Szwecja spacerkiem ogrywa przez Łotwę

hammarlund

Pauline Hammarlund dwukrotnie pokonała łotewską bramkarkę (Fot. Bildbyrån)

 Dokładnie o godzinie dziewiętnastej reprezentantki Łotwy pierwszym kopnięciem piłki rozpoczęły rywalizację na murawie Gamla Ullevi. Dokładnie 52 sekundy później podopieczne trenera Didzisa Matissa … przegrywały już 0-1, a futbolówka ponownie wróciła na środek boiska. Nie był to rzecz jasna rekordowo szybko zdobyty przez szwedzką kadrę gol, ale bez względu na okoliczności otwarcie wyniku już w pierwszej minucie gry zawsze budzi szacunek. Tym bardziej, że premierowe trafienie było efektem nie przypadkowej wybijanki, a naprawdę składnej, zespołowej kombinacji. Na prawym skrzydle doskonale znalazła się Olivia Schough, która bezbłędnie spostrzegła podłączającą się do akcji Hannę Glas, a defensorka monachijskiego Bayernu dośrodkowała spod linii końcowej wprost na głowę nabiegającej na dalszy słupek Liny Hurtig. Ta ostatnia, dzięki fenomenalnej antycypacji, znalazła się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, wobec czego skuteczne wykończenie akcji stało się wyłącznie formalnością. Jeśli jednak trafienie na 1-0 nazwalibyśmy efektownym, to przy drugim golu musielibyśmy poszukać jeszcze bardziej wyszukanych słów, aby opisać jego urodę. Na największe wyrazy uznania zasłużyła sobie oczywiście asysta Julii Zigiotti, po której Annie Anvegård właściwie nie wypadało już zmarnować tak dobrze rozpoczętej akcji. I trzeba przyznać, że liderka klasyfikacji strzelczyń Damallsvenskan z oczekiwań wywiązała się bez zarzutu, pokonując Sofię Nesterową pewnym, mierzonym strzałem. Nie zdążyliśmy jednak na dobre nacieszyć się perfekcyjną współpracą na linii Zigiotti – Anvegård, gdyż chwilę później na tablicy wyników było już 3-0, a swojego dziesiątego gola w reprezentacyjnej koszulce fetowała Olivia Schough. Nie minął nawet kwadrans, a mecz był już całkowicie rozstrzygnięty. Nas najbardziej cieszyło jednak to, że wszystkie trzy trafienia były konsekwencją płynnych, zespołowych akcji i choć rywalki przesadnie nie przeszkadzały w ich konstruowaniu (a raz nawet całkiem wydatnie pomogły), to warto pamiętać, że w pierwszym meczu z outsiderem grupy F trafialiśmy wyłącznie ze stałych fragmentów. Tak, tak, na Łotwie przez dziewięćdziesiąt minut nie potrafiliśmy wcisnąć choćby jednego gola z gry temu samemu rywalowi, którego w Göteborgu złamaliśmy w nieco ponad 50 sekund.

 Jeśli jednak ktoś czekał na stałe fragmenty, to i one przełożyły się w końcu na poprawę wyniku. O to także nie było jednak przesadnie trudno, ponieważ rywalki notorycznie gubiły we własnym polu karnym krycie, skupiając więcej uwagi na piłce niż na mobilnych reprezentantkach Szwecji. A każdy, kto przynajmniej w minimalnym stopniu interesuje się futbolem, doskonale zdaje sobie sprawę z jak wielkim ryzykiem wiąże się odpuszczenie Nilli Fischer lub Magdaleny Eriksson w walce o górną piłkę. Swojego gola po rzucie rożnym dołożyła także Pauline Hammarlund, co szczególnie ucieszyło tych, którzy domagali się miejsca w wyjściowej jedenastce dla napastniczki Göteborga. Fani lidera szwedzkiej ekstraklasy mogli uśmiechnąć się jeszcze szerzej po przerwie, gdy okazało się, że ich najlepsza w obecnym sezonie snajperka na jednym trafieniu zatrzymywać się w żadnym razie nie zamierza, a na liście strzelczyń towarzystwa dotrzyma jej debiutująca dziś w kadrze A Filippa Curmark. Skoro jesteśmy już przy zawodniczkach KGFC to warto w tym miejscu nadmienić, że futbolówkę w łotewskiej bramce umieściła także Julia Zigiotti, ale jej celny strzał z dystansu nie poprawił naszej bramkowej zdobyczy, gdyż chwilę wcześniej włoska sędzia zdecydowała się przerwać grę z uwagi na kontuzję głowy jednej z piłkarek gości. I naprawdę szkoda, że tak się stało, gdyż akurat w tym meczu była zawodniczka stołecznego Hammarby na swojego gola zasłużyła jak mało kiedy.

 Toczony w coraz wolniejszym tempie mecz zakończył się ostatecznie zwycięstwem szwedzkiej kadry w stosunku 7-0, choć w drugiej połowie obu drużynom bardzo dawał się we znaki coraz mocniej padający nad Göteborgiem deszcz. Bez względu na warunki atmosferyczne trzeba jednak podkreślić, że różnica klas między dwoma biegającymi po murawie Gamla Ullevi zespołami była wręcz kolosalna i gdyby oceniać z osobna każdą minutę rywalizacji, to w żadnej z nich Łotyszki nie prezentowały się lepiej. Trudno zatem oczekiwać, aby dzisiejsze zwycięstwo posłużyło nam przed wtorkiem jako jakikolwiek materiał poglądowy. Nie może jednak być inaczej, skoro defensywę możemy oceniać jedynie przez pryzmat kreowania ataków pozycyjnych, wyprowadzania piłki oraz ofensywnych stałych fragmentów, zaś Jennifer Falk prawdopodobnie najbardziej zmęczyła się śpiewając przed meczem hymn. W tym wszystkim szkoda jedynie tego, że z powodu urazu mięśniowego murawę jeszcze przed przerwą opuścić musiała Lina Hurtig, choć wciąż mamy nadzieję, że ta kontuzjogenna skądinąd zawodniczka włoskiego Juventusu już niebawem będzie ponownie gotowa do gry. Co ciekawe, blisko dokonania zmiany z konieczności były dziś także Łotyszki po tym, jak grająca na co dzień w islandzkim IBV Eliza Spruntule została znokautowana przez Pauline Hammarlund kopnięciem na wątrobę. Na szczęście, w tej sytuacji skończyło się wyłącznie na strachu.

 7-0, 8-0, 7-0 – tak przedstawiają się domowe wyniki szwedzkiej kadry w eliminacjach do angielskiego EURO. W najbliższy wtorek czeka nas ostatni mecz na Gamla Ullevi podczas tej kampanii i nawet jeśli miło byłoby zakończyć kwalifikacje równie efektownym zwycięstwem, to nie zamierzamy się obrażać, jeśli po dobrym meczu podopieczne Petera Gerhardssona wygrają na przykład 1-0. Taki wynik oznaczałby bowiem tyle, że już za pięć dni moglibyśmy świętować awans na kolejną wielką imprezę. A przecież takich małych chwil radości potrzebujemy w tej niecodziennej rzeczywistości najbardziej. Poprzeczka w starciu z najgroźniejszym grupowym rywalem będzie rzecz jasna wisiała znacznie wyżej niż dziś, ale przecież ta kadra pokonywała już nie takie wysokości. I to w pierwszych próbach.

Jared Burzynski

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.