Siedmiomilowy krok Rosengård

Choć Rosengård już od pewnego czasu znajdował się na pole position wyścigu o mistrzowski tytuł, sceptycy nie bez racji zauważali, że drużyna Jonasa Eidevalla regularnie traci punkty w starciach z rywalkami z górnej połówki tabeli. Spotkanie na Valhalli było więc dla piłkarek ze Skanii świetną okazją, aby raz na zawsze uciąć wszelkie spekulacje i pokazać, że w Malmö udało się zbudować zespół, który potrafi zwyciężać na każdej z aren Damallsvenskan. Sztuka ta ostatecznie im się udała, ale zanim Rosengård w bardzo efektownym stylu wykonał być może najważniejszy krok w kierunku odzyskania tytułu, swoje szanse na rozstrzygnięcie meczu miały także zawodniczki z Göteborga, które pomimo niesamowicie napiętego terminarza i stosunkowo krótkiej ławki zdecydowały się podjąć otwartą grę. I w pierwszej połowie brakowało naprawdę niewiele, aby to gospodynie wyszły z tej niezwykle intensywnej, fizycznej walki zwycięsko. Choć stuprocentowych okazji nie doczekaliśmy się pod żadną z bramek, to piłkarki Marcusa Lantza były stroną prowadzącą grę i to one długimi minutami wymieniały między sobą podania na połowie Rosengård. Do pełni szczęścia zabrakło im jednak tego ostatniego, precyzyjnego zagrania, które stworzyłoby Rebece Blomqvist lub Julii Zigiotti szansę na pokonanie Zeciry Musovic. Stosunkowo niewiele w ofensywie przed przerwą pokazały natomiast przyjezdne, które swój jedyny celny strzał na bramkę Jennifer Falk oddały już w doliczonym czasie gry.

W drugiej połowie zaczęła zarysowywać się coraz większa przewaga motoryczna gości, a pojawienie się na placu gry Jeleny Cankovic sprawiło, że akcje Rosengård nabrały jeszcze większego tempa. Piłkarki z Göteborga wciąż potrafiły się jednak odgryźć przeciwniczkom ze Skanii i w 63. minucie uczyniły to na tyle skutecznie, że futbolówka zatrzepotała w siatce Zeciry Musovic. Radość na trybunach Valhalli trwała jednak niezwykle krótko, gdyż asystentka pani Tess Olofsson jak najbardziej słusznie dopatrzyła się spalonego Rebecki Blomqvist. Chwilę później defensywę z Västergötland czekały dwa sygnały alarmowe: z powodu kontuzji boisko przedwcześnie opuścić musiała trzymająca w ryzach tę formację kapitanka Beata Kollmats, a rozgrywająca kolejne w tym sezonie fenomenalne zawody Hanna Bennison sprytnym strzałem obiła słupek bramki Falk. Rozpędzające się z każdą kolejną minutą i z każdą kolejną udaną akcją przyjezdne zmuszały gospodynie do coraz bardziej rozpaczliwej obrony aż w końcu nadeszło nieuniknione. Caroline Seger wygarnęła niezwykle ważną piłkę, Jessica Samuelsson urwała się spod krycia Natalii Kuikki i zacentrowała spod końcowej linii, a stojąca na wprost bramki Anna Anvegård uderzyła tak, że nie wybroniłaby tego żadna golkiperka na świecie. Zawodniczki z Göteborga nie otrząsnęły się jeszcze po pierwszym ciosie, a po chwili na tablicy wyników widniał już rezultat 0-2. Raz jeszcze w rolę asystentki wcieliła się Samuelsson, a dzieła zniszczenia dopełniła tym razem Bennison.

Do końca meczu pozostawał wprawdzie jeszcze kwadrans, ale chyba już wówczas wszyscy zdawali sobie sprawę, że komplet punktów pojedzie w niedzielę do Malmö. Piłkarkom Marcusa Lantza nie sposób było odmówić ambicji i woli walki, ale do tego, aby raz jeszcze się zerwać i poszukać choćby kontaktowego gola, potrzeba było jeszcze sił. A tych zawodniczkom z Valhalli ewidentnie zaczynało już brakować. Co oczywiste, nie pomagał im również fakt, że po drugiej stronie napotykały one przeszkody w postaci Jeleny Cankovic czy Sanne Troelsgaard, które kolejnymi bezlitosnymi przechwytami odbierały im resztki wiary w cud nad Götą. Wyczekiwany tak naprawdę przez oba zespoły ostatni gwizdek pani Olofsson oznajmił więc wszystkim, że Rosengård pozytywnie przeszedł swój być może najpoważniejszy tej jesieni test i dzięki temu drużyna Jonasa Eidevalla na pięć kolejek przez końcem sezonu znalazła się na autostradzie do tytułu. Zwycięstwo w najbliższym meczu przeciwko Örebro może oznaczać, że w Malmö będą mogli zacząć planowanie mistrzowskiej fety, choć cały czas nie wolno zapominać o tym, że akurat w tej lidze przedwczesne rozdawanie medali jest zdecydowanie złym pomysłem.

******

Wydarzeniem dnia na szwedzkich boiskach był z pewnością mecz na szczycie w Göteborgu, ale nie oznacza to, że emocji zabrakło na pozostałych stadionach. Trzecie zwycięstwo z rzędu dopisały do swojego dorobku piłkarki Vittsjö, pokonując na własnym boisku Örebro po przepięknym golu Michelle De Jongh. Beniaminek z Närke postawił jednak podopiecznym Thomasa Mårtenssona niezwykle trudne warunki, a gospodynie miały w pierwszej połowie sporo szczęścia, gdy z powodu pozycji spalonej biorącej udział w grze Emmy Kullberg anulowany został gol Heidi Kollanen. W ostatnim kwadransie swój mecz przeciwko Växjö rozstrzygnęły mistrzynie z Piteå, które między innymi dzięki świetnie dysponowanemu duetowi Karlernäs – Janogy przełamały wreszcie passę ligowych remisów. Niezwykle istotny dla układu sił w dolnej części tabeli mecz odbył się na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie, gdzie naszpikowany gwiazdami Djurgården, nawet grając w liczebnej przewadze, nie potrafił sforsować defensywnych zasieków postawionych przez piłkarki Limhamn Bunkeflo.

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka


Komplet wyników:

Vittsjö – Örebro 1-0 (De Jongh 55.)

Piteå – Växjö 4-1 (Karlernäs 41., 79., Janogy 75., Ekblom 83. – Alanen 44.)

Göteborg – Rosengård 0-2 (Anvegård 74., Bennison 77.)

Djurgården – Limhamn Bunkeflo 0-0

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.