapie przygotowań do najważniejszego klubowego turnieju w Europie, czyli Euro Winners Cup, który już od 28 maja br. rozpocznie się w portugalskim Nazaré. Do przygotowań przystąpiły 32 zawodniczki. Tę szeroką kadrę muszę niestety okroić do dwunastu, bo tylko tyle zawodniczek mogę zabrać na Ligę Mistrzów 2018.

– Jakie wymagania trzeba spełnić, by być trenerem w beach soccerze?
– Na razie w Polsce nie trzeba posiadać żadnych uprawnień. Beach Soccer World Wide, czyli komórka FIFA zajmująca się beach soccerem, prowadzi kursy trenerskie i ja jestem właśnie po takich kursach. Kuriozalne jest to, aby prowadzić Reprezentacje Polski w beach soccer trzeba posiadać, z tego co pamiętam, ukończony kurs UEFA B lub UEFA B – Futsal. Najciekawsze jest to, że na żadnym z tych kursów nie ma nawet słowa o beach soccerze.

– Skąd pomysł na taką piłkę w Łodzi?
– Tu, tak naprawdę beach soccer się rozpoczął. Tu powstała Polska Federacja Beach Soccera, która przez wiele lat organizowała rozgrywki plażówki w kraju. Gdy BSWW wstąpiła w szeregi FIFA, rozgrywki przejął PZPN. Tu więc biło serce beach soccera i stąd wyszła „epidemia” beach soccera. Dlatego też tutaj od wielu lat funkcjonuje wiele zespołów beach soccerowych.

– Czy może Pan wymienić nazwiska zawodniczek, które są gwiazdami?
– Jest wiele takich zawodniczek, które mają nieprzeciętne umiejętności, ale o gwiazdach wśród kobiet ciężko jeszcze mówić. Najlepszą zawodniczką w ubiegłym roku na świecie została wybrana zawodniczka z  Anglii Sarah Kempson. Ja mam tylko nadzieję, że wkrótce to zawodniczki Lady Grembach EE Łódź bedą „gwiazdami” beach soccera.

– Czy w każdej miejscowości można zbudować boisko do beach soccera?
– Oczywiście, że tak. Wystarczą tylko chęci i trochę pieniędzy na wykonanie.

– Przepisy gry w skrócie.
– W meczu bierze udział dziesięć zawodniczek. Na boisku jednorazowo może przebywać 5 – jedna bramkarka i 4 zawodniczki z pola. Zmiany są lotne. Gra się 3×12 minut bez zatrzymywanego czasu, chyba że są ku temu specjalne warunki. Specyficzna jest gra z bramkarką. Pola karne wyznaczają chorągiewki. Sędziów prowadzących jest 2 plus sędzia techniczny oraz jeden stolikowy. Specyficzne jest również wykonywanie rzutów wolnych. Obowiązuje specjalna taktyka i technika gry. Mecze są szybkie i bardzo widowiskowe z dużą ilością fajerwerków technicznych z efektownymi przewrotkami na pierwszym planie.

– Co powinno się stać, jakie zaistnieć zmiany, aby beach soccer był bardziej popularnym w naszym kraju?
– Przede wszystkim muszą nią zarządzać osoby kochający tę odmianę, rozumiejący jej specyfikę i chcący, aby się ona rozwijała. Trzeba mieć plan i pomysł. Trzeba zarażać swą miłością osoby, które mogą pomóc. Trzeba z beach soccera stworzyć taki produkt, aby móc go wykreować w telewizji. To jest jedna strona. Druga to praca z młodzieżą i zachęcanie do uprawiania beach soccera. Trzeba tworzyć szkółki, obozy sportowe itp. Na Węgrzech, mój serdeczny przyjaciel, który jest szefem Komisji ds. Futsalu i Piłki Plażowej – Izsvak Zsolt, przygotował specjalny program dla dzieci i młodzieży. Węgrzy posiadają grupy wiekowe U-12, U-15, U-17, U-19 i U-21. Na razie Węgrzy nie mają spektakularnych osiągnięć, ale ta praca z młodzieżą wkrótce zaprocentuje. Takich aspektów jest bardzo wiele. Mógłbym tak jeszcze długo.

 

Rozmawiał Jacek Piotrowski

zdjęcia dzięki uprzejmości klubu Grembach Łódź

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz