Filippa i cała reszta
Publicystyka Świat

Filippa i cała reszta

GHcprNDXsAEQjWs

Rosa Kafaji asystuje, a Filippa Angeldal kończy niezwykle udany, reprezentacyjny tydzień w najlepszy możliwy sposób (Fot. Bildbyrån)

 Pięć goli na treningowym stadionie bez trybun i jeszcze pięć na zdecydowanie bardziej efektownej sztokholmskiej Tele2 Arenie w obecności ponad jedenastu tysięcy widzów – pierwsze w tym roku zgrupowanie szwedzkiej kadry ewidentnie przebiegło zgodnie z uprzednio nakreślonym scenariuszem. Fakt, że lutowy dwumecz był w pewnym stopniu wyjątkowy, pośrednio potwierdził nawet sam Peter Gerhardsson, szczerze przyznając podczas jednej z konferencji, iż tym razem zdarzyło mu się złamać swoją niepisaną zasadę i jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zaplanować konkretne roszady zarówno taktyczne, jak i personalne. Współczesny futbol rozwinął się jednak do tego stopnia, iż nawet takie wydawałoby się letnie i pozbawione odpowiedniej temperatury potyczki mogą stanowić cokolwiek zadowalającą bazę do skrupulatnej analizy. Podstawowy, wynikający bezpośrednio z oficjalnego kalendarza FIFA wniosek jest oczywiście taki, że łatwo już było, a wraz z nadejściem kwietnia rozpoczynają się prawdziwe schody. Skoro jednak niełatwa wspinaczka ku finałom EURO ’25 tak czy inaczej nas czeka, to miło byłoby rozpocząć ją przynajmniej w niezłych nastrojach, co najwyraźniej kilka szwedzkich kadrowiczek wzięło sobie mocno do serca. I tym właśnie sposobem wyklarowała nam się lista mniej lub bardziej oczywistych zwyciężczyń lutowego okna reprezentacyjnego, na której nie mogło rzecz jasna zabraknąć obu piłkarek ze zdjęcia powyżej.


Plusy tygodnia:

Filippa Angeldal – solidna w starciu wyjazdowym, bliska perfekcji w sztokholmskim rewanżu. Druga najlepsza piłkarka Szwecji poprzedniego roku kalendarzowego ani myśli spuszczać z tonu, wysyłając kolejny, jasny sygnał, że już teraz jest gotowa do roli pierwszej rozgrywającej w podstawowym dla Gerhardssona ustawieniu 1-4-2-3-1. Jedynym, malutkim znakiem zapytania może być w kontekście najbliższych tygodni wyłącznie jej pozycja w drużynie klubowej. Jeszcze niedawno mogło się wydawać, że wobec transferu Deyny Castellanos do Bay FC oraz ogromnego pecha Jill Roord, tercet Coombs – Hasegawa – Angeldal na dobre stanie się podstawowym wyborem Garetha Taylora. Walijski szkoleniowiec Manchesteru City zaskoczył jednak przesunięciem na dziesiątkę Jessiki Park, a manewr ten przyniósł tak wymierne efekty, że podobnego eksperymentu spróbowała na gruncie reprezentacyjnym również Sarina Wiegman. Ekipa z niebieskiej części Manchesteru wciąż pozostaje jednak w grze o trzy trofea na krajowym podwórku, w związku z czym o minuty dla naszej rozgrywającej możemy być względnie spokojni.

Nathalie Björn – jeszcze jedno nazwisko pokazujące, że ani trochę nie pomyliliśmy się w selekcji piątki nominowanych do zaszczytnego tytułu Szwedzkiej Piłkarki Roku 2023. Złośliwi wypomną oczywiście, że w rewanżu przytrafił się stoperce Chelsea niefortunny błąd, w wyniku którego swoją bramkową szanse mogła mieć Milena Nikolic, ale nawet oni muszą chyba przyznać, że na tę chwilę pochodząca z Uppsali 26-latka to najpewniejsza i najbardziej stabilna defensorka w talii Petera Gerhardssona. Jasne, Sembrant czy Ilestedt prawdopodobnie cały czas mogą dać kadrze minimalnie więcej przy okazji ofensywnych stałych fragmentów gry (choć i w tym konkretnym elemencie Björn coraz mniej im ustępuje), ale jeśli spojrzeć na parametry czysto defensywne oraz te bezpośrednio związane z rozgrywaniem piłki od własnego pola karnego, to tutaj nie ma już żadnych wątpliwości, gdzie powinniśmy szukać obecnie numeru jeden. Ale skoro jesteśmy już przy formacji defensywnej, to warto dostrzec i pochwalić również dwa bardzo solidne występy doświadczonej Sembrant, dla której było to zdecydowanie najbardziej udane zgrupowanie kadry od dłuższego czasu.

duet z Häcken – Rosa Kafaji na swoją realną szansę w kadrze czekała niezwykle długo i cierpliwie, ale gdy ten moment wreszcie nadszedł, to jej pierwszy, reprezentacyjny występ w wyjściowej jedenastce okazał się przede wszystkim pasmem niekończących się frustracji. Owszem, było kilka udanych dryblingów, zdarzyła się też potężna bomba w poprzeczkę bośniackiej bramki, ale ogólny obraz był wyraźnie odmienny od tego, który towarzyszył nam podczas oglądania popisów dwudziestolatki z Hisingen chociażby w fazie grupowej tegorocznej Ligi Mistrzyń. Na szczęście, okazja do poprawki nadeszła nadzwyczaj szybko, a w swoim rodzinnym Sztokholmie Kafaji była już niemal nie do zatrzymania. Gol, asysta, udział przy jeszcze jednym trafieniu i… wierzymy, że niejako przy okazji zrzucona w ten sposób z barków presja ogromnych oczekiwań licznych kibiców czy komentatorów. A bez niej, o czym doskonale wiemy, każdemu gra się zdecydowanie łatwiej. Swoją pieczątkę na obu lutowych wiktoriach z naprawdę efektownym stylu postawiła także druga z liderek ofensywy Häcken Anna Anvegård. Dwukrotna królowa strzelczyń Damallsvenkan pokazała, że w roli cofniętej napastniczki potrafi doskonale odnaleźć się także w warunkach reprezentacyjnych, a na nadmiar ciekawych opcji w tym akurat sektorze boiska w najbliższej przyszłości narzekać z pewnością nie będziemy.

koncepcja otwartych drzwi – punkt najważniejszy, ale zarazem i najbardziej kontrowersyjny. Nikt nie zamierza podważać tu oczywistego faktu, że futbol to prawdopodobnie najbardziej zespołowy spośród wszystkich sportów drużynowych, ale jednak nawet w takich okolicznościach warto czasami wyjść poza własną strefę komfortu i zobaczyć, jakie efekty to przyniesie. Dziś, bogatsi o wiedzę z minionego tygodnia, możemy powiedzieć już, że krokiem we właściwym kierunku okazało się postawienie na ofensywne duety z Häcken oraz Fiorentiny. Sportowo zdecydowanie obroniła się ponadto Matilda Vinberg, a po lewej stronie trzyosobowego bloku defensywnego z niezłej strony pokazała się Amanda Nildén. Otrzymanej w Zenicy szansy w pełni nie wykorzystała za to Hanna Lundkvist, ale nie oznacza to bynajmniej, że już teraz najeży z tej konkretnej zawodniczki w jakikolwiek sposób definitywnie rezygnować. Co więcej, wciąż czekamy na efektowne wejście do kadry takich nazwisk jak Evelyn Ijeh, czy młodsza z sióstr Nildén, jeżeli tylko jej przywitanie z Damallsvenskan okaże się choćby w połowie tak spektakularne, jak oczekują tego wszyscy fani z Hisingen. W tym wszystkim nie chodzi jednak tyle o konkretne piłkarki, co o uniknięcie doskonale znanego nam z drugiej połowy kadencji Pii Sundhage syndromu zamkniętych drzwi. Jeżeli selekcjoner ma przekonanie na przykład do Hanny Bennison – bardzo proszę, jego prawo. W takim jednak razie liczyłbym na to, że pomocniczka Evertonu nie będzie dłużej kolekcjonowała kolejnych epizodów na wzór zawodowych, trzecioplanowych aktorek z kalifornijskich produkcji filmowych, a zamiast tego otrzyma realną szansę międzynarodowej weryfikacji (dokładnie tak, jak miało to miejsce przed kilkoma dniami). Swoją drogą, trochę szkoda, że przy okazji dwumeczu z Bośnią niepodważalną pozycję na dziewiątce miała Stina Blackstenius, bo aż prosiło się o to, aby właśnie teraz poszukać tu innej, alternatywnej koncepcji. Potencjalne potyczki z rywalkami pokroju Hiszpanek lub Angielek podobnym eksperymentom sprzyjać będą już bowiem zdecydowanie mniej, gdyż przeciwniczki lubiące i potrafiące rozgrywać między sobą futbolówkę wydają się być skrojone niemal idealnie pod profil snajperki Arsenalu, której obecność w wyjściowym składzie byłaby akurat wtedy całkowicie uzasadniona.

Jared Burzynski

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Content is protected !!