Ranking niezgody
Ligi Świat

Ranking niezgody

Cieszy nas niezmiernie, że nowa formuła rozgrywek o Puchar Szwecji okazała się na tyle interesująca, że gorące dyskusje na temat zakończonej w niedziele fazy grupowej nie cichną ani na moment, a ich temperatura wcale nie opada. Trochę szkoda jedynie, że tematem numer jeden stały się nie świetne piłkarsko derby Skanii lub wydarty w nieprawdopodobnych okolicznościach awans Djurgården do półfinału, a cokolwiek kontrowersyjny regulamin rozgrywek, który w niezwykle brutalny sposób potraktował ekipę z Göteborga. Przypomnijmy, że podopieczne Marcusa Lantza zakończyły grupowe zmagania z identycznym dorobkiem punktowo-bramkowym, co zespół z Linköping, a o awansie aktualnych mistrzyń Szwecji przesądziło … wyższe rozstawienie wynikające z ostatecznego kształtu tabeli ligowej za sezon 2017. Nic więc dziwnego, że ostatni gwizdek na stadionie w Östergötland stał się w tej sytuacji początkiem wielkiej, narodowej debaty na temat piłkarskiej sprawiedliwości oraz przejrzystości reguł gry.

Bądźmy szczerzy, mało kto spodziewał się, że nowy regulamin tak szybko przysporzy nam aż tyle wrażeń, ale życie i futbol wielokrotnie udowodniły, że warto być przygotowanym na każdą ewentualność. Pomysł, aby postawa w zupełnie innych rozgrywkach, na dodatek zakończonych wiele miesięcy temu, była jednym z potencjalnych czynników mogących zadecydować o awansie lub jego braku, od początku wydawała się mocno kontrowersyjna. Tym bardziej, że drużyny losowane z pierwszego koszyka i tak otrzymywały już nagrodę w postaci zdecydowanie bardziej korzystnego układu meczów od swoich dwóch teoretycznie najsilniejszych rywali. Nie możemy do końca wykluczyć ewentualności, że w SvFF mieli nadzieję, że z tego punktu regulaminu nigdy nie będzie potrzeby korzystać, a na papierze był on o tyle wygodny, że skutecznie łamał w zasadzie każdy remis, ale jeśli rzeczywiście mieliśmy do czynienia z takim rozumowaniem, to okazało się ono być wyjątkowo krótkowzroczne, o czym wszyscy przekonaliśmy się w minioną niedzielę.

Remis po 94 minutach, taki sam bilans, nie ma dogrywki, karnych i rywal przechodzi dalej. To jakiś żart – mówiła po końcowym gwizdku wyraźnie niepocieszona Loes Geurts, w podobnym tonie wypowiadała się Olivia Schough, a Pauline Hammarlund zaproponowała nawet grę w kamień, papier, nożyce jako bardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Piłkarki z Göteborga nie były zresztą w swoich protestach osamotnione, ale wsparcie z Malmö, Sztokholmu, a nawet Linköping nie było w stanie zmienić faktu, że ich pucharowa przygoda właśnie dobiegła końca. Na pomeczowej konferencji trener Lantz przyznał, że odpadnięcie w takich okolicznościach jest niezwykle bolesne, bo jeśli w rywalizacji z najlepszym zespołem dwóch ostatnich sezonów dominuje się przez 70 minut na jego boisku, to bardzo chciałoby się grać dalej. Rzeczywistość wygląda jednak tak, że to Linköping pojedzie w najbliższą sobotę na półfinał na Tunavallen, a Göteborg będzie mógł w tym samym czasie rozegrać co najwyżej sparing. Łatwo zrozumieć, że wielu kibiców łączy się dziś w cierpieniu z zawodniczkami z Västergötland, gdyż trzeba obiektywnie przyznać, że najlepsza piłkarsko drużyna w grupie została ostatecznie pokonana nie przez wyżej notowane rywalki, lecz przez jeden nie do końca przemyślany zapis. Z drugiej jednak strony, regulamin znany był na długo przed startem fazy grupowej, więc piłkarki z Göteborga musiały mieć świadomość, że do Linköping udają się wyłącznie po zwycięstwo. Inna kwestia, że być może nawet i ten remis nie bolałby aż tak mocno, gdyby nie świadomość, że wygrana była aż tak blisko.

Jasne jest, że przed kolejnym sezonem regulamin pucharowych zmagań powinien zostać zmodyfikowany i nawet w SvFF niechętnie przyznają, że trzeba będzie się nad tą kwestią pochylić. Już teraz padają konkretne propozycje zmian i choć bywają one bardziej lub mniej abstrakcyjne, to wszystkie mają jeden wspólny mianownik: żadna z nich nie dałaby w tym roku awansu piłkarkom z Linköping. Ranking fair play, liczba wyjazdowych punktów oraz liczba wyjazdowych goli premiowałyby Göteborg, natomiast w przypadku zarządzenia dogrywki, rzutów karnych oraz losowania w grze pozostawałyby oba kluby. Łatwo policzyć, że spośród siedmiu możliwych wariantów tylko jeden automatycznie eliminował Göteborg, ale – na nieszczęście Marcusa Lantza i jego zawodniczek –  właśnie on determinował w tym roku ostateczny kształt tabeli. Być może za rok w analogicznej sytuacji to zespół z zachodniej Szwecji świętowałby awans do półfinału, ale dla Geurts, Rubensson czy Blomqvist to raczej niewielkie pocieszenie. I trudno się nawet temu dziwić.

******

Znamy już dokładną rozpiskę półfinałów Pucharu Szwecji. W najbliższą sobotę o godzinie 13:00 Eskilstuna podejmie na własnym boisku Linköping, natomiast w niedzielę o 14:00 w stolicy Skanii zmierzą się Rosengård i Djurgården. Oba spotkania pokaże na żywo Fotbollskanalen, będzie również możliwość wykupienia pay-per-view i skorzystania z transmisji online (koszt 99 SEK/mecz).

 

Jared Burzynski 

Szwedzka Piłka

Dawid Gordecki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Content is protected !!