Bocheński : Poradzimy sobie w Ekstralidze

 Tomasz Bocheński zamierza budować silny zespół na Ekstraligę. Na razie liczy na to, że jego APLG Gdańsk zajmie bezpieczne miejsce, czyli w środku tabeli. W następnych sezonach zacznie się wspinaczka w górę. 

– Macie awans do Ekstraligi. Czy jesteście przygotowani na grę w tej klasie rozgrywek? Tak pod względem kadrowym, finansowym?
– Od strony organizacyjnej awans do Ekstraligi nie jest dla nas zaskoczeniem, lecz tylko czymś, co planowaliśmy – jest pierwszym elementem w wieloletniej strategii rozwoju klubu. W związku z tym już rok temu przygotowaliśmy założenia finansowe, obejmujące kilka wariantów, również taki, że w tym sezonie nie uda się jeszcze awansować. Na wszystko mamy gotowe rozwiązania. Oczywiście obecna sytuacja, związana z pandemią koronawirusa, spowodowała, że musieliśmy zmienić niektóre założenia, ale główne filary naszej strategii pozostają bez zmian. Jeśli chodzi o kadry trenerskie, Akademia Piłkarska współpracuje na co dzień z kilkunastoma trenerami oraz ze specjalistami z innych dziedzin, którzy wspomagają zarówno szkolenie młodzieży, jak i pierwszy zespół, na rzecz całej akademii działają również pracownicy administracji klub.

– Czy będą wzmocnienia w zespole?
– Wzmocnienia będą, bo tego wymaga awans na wyższy szczebel rozgrywek. Kiedy tylko pojawiła się informacja o zakończeniu sezonu, podjęliśmy rozmowy z kilkoma, wytypowanymi wcześniej zawodniczkami i ten proces jest cały czas w fazie realizacji.

fot. Anna Langowska

– Kadra drużyny i jej atuty.
– Podstawowy atut to połączenie rutyny z młodością. W kadrze jest kilka zawodniczek, które grały na poziomie Ekstraligi w poprzednich swoich klubach, ale są również, bardzo dobre, młode piłkarki, wyszkolone w naszej akademii lub sprowadzone już w poprzednim sezonie. Jestem pewien, że zespół, po rozsądnych wzmocnieniach na dwóch, trzech pozycjach poradzi sobie w lidze.

– Jakie plany na Ekstraligę? Walka o utrzymanie czy o czołowe lokaty?
– Nasza strategia zakłada działania, które będą realizowane w okresie kilkuletnim, dlatego w pierwszym sezonie po awansie chcemy zająć bezpieczne miejsce w tabeli, aby sukcesywnie móc budować coraz silniejszy zespół na kolejne sezony. Zasadniczym elementem tego planu są piłkarki, które szkolimy w klubie w naszych zespołach młodzieżowych. Uważam, że budowanie klubu musi opierać się na solidnym podłożu w postaci szkolenia młodych zawodniczek, które będą sukcesywnie wprowadzane do pierwszego zespołu. Jesteśmy największym klubem kobiecym na Pomorzu, w ramach programu ‚Piłkarska Przyszłość z LOTOSEM’, którego jesteśmy operatorem, współpracujemy z kilkunastoma klubami i to nie tylko na północy Polski, ale także w województwach Warmińsko – Mazurskim, Podlaskim, Śląskim i Podkarpackim. W związku z tym, mamy możliwość szkolenia dziewcząt w różnych lokalizacjach, bazując właśnie na zawodniczkach trenujących również w zespołach męskich.

fot. Anna Langowska

– Przeszłość. Kiedy powstał klub? 
– Klub powstał w 2010 roku i do 2015 roku funkcjonował pod nazwą Akademia Piłkarska Lechia Gdańsk i zajmował się głównie szkoleniem piłkarzy na rzecz klubu Lechia Gdańsk SA. W tym samym okresie powstała w APLG drużyna seniorek oraz pierwsze dziewczęce zespoły młodzieżowe, a po wypowiedzeniu przez Lechię umowy o współpracy, klub zmienił nazwę na Akademię Piłkarską LG i rozpoczął działania na własny rachunek, co podkreślam, nie mając już nic wspólnego z dawnym partnerem. Zmieniła się nazwa, barwy klubowe, herb oraz siedziba klubu. Obecnie zespół seniorek rozgrywa swoje mecze na pięknym stadionie przy ul. Grunwaldzkiej 244 w Gdańsku, a więc na obiekcie, który w latach 2015 i 2016 przeszedł całkowitą przebudowę i obecnie jest jednym z ładniejszych obiektów sportowych w Gdańsku.

– Rola prezesa w klubie. Bo z reguły mówi się o trenerze, a prezesi?
– Prezes, zwłaszcza taki, który sprawuje na co dzień funkcję menedżera, czy dyrektora klubu, jest bardzo ważną postacią, bo to on w imieniu Zarządu, wyznacza zadania dla poszczególnych działów klubu. W przypadku takiego klubu jak nasz, który realizuje duże projekty, a jednocześnie uczestniczy w rozgrywkach na najwyższym szczeblu w Polsce, musi być osoba, która na bieżąco kontroluje działalność poszczególnych zespołów. Jeśli chodzi o mnie, to przyjmuję zasadę, że prezes nie powinien przebywać wyłącznie w siedzibie klubu, ale powinien także mieć bezpośredni kontakt ze sztabami poszczególnych zespołów oraz z zawodniczkami. Te muszą być świadome, że ich problemy i potrzeby są problemami i potrzebami całego klubu. W moim rozumieniu klub sportowy, to nie tylko miejsce gdzie się trenuje i gra, ale klub to również społeczność i tą da się zbudować wyłącznie tworząc warunki, w których zawodniczki, trenerzy oraz rodzice trenujących dzieci, czują się dobrze. I taki właśnie model realizujemy w APLG.

fot. Anna Langowska

– Współpraca z PZPN. Rola centrali w kobiecej piłce nożnej.
– Polski Związek Piłki Nożnej, a w szczególności prezes Zbigniew Boniek, w ostatnich latach wprowadził wiele inicjatyw, które mają na celu rozwój piłki kobiecej w Polsce. Centralne Ligi Juniorek, premiowanie klubów za powołania zawodniczek do kadr narodowych, bezpośrednie wsparcie finansowe dla klubów szczebla centralnego – te wszystkie działania zostały zainicjowane przez PZPN. Wiem o tym, że w najbliższym czasie, przy okazji realizacji programu UEFA Playmakers, PZPN zaangażuje się również w promowanie samej dyscypliny, jaką jest piłka nożna kobiet. Nam potrzebny jest rozwój dołu piramidy szkolenia, który spowoduje, że większa ilość zawodniczek trafi do piłki jako takiej. Żaden klub nie ma takich zasięgów ani środków, aby sfinansować ogólnopolską kampanię promocyjną, która dotrze do młodych dziewczyn i zbuduje powszechną świadomość, że one również mogą grać w piłkę nożną oraz że są kluby, które zajmują się tym już teraz, w sposób profesjonalny. To jest kwestia wykorzystania kanałów informacyjnych samego PZPN, ale być może przede wszystkim, kampanii w telewizji. Dzięki temu my będziemy mogli koncentrować się na szkoleniu, a zawodniczki, wzorem piłki męskiej, same będą trafiać do klubów kobiecych.

– Spojrzenie prezesa Tomasza Bocheńskiego na kobiecą piłkę nożną i futsal w Polsce.
– Uważam, że na poziomie profesjonalnym, a tak traktuje poziom, kiedy zawodniczki są związane z klubem kontraktem o profesjonalne uprawianie piłki nożnej, w szczególności na poziomie Ekstraligi, czy pierwszej ligi, tych dwóch dyscyplin nie powinno się mieszać. Nie wyobrażam sobie, żeby zawodnik w Ekstraklasie pierwszej czy drugiej lidze mężczyzn, otrzymał zgodę na branie udziału w lidze futsalu. Żaden trener nie pozwoliłby na to. Ryzyko kontuzji, zbieg terminów, inna specyfika grania, to są rzeczy, które wpływają na to, że na pewnym etapie musi następować wybór. Jeśli chcę być piłkarką profesjonalną, to muszę zdecydować czy jestem nią cały rok, czy tylko od w trakcie trwania ligi na trawie. Oczywiście na wczesnych etapach szkolenia, granie na hali, jest wręcz wskazane, bo rozwija zawodniczki, głównie pod względem technicznym, jednak w zespole seniorskim, gdzie trener ma ustalone cykle treningowe na cały rok, nie ma możliwości, że zawodniczka będzie raz trenowała na dużym boisku, a raz, czy dwa razy na hali, bo akurat trwa sezon futsalu. Takiej koncepcji trzymamy się u nas i od jakiegoś czasu nie robimy od tej zasady wyjątków. Czekamy więc na występy drużyny z Pomorza w Ekstralidze.

Rozmawiał Jacek Piotrowski 

 

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.