Liga Narodów dywizja A – po kolejce (5-6)
Świat

Liga Narodów dywizja A – po kolejce (5-6)

uwnl


Wydarzenia tygodnia

Liga, liga i po lidze. No, a przynajmniej po jej zasadniczej fazie. Na jesień z piłkarską Ligą Narodów czekaliśmy z wielkimi oczekiwaniami i nawet jeśli niekoniecznie wszystko wyglądało w stu procentach perfekcyjnie, to nie ma co ukrywać, że w porównaniu do towarzyszących nam przez kilkanaście ostatnich lat, rozgrywanych według kompletnie bezsensownego klucza eliminacji wielkich imprez, niewątpliwie wykonaliśmy przynajmniej kilka kroków we właściwym kierunku. A emocjonujące starcia zespołów o zbliżonym potencjale sportowym nie tylko przyniosły nam odpowiedzi na sporo nurtujących pytań, ale i pokazały na kogo w najbliższym czasie warto zwrócić baczniejszą uwagę, a kto dla odmiany pływa w zasadzie bez bielizny. I wszystko to są wnioski, z których można, a nawet trzeba wyciągnąć jakieś lekcje na przyszłość, nawet jeśli dla niektórych, mocno przyzwyczajonych do wygrywania ekip, nie są one przesadnie miłe i przyjemne.

Sporo kwestii można więc niewątpliwie chwalić, ale grudzień z Ligą Narodów przyniósł nam także wiele niepotrzebnych kontrowersji, wśród których na pierwszy plan wysunęły się te powiązane z połączeniem nowego cyklu z europejskimi kwalifikacjami do rozgrywanych latem przyszłego roku Igrzysk. Jak doskonale wiadomo, na turnieju finałowym we Francji prawo gry posiada reprezentacja Wielkiej Brytanii, ale w jej imieniu o awans biją się prowadzone przez Sarinę Wiegman Angielki. I cały terminarz ułożył się tak nieszczęśliwie, że w ostatniej serii spotkań grupowych aktualne wicemistrzynie świata udały się do Glasgow, gdzie przyszło im zmierzyć się ze zdegradowaną już z najwyższej dywizji Szkocją. A ponieważ, wobec fiaska referendum niepodległościowego sprzed kilku lat, szkockie kadrowiczki niezmiennie pozostają obywatelkami Wielkiej Brytanii, to na przykład taka Erin Cuthbert w teorii mogłaby kombinować, że ewentualna wysoka porażka z Anglią może otworzyć jej bramę do zaprezentowania się za kilka miesięcy na olimpijskiej arenie. I tak, są to oczywiście daleko idące dywagacje, ale na przyszłość, choćby tylko dla higieny ducha sportowej rywalizacji, takiego konfliktu interesów warto jednak unikać. Szczególnie, że mądrzejsi o wydarzenia z wtorkowego wieczoru, wszyscy czujemy chyba w tym temacie jeszcze większy niesmak. A w celu uczynienia rywalizacji bardziej sprawiedliwą nie trzeba przecież przesadnie wiele wysiłku, wystarczy tylko szczypta wyobraźni, umiejętnego planowania oraz zdrowego rozsądku.

Chłodnym kalkulacjom ostatecznie nie trzeba było poświęcać więcej uwagi ze względu na to, że prowadzone do kolejnych zwycięstw przez dynamiczną Lineth Beerensteyn Holenderki zrewanżowały się sąsiadkom z Belgii za niespodziewaną, wrześniową porażkę w derbach Beneluksu, choć na gola pieczętującego ostatecznie pierwsze miejsce w grupie musiały czekać aż do piątej minuty doliczonego czasu gry. Finisz w wykonaniu pomocniczki Olympique Lyon Damaris Egurroli okazał się jednak wyjątkowo spektakularny, dzięki czemu podopieczne trenera Jonckera wykonały swoją część zadania i choć podczas pełnej niespodziewanych zwrotów akcji rywalizacji w grupie A1 nie brakowało delikatnych potknięć ze strony Pomarańczowych Lwic, to właśnie one mogą ostatecznie witać nowy, 2024 rok jako finalistki premierowej edycji Ligi Narodów. O obsadzie dwóch ostatnich miejsc w lutowym Final Four decydowały bezpośrednie potyczki pomiędzy zainteresowanymi ekipami i w obu faworytki nie pozostawiły najmniejszych wątpliwości aspirującym pretendentkom. W nadbałtyckim Rostocku Niemki rozbiły niepokonaną dotąd Danię 3-0, a szybkie gole autorstwa niezniszczalnej Alexandry Popp oraz jej klubowej koleżanki Mariny Hegering sprawiły, że dwukrotne mistrzynie świata kontrolowały przebieg boiskowych wydarzeń w zasadzie od pierwszego gwizdka. Równie jednostronny obraz miała konfrontacja Francji z Austrią na Roazhon Park w Rennes, które w pewnym sensie ustawiło trafienie doświadczonej Amandine Henry już w piątej minucie spotkania. W dalszej fazie meczu prowadzenie gospodyń podwyższyły jeszcze Eugenie Le Sommer oraz Marie-Antoinette Katoto, dzięki czemu Francuzki nie tylko definitywnie rozstrzygnęły kwestię awansu, ale dodatkowo pozostały jedynym niepokonanym zespołem w najwyższej dywizji Ligi Narodów i status ten podtrzymały już do końca rywalizacji grupowej, dzięki skromnemu, wyjazdowemu zwycięstwu nad Portugalią.

A co tam słychać w naszej grupie A4? Przecież tutaj również działy się rzeczy i nawet fenomenalny występ Athenei del Castillo nie pozwolił hiszpańskim mistrzyniom świata uniknąć sensacyjnej porażki na własnym boisku z Włoszkami. Ewidentnie odmienione pod wodzą nowego selekcjonera Andrei Soncina Azzurre miały oczywiście na stadionie w Pontevedrze mnóstwo szczęścia, ale tego wieczora los najwyraźniej postanowił zwrócić im to, co niewątpliwie zabrał w dwumeczu ze Szwecją, w którym to zawodniczki z Italii zasłużyły na przynajmniej cztery punkty. Możemy zatem zaryzykować stwierdzenie, że końcowa kolejność w tabeli całkowicie oddaje ostatecznie to, co oglądaliśmy w ostatnich miesiącach na boisku, a rozpoczynające się niebawem eliminacje EURO ’25 zapowiadają się na tak otwarte i nieprzewidywalne jak nigdy wcześniej. I bardzo dobrze, bo przecież w tej zabawie chodzi przede wszystkim o to, aby zachęcić do niej jak najwięcej uczestników. A nie da się ukryć, że lista chętnych do tego, aby za niespełna dwa lata nie tylko pojechać na piłkarskie wakacje do Szwajcarii, ale wręcz powalczyć w finałach ME o konkretne cele, wydaje się być dłuższa niż ktokolwiek mógł to przewidzieć.


Grupa A1

a1

b1


Grupa A2

a2

b2


Grupa A3

a3

b3


Grupa A4

a4

b4

Jared Burzynski

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Content is protected !!