Aleksandra Szutenberg z piłką i nie tylko

 Z miłością do sportu przyszła na świat. Reprezentowała Polskę na Mistrzostwach Świata i Europy w gimnastyce artystycznej. Obecnie, jako dziennikarka sportowa Polsatu, zaraża swoją pasją widzów. Wyróżnia się profesjonalizmem, doświadczeniem i urokiem. Co o sobie mówi Aleksandra?

Jak zaczęła się Pani przygoda z piłką nożną?

Można powiedzieć, że moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w dniu urodzin. Pochodzę z rodziny, w której aktywność fizyczna była i jest bardzo ważnym elementem życia. Rodzice od najmłodszych lat wpajali mi i mojemu bratu miłość do sportu – zarówno w wymiarze praktycznym, jak i „kibicowskim”. Pierwsze zdjęcie podczas zabawy z piłką pochodzi z czasów, gdy miałam mniej więcej roczek. Tak od szóstego roku życia grałam w „nogę” na podwórku z moim bratem i naszymi kolegami. Pierwszy mecz, który naprawdę dobrze zapamiętałam, to starcie Polaków z Anglikami w 1996 roku, które mimo porażki 1:2 było wielkim wydarzeniem, bo Marek Citko strzelił bramkę na Wembley i na moment dał Polakom prowadzenie. Później przez kilkanaście lat piłka, ale ta do gimnastyki artystycznej była nieodłącznym elementem mojego treningu. Po zakończeniu przygody z wyczynowym uprawianiem sportu i ukończeniem studiów, postanowiłam sprawdzić się w dziennikarstwie. Pierwsze zdjęcia, na które mnie wysłano w redakcji Polsatu Sport, dotyczyły świetnych występów kadry Marcina Dorny w mistrzostwach Europy U-17, pierwszy materiał zrobiłam do magazynu Cafe Futbol, a pierwszy występ na żywo miał miejsce podczas Euro 2012 w programie Cafe Euro…

 

Czy piłka nożna jest tylko Pani zawodem, czy również pasją?

Dziennikarstwo sportowe, bo w pracy zajmuję się nie tylko piłką nożną, ale także innymi dyscyplinami sportu, jest moim zawodem marzeń – idealnym połączeniem pracy z pasją. Robię to, co kocham, zajmuję się, tym, co mnie interesuje. Pierwsza była pasja. Potem zrobiłam wszystko, by stała się także moim sposobem na życie. Mam szczęście, że tak właśnie jest.

 

Czy jest Pani ekspertką w dziedzinie futbolu?

Na pewno wiem o futbolu sporo, ale ekspertką nie jestem i pewnie w 100% nigdy nie będę. Przede wszystkim dlatego, że nigdy nie uprawiałam piłki nożnej wyczynowo. Nie wiem, co czuje piłkarz/piłkarka, który stoi na linii rzutów karnych przed strzałem, który może dać jego zespołowi mistrzostwo świata, czy finał Ligi Mistrzów. Nie poczułam na własnej skórze, jak się zastawia pułapkę ofsajdową. Wiem to, co mogłam zobaczyć, przeczytać i usłyszeć, ale takiego czucia, jak eksperci, którzy sami byli piłkarzami, nie będę miała nigdy.

czytaj więcej na portalu szpilkinatrybunach.com

Małgorzata Ryszkowska

 

 

 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.