Kristianstad umie w wyjazdy

 Niespełna dwa lata temu w Linköping z wielkimi fanfarami rozpoczęto budowę drużyny, która miała stosunkowo szybko stać się wiodącą siłą ligi. Oparcie zespołu na reprezentantkach Szwecji miało zminimalizować ryzyko popełnienia ewentualnego błędu, ale nazwiska Asllani, Blackstenius, Hurtig, Fischer, Oskarsson i Larsson ostatecznie nie okazały się bynajmniej gwarancją sukcesu. Nie czas i pora dywagować co i w którym momencie poszło nie tak, ale zamiast kolejnych zwycięstw obserwowaliśmy w Östergötland kolejne roszady na ławce trenerskiej, a mająca kolekcjonować krajowe laury ekipa na dobre ugrzęzła w okolicach środka tabeli. Ów retrospektywny wstęp może na pierwszy rzut oka nieco dziwić, ale ma on z wydarzeniami minionego weekendu naprawdę wiele wspólnego. Większości wymienionych w tym akapicie piłkarek w Linköping już dawno nie ma, a w sobotnim meczu przeciwko Umeå po raz pierwszy od jesieni 2018 w wyjściowej jedenastce LFC nie wybiegła żadna z nich. Efekt? Najlepsze trzy kwadranse w wykonaniu podopiecznych Olofa Unogårda w sezonie 2020! Wszyscy mamy przecież doskonale w pamięci, jak jeszcze dwa miesiące temu zawodniczki beniaminka z Västerbotten długimi fragmentami dawały trzykrotnym mistrzyniom Szwecji lekcję futbolu. Tym razem przypadkowi obserwatorzy nie mieliby już jednak problemów ze wskazaniem drużyny, po stronie której jest większa piłkarska jakość. Do pewnego zwycięstwa poprowadziła gospodynie autorka dwóch goli Uchenna Kanu, choć pozyskanej z hiszpańskiej Sevilli Nigeryjce dzielnie asystowała tym razem druga linia LFC. Do poziomu regularnie wyróżniającej się na plus Fridy Maanum skutecznie dobiła młoda Dunka Sofie Bredgaard, a na skrzydłach świetną pracę dla drużyny wykonywały wahadłowe Johanna Alm oraz Elin Landström. Pamiętamy rzecz jasna o tym, że Umeå musiało w tej potyczce radzić sobie bez zawieszonej za kartki Therese Simonsson, ale wydaje się, że szczególnie w pierwszej połowie nawet obecność najlepszej snajperki w talii Roberta Bergströma nijak nie odmieniłaby obrazu gry. Po przerwie przyjezdne spróbowały trochę poszarpać, Emma Åberg Zingmark stanęła nawet przed stuprocentową okazją na ożywienie meczu golem kontaktowym, ale w sobotnie popołudnie futbolówka ewidentnie nie chciała wpaść do siatki Cajsy Andersson, dzięki czemu kibice spod znaku Lwa po raz pierwszy od dawna nie musieli drżeć o końcowy wynik do ostatniej akcji.

 

W rytmie 3-0 kroczyli także obaj liderzy, odprawiając właśnie w takim stosunku Djurgården i Eskilstunę. W obu tych meczach jak na dłoni widzieliśmy jakościową przepaść, jaka na ten moment dzieli Rosengård i Göteborg od ligowych średniaków. Drużynom prowadzonym przez trenerów Fondina i Karlssona nie sposób odmówić ambicji, szczególnie piłkarki United potrafiły na Valhalli stworzyć nawet kilka dogodnych sytuacji, ale prawda Damallsvenskan w pierwszej dekadzie września 2020 jest taka, że gdyby oba zwycięstwa były jeszcze bardziej okazałe, to nikt nie mógłby zgłaszać co do tego pretensji. W sobotę mieliśmy przecież zmarnowany przez Natalię Kuikkę rzut karny, a także nieprawdopodobne pudło Pauline Hammarlund, zaś w niedzielę Sanne Troelsgaard dwukrotnie obiła poprzeczkę sztokholmskiej bramki. Z kronikarskiego obowiązku: po jednym z tych strzałów futbolówka przekroczyła nawet całym obwodem linię bramkową, ale pani Sandra Almkvist nie zdecydowała się użyć gwizdka.

Bez zwycięstwa na LF Arenie niezmiennie pozostaje Piteå, choć Josefin Johansson do spółki z powracającą do regularnej gry Madelen Janogy robiły naprawdę wiele, aby ta katastrofalna passa dobiegła wreszcie końca. Ich starania przełożyły się ostatecznie na dwa gole, ale w rywalizacji z Kristianstad nie wystarczyło to nawet do tego, aby zapisać na swoim koncie jeden punkt. Wszystko to za sprawą niebywałej precyzji piłkarek ze Skanii, które w niedzielę zaprezentowały nam prawdziwy festiwal przepięknych goli. Rozpoczęła go w 10. minucie Therese Åsland, przymierzając z dystansu w samo okienko bramki strzeżonej przez jej rodaczkę Guro Pettersen. Norweska golkiperka mogła jedynie z uznaniem pokiwać głową, podobnie zresztą jak niespełna dwa kwadranse później, kiedy to pierwszego w sezonie gola zdobyła 19-letnia Tilda Persson, a my znów zachwycaliśmy się trajektorią lotu uderzonej przez nią piłki. Długo wydawało się, że pełna ostrej walki bitwa w Norrbotten zakończy się podziałem punktów, ale w doliczonym czasie gry Åsland i Summanen zrobiły to, co lubią najbardziej. A mówiąc bardziej dokładnie, pierwsza wrzuciła idealną centrę z narożnika boiska, a druga w swoim stylu wygrała walkę o górną piłkę i strzałem głową zapewniła swojej drużynie niezwykle cenne zwycięstwo. Trzy zdobyte w minioną niedzielę gole oznaczają, że Kristianstad znów poprawił swoje wyjazdowe strzeleckie statystyki, które na ten moment prezentują się następująco: siedem meczów i osiemnaście trafień. Widząc takie liczby zaczynamy rozumieć, dlaczego to zespół ze wschodniej Skanii jest obecnie głównym faworytem do tego, aby zakończyć ligowy sezon na najniższym stopniu podium. A Piteå? Zaledwie jeden punkt w dziewięciu ostatnich meczach zepchnął ubiegłoroczne mistrzynie tuż nad strefę spadkową, a przecież gdyby przedłużająca się strzelecka niemoc nie dopadła równocześnie klubów z Uppsali i Växjö, to sytuacja zespołu prowadzonego przez Stellana Carlssona byłaby jeszcze mniej komfortowa.

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

 


14. kolejka w liczbach:

Gole: 15  (średnia 2.50 / mecz)

Rzuty karne: 2  (1 wykorzystany)

Żółte kartki: 14

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Therese Åsland (Kristianstad) – 10. minuta (vs. Piteå)

Najpóźniejszy gol: Eveliina Summanen (Kristianstad) – 90+1. minuta (vs. Piteå)

Piłkarka kolejki: Filippa Curmark (Göteborg)

Gol kolejki: Therese Åsland (Kristianstad)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

 

Klasyfikacja strzelczyń:

 

Klasyfikacja asystentek:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.