Selekcjoner trenerem roku !

 Towarzyskie starcie Kalmaru z Kristianstad, wygrane przez pierwszoligowca 2-0, oficjalnie zainaugurowało szwedzki pre-season. A to z kolei oznacza, że już niespełna miesiąc dzieli nas od momentu, w którym kluby Damallsvenskan i Elitettan rozpoczną poważne granie o punkty. Jeszcze nie te ligowe, ale te w fazie grupowej zmagań o Puchar Szwecji, gdyż po odświeżeniu formuły to właśnie te rozgrywki oficjalnie otwierają nam piłkarski rok kalendarzowy. Zanim jednak zaczniemy na dobre zastanawiać się, co wydarzy się na szwedzkich stadionach na przełomie lutego i marca, a także pochylimy się nad losem przeżywającej ogromne problemy natury pozasportowej Kungsbacki (to akurat materiał na osobną historię), warto jeszcze ten jeden ostatni raz pocelebrować to, co już za nami. Tym bardziej, że naprawdę są ku temu powody.

Oczywiście, zdanie na temat wszelkiej maści sportowych plebiscytów dobrze mieć wyrobione. Tego typu eventy w najlepszym razie traktować można jak konkursy popularności i nawet jeśli ich wynik chwilowo pokrywa się z naszymi osobistymi preferencjami, nie zmienia to postaci rzeczy. Zostać docenionym zawsze jest jednak miło, a właśnie taki zaszczyt spotkał piłkarską reprezentację Szwecji oraz jej selekcjonera na uroczystej gali podsumowującej sportowy rok 2019. A warto przy tym zaznaczyć, że konkurencja była naprawdę spora, a chętnych do tego, aby znaleźć się w ścisłym gronie nominowanych nie brakowało w żadnej z kategorii.

Rozpocznijmy może od zdecydowanie największego – patrząc z piłkarskiej perspektywy – bohatera dzisiejszej gali. Peter Gerhardsson, bo o nim mowa, otrzymał statuetkę Trenera Roku 2019 w Szwecji, zostawiając w pokonanym polu pozostałych nominowanych, reprezentujących lekkoatletykę, biegi narciarskie oraz biegi na orientację. Kapituła doceniła nie tylko wywalczony na francuskim mundialu brązowy medal, ale także styl, w którym ten wykraczający poza najbardziej optymistyczne oczekiwania sukces udało się osiągnąć. I chyba każdy, kto regularnie śledzi losy szwedzkiej reprezentacji narodowej, jednocześnie potrafiąc właściwie ocenić jej potencjał, w pełni się z takim uzasadnieniem zgodzi. To, że wiele piłkarek w kadrze prezentuje się obecnie zdecydowanie bardziej korzystnie niż w drużynach klubowych nie jest absolutnie dziełem przypadku i naprawdę aż trudno uwierzyć, że w nie aż tak przecież odległej przeszłości głośno zastanawialiśmy się dlaczego na przykład Sofia Jakobsson w koszulce reprezentacji nijak nie potrafi dobić do poziomu, który regularnie prezentuje w Montpellier. Rozdział ten na szczęście został już jednak definitywnie zamknięty i miejmy nadzieję, że nieprędko przyjdzie nam pisać kolejną jego część.

Bliska wywalczenia nagrody w kategorii Drużyna Roku była także piłkarska kadra, ale ostatecznie przyszło jej uznać wyższość sztafety biegaczek narciarskich w składzie Ebba Andersson, Frida Karlsson, Charlotte Kalla, Stina Nilsson. Z tym werdyktem także trudno polemizować, bo choć serca wszystkich przedstawicieli środowiska piłkarskiego biły tego wieczora dla brązowych medalistek francuskiego mundialu, to wagę złota przywiezionego przez narciarki z austriackiego Seefeld, również należy docenić. Tym bardziej, że wyżej wymienione – dokładnie tak samo jak piłkarki – nie przystępowały do decydującej, medalowej rozgrywki w roli faworytek.

W najbardziej prestiżowych kategoriach indywidualnych tym razem obyło się bez zaskoczeń; z wyróżnień cieszyli się Tove Alexandersson (biegi na orientację) wśród kobiet oraz Daniel Ståhl (lekkoatletyka) wśród mężczyzn. Ta pierwsza, absolutna dominatorka w swojej specjalności, aż siedmiokrotnie stawała w minionym roku na podium mistrzostw świata (trzy złote medale w klasycznej, plus dwa złote i dwa srebrne w narciarskiej odmianie tej dyscypliny), a do tego i tak pokaźnego dorobku dołożyła jeszcze szósty z rzędu triumf w klasyfikacji Pucharu Świata. To wszystko wystarczyło, aby w pokonanym polu zostawić biegaczkę narciarską Stinę Nilsson, biathlonistkę Hannę Öberg oraz czterokrotną laureatkę plebiscytu, pływaczkę Sarę Sjöström. 27-letni dyskobol ze Sztokholmu przekonał do siebie kapitułę złotym medalem przywiezionym z mistrzostw świata w katarskiej Dosze, a także ustanowieniem nowego, fenomenalnego rekordu kraju. Oprócz zwycięzcy w finałowej czwórce nominowanych znalazło się jeszcze miejsce dla Gustava Bergmana (biegi na orientację), Armanda Duplantisa (lekkoatletyka, skok o tyczce) oraz Oskara Rozenberga Hallberga (jazda na deskorolce, park). Ponadto, Odkryciem Roku w szwedzkim sporcie została biegaczka narciarska Frida Karlsson, statuetka za Występ Roku trafiła w ręce tenisisty stołowego Mattiasa Falcka, a publiczność w głosowaniu otwartym postanowiła przyznać swoją nagrodę zdecydowanie największej bohaterce dzisiejszej gali Tove Alexandersson.

Czy za mniej więcej dwanaście miesięcy znów przyjdzie nam raportować o tym, że piłka nożna ma się dobrze i pozostaje odpowiednio doceniona? Cóż, przed nami rok Igrzysk Olimpijskich, ale nie zapominajmy, że kadra Petera Gerhardssona także wybiera się w lipcu do Japonii. A skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby z dalekiej Azji przywieźć nie tylko wspomnienia. Znalezienia się w gronie nominowanych za rok warto jednak życzyć każdemu, bez względu na dyscyplinę, bo na końcu nas wszystkich łączy przecież wspólna pasja. A zatem, niech lista kandydatów do przyszłorocznych nagród będzie dłuższa niż kiedykolwiek wcześniej i niech to kapituła ma problem z wyborem. Do zobaczenia za rok!

Jared Burzynski

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.