Szwedzki grudniowy raport transferowy

  Końcówka roku to dla wielu czas wzmożonych zakupów. Z tej tradycji nie zamierzają wyłamywać się także kluby Damallsvenskan, które jeszcze przed oficjalnym otwarciem okienka transferowego rozpoczęły mozolny proces budowy kadr na sezon 2021. W teorii mają na to jeszcze całkiem sporo czasu, ale w praktyce doskonale wiemy, że najlepsze wejście w nowy, piłkarski rok mają zazwyczaj ci, którzy najpóźniej w drugiej połowie stycznia mają już gotowy trzon zespołu. Inna sprawa, że w obecnej, przedziwnej rzeczywistości musimy oczywiście wziąć poprawkę na to, iż może ziścić się scenariusz, w którym cały wiosenny terminarz ponownie będziemy mogli wyrzucić do kosza. Bilans ostatnich dni na froncie walki z epidemią jest bowiem tak tragiczny, że aż trudno skupić swoje myśli na kwestiach stricte sportowych. Mając jednak nadzieję, że najgorsze już za nami, a początek nowej dekady przyniesie nam wyłącznie dobre wiadomości, przeanalizujmy dotychczasową aktywność dwunastu klubów najwyższej klasy rozgrywkowej na transferowej giełdzie.

Zacznijmy może od dwóch najlepszych ekip sezonu 2020, które najwyraźniej zgodnie wyszły z założenia, że aby kupić, to najpierw trzeba sprzedać. Wraz z upływem kolejnych dni wydłużała się lista zawodniczek, które zdecydowały się opuścić Malmö i Göteborg, a z takiego obrotu sprawy najbardziej zadowoleni byli o dziwo w Wolfsburgu. To właśnie barwy aktualnego mistrza Niemiec już od stycznia reprezentować będą Sofie Svava i Rebecka Blomqvist, a dotychczasowa pewniaczka w bramce Rosengård Zecira Musovic zdecydowała się ostatecznie na kierunek londyński. Na linii Malmö – Göteborg doszło także do nieoczekiwanej zmiany miejsc, w wyniku której Emma Berglund powróciła po czterech latach przerwy do Skanii, zaś Johanna Kaneryd przeniosła się na zachodnie wybrzeże kraju. Nieco skromniej prezentują się dotychczasowe zakupy obu zespołów, choć jeśli wyjdziemy z założenia, że ważniejsza od ilości jest jakość, to nazwiska nowych piłkarek Rosengård niewątpliwie robią wrażenie. W zespole jedenastokrotnych mistrzyń Szwecji będą bowiem występować mająca za sobą najlepszy sezon w karierze Olivia Schough, a także fińska pomocniczka Ria Öling, która swoim transferem niejako kontynuuje konsekwentnie stosowaną przez Therese Sjögran tradycję wyciągania kluczowych zawodniczek z Växjö. Obserwując kariery Jeleny Cankovic oraz Anny Anvegård trzeba jednak uczciwie przyznać, że strategia ta wydaje się być całkowicie trafiona i absolutnie nie widać potrzeby, aby ją zmieniać.

 

Okienko transferowe to zawsze taki czas, kiedy ze szczególną ciekawością spoglądamy w kierunku beniaminków. Szczególnie jeśli ich parę stanowią dwa utytułowane kluby ze stolicy, które w najbliższej przyszłości bardzo chciałyby nawiązać do lat swojej świetności. Zarówno AIK, jak i Hammarby rozpędzają się jednak bardzo powoli, choć pomimo tego z obu obozów wysłano już jasny sygnał, że tym razem pierwszoligowa przygoda nie będzie wyłącznie kilkunastomiesięcznym epizodem. Hammarby wzmocniło swoje szeregi Evą Nyström oraz Niną Jakobsson, czyli dwiema naprawdę klasowymi piłkarkami występującymi dotychczas na dalekiej Północy. AIK odpowiedział natomiast transferem świeżo upieczonej reprezentantki Japonii Honoki Hayashi, która w minionym sezonie była pewnym punktem rewelacyjnego Cerezo Osaka. Możemy być jednak pewni, że nie jest to jeszcze ostatnie słowo żadnego z beniminków, a sam fakt, że w ich kontekście całkiem poważnie wymienia się nazwiska Janogy czy Nordin świadczy o tym, że kibiców z różnych części Sztokholmu czeka niezwykle intensywny i ciekawy styczeń.

A co słychać w Kristianstad? Tutaj aktualny stan najlepiej określałoby chyba słowo stabilizacja i jest to niewątpliwie doskonała wiadomość dla wszystkich, którzy dobrze życzą drużynie prowadzonej przez Elisabet Gunnarsdottir. Jedynym (choć z pewnością nie ostatnim) nowym nazwiskiem w kadrze klubu ze wschodniej Skanii jest póki co młodzieżowa reprezentantka Serbii Emma Petrovic, ale równie ważną informacją dla fanów KDFF było przedłużenie kontraktów ze wszystkimi kluczowymi zawodniczkami, które przyczyniły się do niebywale udanej kampanii 2020. Charakterystyczną, pomarańczową koszulkę w kolejnym sezonie będą zatem wciąż zakładać między innymi Eveliina Summanen oraz Therese Åsland, co niejako z automatu stawia Kristianstad wśród kandydatów do zajęcia jednego z czołowych miejsc. W tym samym gronie, co na pierwszy rzut oka może być nieco zaskakujące, widzimy także mającą za sobą całkowicie katastrofalny rok Eskilstunę. Na Tunavallen niektórzy spodziewali się prawdziwego trzęsienia ziemi, ale w klubie doszli do chyba jedynego słusznego wniosku, że od rewolucji zdecydowanie bardziej skuteczna jest ewolucja. Trzon kadry pozostał więc właściwie niezmieniony, a defensywa została dodatkowo wzmocniona najlepszą szwedzką bramkarką młodego pokolenia Emmą Holmgren, a także nazwaną przez Sportbladet Odkryciem Roku 20-letnią stoperką z Örebro Emmą Östlund. Z odważnych, choć realnych zapowiedzi jednoznacznie wynika jednak, że budżet United będzie w kolejnym sezonie nieco wyższy niż w obecnym, wobec czego możemy spodziewać się kolejnych ruchów Eskilstuny na transferowej giełdzie i nawet bez specjalnego zdradzania szczegółów wiemy, że przynajmniej w skali lokalnej będzie o nich głośno.

A kto postanowił wykorzystać zimę do przeprowadzenia całkiem sporej, kadrowej rewolucji? Cóż, nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem, że w gronie tych klubów znajdziemy akurat Linköping. Pół-żartem moglibyśmy powiedzieć, że w Östergötland najwyraźniej zbyt mocno hołdują zasadzie nowy rok – nowy ja, ale z szacunku dla fenomenalnych kibiców spod znaku Lejonflocken absolutnie nie będziemy tego robić. Nie da się jednak całkowicie przemilczeć faktu, że mistrzynie Szwecji sprzed trzech lat ponownie wchodzą w sezon z nowym szkoleniowcem, przeorganizowanym sztabem, nowym pomysłem na siebie, nowymi piłkarkami i nową strategią, która tym razem już na pewno ma przynieść oczekiwane efekty. Na te ostatnie będziemy jednak musieli jeszcze trochę poczekać i choć na papierze pozyskanie Kapocs czy Simonsson wydaje się być ruchem jak najbardziej godnym pochwały, to na ferowanie konkretnych wyroków przyjdzie jeszcze czas. Historia nauczyła nas bowiem, że Linköping to takie miejsce, gdzie ruchy pozornie logiczne potrafią przynieść opłakane skutki (i na odwrót). Dla dobra całej ligi życzymy jednak LFC wszystkiego najlepszego i ze wzmożoną ciekawością będziemy przyglądać się, jak nową, piłkarską potęgę buduje w Östergötland Andreé Jeglertz. Aż tak mocarstwowych planów nie mają za to w Örebro, gdzie póki co kreuje nam się główny kandydat do spadku. Kibiców z Behrn Areny również możemy jednak uspokoić, przypominając, że lepiej być skazywanym na pewną degradację w styczniu niż na przykład w październiku. W kilku miastach coś zresztą na ten temat wiedzą.

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

 


 

Bilans transferowy klubów Damallsvenskan (stan na 20. grudnia 2020):

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

Dawid Gordecki

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: