#19szpilek Ekstraliga Ligi Polska Publicystyka Świat Wywiady

Martyna Duchnowska : Musiałam szybko dorosnąć i się usamodzielnić

  Martyna Duchnowska już w wieku 19 lat wyjechała do włoskiego Matera Città Sassi (Serie C), jako jedna z najmłodszych. Została wypożyczona z Górnika Łęczna. Nie jest to szczyt marzeń, ale zawsze nietypowy transfer. Na wyjazd za granicę zapracowała pracą, gdyż powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski mają swoją wagę. Umówiłem się z Martyną, ale dopiero za pięć lat. Wówczas powie czy jej marzenie, o którym dzisiaj nie mówi, spełniło się.


Podlasie. Jakie wspomnienia masz, jeśli chodzi o sport, związane z Podlasiem?

 Wspomnień mam wiele, ponieważ wiele czasu spędziłam w tym województwie. Swoją karierę rozpoczęłam w drużynie AP Talent Białystok, gdzie grałam od piątego roku życia z chłopakami, następnie ze względu na wiek przeszłam do Włókniarza Białystok. Takie chyba jedno ze wspomnień, które zapadło mi w pamięci najbardziej, jest to gdy wzięliśmy udział w Mistrzostwach Polski w futsalu U14. Nikt na nas wtedy nie stawiał, byłyśmy 'autsajderem’ jednak zaszliśmy wysoko, bo zajęliśmy czwarte miejsce.

Co spowodowało, że porzuciłaś Włókniarza Białystok i przeszłaś do Górnika?

 Od zawsze stawiam sobie wyższe cele. Moja koleżanka Ula Onoszko przeszła jako pierwsza do Górnika. Wtedy zaczęła mi opowiadać o lepszym poziomie, innej piłce niż u nas. W dodatku Górnik jest w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, więc zdecydowałam się za jej namową. Do tego, moja gra spodobała się Trenerowi Patrykowi Błaziakowi, któremu wiele zawdzięczam. Grając przez pierwszy rok u niego (w rezerwach Górnika), odwdzięczyłam się mu czterdziestoma dwoma strzelonymi bramkami w sezonie. Następnie na kolejne dwa lata zostałam przeniesiona do pierwszego zespołu.

 Kto kieruje twoimi „krokami” piłkarskimi, powodując tak szybkie zmiany klubów?

 Osoba, która mnie prowadzi od początku do dziś jest mój tata. Jestem 'córeczką tatusia’, oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa. To on zaszczepił we mnie ten sport, i to z nim właśnie dużo rozmawiam na ten temat. To jemu pierwszemu mówię o swoich krokach, jakich chce podjąć. Razem rozważamy za i przeciw czy wybór jest dobry, czy zły, ale decyzję ostateczną podejmuje zawsze sama.

Trening czyni mistrza. Czy wierzysz w to powiedzenie?

 Uważam, że trening czyni mistrza, bo tylko ciężką pracą można zajść daleko. Tak jak powtarzał mój trener Patryk Błaziak: na treningu trzeba dać z siebie zawsze sto procent.

Twoje najlepsze mecze w poszczególnych klubach?

 Jak grałam we Włókniarzu, to chyba najlepsze mecze rozgrywałam na hali zimą, z boiska to nie wiele pamiętam, bo to już dość dawno temu było. W Górniku mój najlepszy mecz to był chyba finał Centralnej Ligi Juniorek U17. Grałyśmy wtedy z Łodzią i to był bardzo wyrównany mecz, ponieważ przegrywałyśmy 3:1 i dogoniliśmy łodzianki na 3:3. Wtedy strzeliłam dwie bramki, ale niestety zajęliśmy tylko drugie miejsce.

Jak trafiłaś do kadry Polski?

 Na meczu CLJ w Rzeszowie obserwował mnie Trener z Kadry Polski, podszedł do mnie po meczu i dał mi wskazówki, nad czym muszę jeszcze popracować. Następnie dostałam powołanie na zgrupowanie selekcyjne w Szamotułach.

Czy jesteś pewna swojego miejsca w kadrze?

 O miejsce w kadrze trzeba walczyć cały czas, jest bardzo dużo dziewczyn w Polsce, które chciałyby tam być. Czy Jestem pewna? To już nie ja o tym decyduje, trzeba włożyć w to dużo pracy i poświęcenia, żeby się tam znaleźć, i utrzymać. Gdy ktoś leży przed telewizorem, ty musisz się zmotywować i iść pobiegać. Dla takich chwil warto!

Dziewiętnaście lat i już wyjazd za granicę? Jak to się robi?

 Myślę, że ten wyjazd z Białegostoku do Łęcznej dużo mi dał. Musiałam szybko dorosnąć i się usamodzielnić. Rozmowy i decyzje, które musiałam podejmować sama, dodały mi tylko odwagi i więcej pewności siebie w życiu codziennym i na boisku. Teraz zdecydowałam się na wyjazd do Włoch. Myślę, że to będzie dobry krok, abym mogła się rozwijać jeszcze bardziej. Ważne jest dla mnie to, że trener i dziewczyny z drużyny przyjęły mnie tu bardzo dobrze i od samego początku czuje się jak w domu.

Smakuje ci spaghetti?

 Tak, akurat tak się składa bardzo lubię wszelkiego rodzaju makarony wiec się wpasowałam.

Jakie odczucia masz trenując we Włoszech? 

 Bardzo dobrze mi się tu trenuje, jest trzech trenerów na treningu, każdy się przygląda i analizuje naszą grę. Trenujemy codziennie a dodatkowo dwa razy w tygodniu mamy jeszcze treningi biegowe. Atmosfera w klubie jest bardzo fajna, dziewczyny są bardzo miłe. Gdy jednej coś nie wyjdzie nie ma krzyków dookoła, tylko poklepią po plecach i gramy dalej. 

Tęsknisz za krajem? Za kimś…?

 Jestem tutaj dopiero od tygodnia dosłownie kilka dni, więc tak naprawdę nie zdążyłam jeszcze za nikim zatęsknić. Choć wiem, że kiedyś nadejdzie taki czas.

 Najlepsza podlaska potrawa, za którą będziesz tęsknić?

 Chyba najbardziej będę tęsknić za obiadkami u mamy. A jeśli chodzi o potrawę to zdecydowanie rosół.

Martyna za lat pięć? Kim będziesz?

 Nigdy tak daleko nie wybiegam w przyszłość. Choć jak każda z moich koleżanek mam jakieś swoje wielkie marzenie. Jak się spełni, to opowiem Panu za pięć lat.

 Kogo szczególnie chcesz pozdrowić?

 Mam kilka takich osób, które chciałabym szczególnie pozdrowić. Jest to między innymi mój brat Adrian, w którym mam ogromne wsparcie. Także ludzi, których nie chce wymieniać, ale są to osoby, z którymi często rozmawiam, które są wobec mnie szczere i dobrze mi życzą, na których mogę polegać i liczyć na nich w trudniejszych dla mnie chwilach. To im dziękuję i ich serdecznie pozdrawiam. 

Jacek Piotrowski

Exit mobile version