[Kobiecy futbol bez cenzury] : Koniec bajki

 ’ Małe świństwa mówi się głośno… Wielkie – szeptem. Prawdy natomiast nie mówi się w ogóle. Kto wie, czy każda prawda nie jest w gruncie rzeczy największym świństwem?’   – Marek Hłasko, Ósmy dzień tygodnia

  23 lutego coś w polskiej kobiecej piłce się skończy. Wtedy we wtorkowy wieczór w Madrycie reprezentacja Polski rozegra ostatnie spotkanie eliminacji Mistrzostw Europy. Będzie to kluczowy w kontekście awansu do baraży mecz i tak naprawdę, jeśli podopieczne Stępińskiego zdołają wygrać – zapiszą się w annałach historii naszej kopanej na zawsze. Tylko dlaczego o tym się nie mówi i balonik nie jest już pompowany, tak jak był wcześniej ?

 Im mniejsze są oczekiwania – tym łatwiej, by polski kibic o porażce zapomniał. W czasach ogólnopanującej socjotechniki jest jeszcze łatwiej sterować ludzkimi umysłami, i w pięknych słowach usprawiedliwić wszystko i mydlić oczy. 

Jak jest ?

  Już pod koniec stycznia powinniśmy poznać nazwiska powołanych na ten najważniejszy w ostatnich latach mecz naszej narodowej kadry. Wtedy, przynajmniej dla naszych zawodniczek z Ekstraligi, prawdopodobnie czeka nas ciut dłuższe zgrupowanie niż normalnie. Na więcej jednak niż termin FIFA z całą pewnością nie pozwolą zagraniczne kluby, a trzeba pamiętać jeszcze o covidowych przepisach. Pan selekcjoner Miłosz Stępiński tak naprawdę 'prochu nie wymyśli i nie będzie czasu na zrobienie czegoś nowego. Jeśli nawet zagramy w pełnym składzie z powracająca po kontuzji Ewą Pajor, to na co możemy liczyć w starciu z silnymi z silnymi Hiszpankami ? Na cud, szczęście i na mentalność południowców. Jeśli Hiszpania wygra w Baku z Azerkami parę dni wcześniej … to przed pustymi trybunami w Madrycie, będzie tylko świętować. I wcale nie będzie chciała walczyć o miano niepokonanej w eliminacjach… Jak pięknie jest się oczekiwać!

Co będzie po porażce ?

  Po porażce nie stanie się nic … Przeczytamy na związkowych mediach parę tekstów i wywiadów sprowadzających mocno nas na ziemię. Za tydzień ludzie zapomną, bo podobnie jak u wyborców występuje tutaj 'pamięć złotej rybki’. No i od marca będziemy znów się 'jarać’ tylko Ekstraligą i Pucharem Polski. I będziemy udawać, że nie stało się nic. 

Co będzie po zwycięstwie ?

 Tutaj będziemy gloryfikować wszystko i wszystkich. Zaczną się wywiady i hajpowanie naszej kadry przed barażami. Czy słusznie … zobaczymy. Zwycięzców jednak się nie ocenia, bo to oni piszą historię. Skończy się więc marazm, zacznie się pisać historia. 

Nasz 'kamyczek do ogródka’

  Jedno jest pewne. 23 lutego skończy się bajka o silnej kadrze. Rozpocznie się przyjmowanie dyskursu budowania nowego .. ileż można. Poczekamy kolejne cztery lata ? Bo o awans na Mistrzostwa Świata w Australii i Nowej Zelandii będzie jeszcze trudniej. 

Z całą pewnością nie powinniśmy zmieniać trenera. Stępiński wykonuje bardzo dobrą robotę. Trzeba jednak postawić tutaj jasne cele. Czymże miałby one być jak nie awansami na wielkie turnieje ? Z całą pewnością trzeba będzie usiąść i ocenić na spokojnie eliminacje i nie zwalać wszystkiego na covid, czy na selekcjonera. 

Najgorszym scenariuszem po meczu z Hiszpankami wydaje się dymisja selekcjonera i postawianie na jego miejsce 'znajomych Królika’ ze Związku. To przeniosłoby nas dekadę w tył. 

 Właściwie jedynym wyjściem z sytuacji będzie 'oszukać przeznaczenie’ i wygrać z Hiszpankami. 

Dawid Gordecki

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: