Dziękujemy, zapraszamy za rok. Krótki sen Linköping o Europie
Świat UEFA Women's Champions League UEFA Womens Champions League

Dziękujemy, zapraszamy za rok. Krótki sen Linköping o Europie

contentmedium
Amanda Ilestedt wciąż może wypatrywać Ligi Mistrzyń, Linköping swojej szansy poszuka najwcześniej za rok (Fot. Bildbyrån)

 

  To miał być niezwykle krótki sen o podboju piłkarskiej Europy i zgodnie z oczekiwaniami dokładnie tak się stało. Choć trochę naiwne być może marzenia o nieco ponad kwadrans przedłużył nam uaktywniający się ostatnimi czasy na stadionie w Linköping z niesamowitą regularnością alarm przeciwpożarowy, to na koniec dnia nikt spośród ponad siedmiu tysięcy widzów na trybunach Bilbörsen Areny nie miał wątpliwości, która z drużyn prezentowała tego dnia wyższą sportową jakość. Londyński Arsenal przyjechał do Östergötland jak po swoje i dokładnie to sobie wziął. Mogliśmy żyć złudzeniami, że piłkarki angielskiego giganta nie są w meczowym rytmie, że w poprzedniej edycji eliminacji mocno postraszył je Ajax, ale szybko okazało się, że nawet dość przyzwoicie dysponowany czołowy klub Damallsvenskan jest zwyczajnie zbyt krótki, aby w takim zestawieniu zawalczyć o więcej niż tylko honorową porażkę. Choć możemy zapewne długo dyskutować, czy aby na pewno przynajmniej ten plan minimum udało się skutecznie zrealizować. Bo niby do przerwy udało się dotrwać bez strat, a jeszcze na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry trzykrotne mistrzynie Szwecji przegrywały zaledwie jednym golem, ale prawda jest taka, że ten awans ani przez moment nie był blisko, a w grze trzymała nas przede wszystkim co i rusz wyciągana przez faworytki z Londynu ręka. I o ile w poprzednich latach pierwszy dzień mini-turnieju z udziałem trzeciej siły Damallsvenskan zawsze dostarczał nam sporo emocji, o tyle dziś przedstawicielki naszej ligi stać było w zasadzie na jeden poważniejszy zryw.

 Oczywiście, Arsenal to wielka, piłkarska marka, która nawet w wersji powakacyjnej poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Dlatego trzeba głośno i wyraźnie podkreślić, że swojej dzisiejszej postawy podopieczne trenera Andresa Jacobsona żadną miarą nie powinny się wstydzić. Co więcej, za fragment pomiędzy 65. i 80. minutą należą się im wielkie brawa, a przecież jeszcze wcześniej wszyscy łapaliśmy się za głowy, gdy doskonałą sytuację na wyrównanie stanu rywalizacji zmarnowała Yuka Momiki. To właśnie japońska pomocniczka była dziś jedną z najbardziej wyróżniających się zawodniczek w ekipie gospodyń, wśród których na ciepłe słowa zasłużyły także dysponujące jak się okazało żelaznymi płucami wahadłowe. Swój moment chwały mogła mieć ponadto dziewiętnastoletnia Cathinka Tandberg, ale norweska snajperka najwyraźniej postanowiła kontynuować doskonale znaną w Linköping tradycję marnowania bramkowych okazji, bo przynajmniej w Szwecji trudno znaleźć drugi taki klub, którego fani mogą cofać się do tak wielu meczów, zastanawiając się co by było, gdyby pojedynczy strzał odnalazł jednak drogę do siatki. Tym razem trudno jednak o inną opinię niż taka, że najpewniej nawet trafienie na 1-1 upragnionego awansu by ostatecznie nie dało, bo Arsenal pozwolił gospodyniom się wyszumieć, a następnie sam wyprowadził dwa szybkie, nokautujące ciosy. A fakt, że na listę strzelczyń wpisały się kolejno Lina Hurtig oraz Stina Blackstenius sprawił, że wieczór na Bilbörsen Arenie zrobił się wyjątkowo słodko-gorzki. Wszak jeszcze nie tak dawno obie te zawodniczki swoimi bramkami uszczęśliwiały właśnie kibiców spod znaku Lejonflocken. Dziś znów trafiły na swoim starym, domowym obiekcie, lecz tym razem ku wyłącznej radości ubranych na czerwono-biało sympatyków futbolu z północnego Londynu. Dla formalności dodajmy jeszcze, że autorką pierwszego gola dla Linköping była Australijka Caitlin Foord, która otworzyła wynik po mierzonym dośrodkowaniu Kim Little. Wieloletnia kapitanka reprezentacji Szkocji zrehabilitowała się w ten sposób za fatalnie wykonany jeszcze w pierwszej połowie rzut karny, z którym bez większych problemów poradziła sobie Cajsa Andersson.

https://www.youtube.com/watch?v=Pz2IhVUf2sA

 Obecny format eliminacji do piłkarskiej Ligi Mistrzyń jest kompletnie nielogiczny, w związku z czym europejska przygoda Linköping kończy się w zasadzie zanim zdążyła się na dobre zacząć. Jasne, w sobotę podopieczne trenera Jacobsona czeka jeszcze rywalizacja z wicemistrzem Ukrainy Krywbasem Krzywy Róg, ale umówmy się: nie będzie to nic innego jak jedynie mecz towarzyski, a w Östergötland myślami będą już raczej przy ligowej batalii z Örebro. Choć swoje zadanie wykonać oczywiście trzeba, zgarniając przy okazji setne części punktu do krajowego rankingu UEFA, w którym Damallsvenskan z roku na rok spada coraz niżej. Mając ten fakt na uwadze, pewnym pozytywem pucharowej środy może być fiasko korespondencyjnie rywalizujących z nami obu duńskich klubów, które przegrywając odpowiednio ze szkockim Celtikiem oraz fińskim KuPS mocno skomplikowały sytuację nie tylko sobie, ale i całej swojej lidze. I nawet jeśli wielu z was dość sceptycznie podchodzi do relacji piłki nożnej z matematyką, to zawsze warto zadbać o to, aby w kolejnych losowaniach, czy podziałach na koszyki, znajdować się jednak wśród tych nieco wyżej rozstawionych. Bo dzięki temu zwiększamy swoje szanse na to, aby następnym razem znów nie wyprosili nas z imprezy, zanim ta na dobre się rozkręci. A jeżeli raz jeszcze przyjdzie nam przyjąć lekcję futbolu od Arsenalu, to niech dzieje się to późną jesienią, a nie w sierpniu czy na początku września. I chyba dokładnie tego w pierwszej kolejności warto życzyć szwedzkiej piłce klubowej w ten nieco refleksyjny, ale wbrew pozorom wcale nie smutny wieczór.


Liga Mistrzyń – 1. runda eliminacyjna

Linköpings FC 0-3 (0-0) Arsenal FC

(Foord 53., Hurtig 81., Blackstenius 90.)

Linköping: Andersson – E. Lennartsson, Östlund (88. Brenn), N. Karlsson (21. Beard) – S. Lennartsson, De Jongh (88. Saving), Takarada, Selerud – Momiki, Kapocs (88. Björk) – Tandberg

Arsenal: Zinsberger – Maritz (61. Catley), Wubben-Moy, Ilestedt, McCabe – Wälti, Little (72. Pelova) – Lacasse (61. Hurtig), Maanum (82. Beattie), Foord – Russo (61. Blackstenius)

 

Szwedzka Piłka

Jared Burzynski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Content is protected !!