Örebro wypunktowało mistrza

Gdy beniaminek przyjeżdża na teren niepokonanego jak dotąd na własnym boisku mistrza, z reguły zwiastuje to kłopoty. Doskonale wiemy jednak, że w Damallsvenskan najczęściej przerabiane scenariusze zazwyczaj się nie sprawdzają i nie inaczej było w niedzielne popołudnie na LF Arenie. Drużyna Stefana Ärnsveda przyleciała do Norrbotten z mocnym postanowieniem sprawienia niespodzianki i plan ten zrealizowała w takim stylu, że po ostatnim gwizdku Sary Wiinikki można było tylko wstać i nagrodzić piłkarki gości owacją na stojąco. Emma Kullberg, Eveliina Summanen, czy Maja Regnås zagrały na tle jednego z naszych tegorocznych pucharowiczów przepiękny koncert, podczas którego przez całe dziewięćdziesiąt minut trudno było wyłapać fałszywą nutę. Efekt tego zamieszania jest taki, że po ośmiu rozegranych meczach zespół z Örebro zgromadził na swoim koncie więcej punktów niż przez cały sezon 2017, kiedy to – przynajmniej na papierze – dysponował zdecydowanie mocniejszą kadrą. Skoro jednak czwarty raz z rzędu gra się na zero z tyłu, to trudno się dziwić, że na Berhn Arenie coraz śmielej odwracają wzrok ku górze, zamiast nerwowo oglądać się za siebie.

Mecz w Piteå nie był dla piłkarek z Örebro łatwy, gdyż szczególnie w pierwszej połowie to gospodynie zdecydowanie dłużej utrzymywały się przy piłce. Perfekcyjnie działała jednak taktyka trenera Ärnsveda, dzięki której kapitalnie udało się zneutralizować zagrożenie czyhające ze strony duetu Janogy – Jakobsson. Gorąco na przedpolu Danielle Rice robiło się natomiast po dobrze egzekwowanych przez June Pedersen stałych fragmentach (po jednym z nich Ellen Löfqvist obiła nawet poprzeczkę), ale nawet w pierwszej części gry zdecydowanie najbardziej dogodną okazję stworzyły sobie przyjezdne. Do świetnie zagranej przez Summanen piłki idealnie wystartowała Hellstrom, ale kanadyjska skrzydłowa tym razem nie potrafiła jeszcze znaleźć sposobu na Cajsę Andersson.

Na gole fani gości musieli zatem poczekać do drugiej połowy, a konkretnie do 53. minuty. Wtedy właśnie Hellstrom wystąpiła w roli asystentki, a jej dośrodkowanie skutecznie zamknęła ustawiona na dalszym słupku Heather Williams, rewanżując się w ten sposób na niewykorzystaną sytuację sprzed kilkudziesięciu sekund. Chwilę później było już 2-0 dla Örebro, a na listę strzelców wpisała się druga z Amerykanek Kayla Braffet, korzystając po części z biernej postawy defensywy Piteå. W tym momencie było już jasne, że przyjezdne zagrają na LF Arenie o pełną pulę, ale i tak mało kto spodziewał się, że zamiast gola kontaktowego zobaczymy jeszcze jedno trafienie po stronie gości. O nie postarała się na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu Jonna Dahlberg, która z kolei wykorzystała niecodzienny, lecz bardzo cenny prezent od Andersson, pieczętując tym samym zwycięstwo swojej drużyny. Dla podopiecznych Stefana Ärnsveda równie ważne co dopisanie do swojego dorobku trzech kolejnych punktów, było jednak zachowanie czystego konta, więc o żadnym oszczędzaniu się w końcówce nie mogło być mowy. A my mogliśmy jedynie z rosnącym podziwem obserwować, jak zawodniczki z Örebro dają obrończyniom tytułu lekcję futbolu, z której Stellan Carlsson i jego piłkarki z pewnością będą musieli wyciągnąć właściwe wnioski.

******

Od bolesnej porażki letnie granie rozpoczęła także rewelacja wiosny z Vittsjö, choć trzeba oddać, że w niedzielę stanęła ona przed wyzwaniem z gatunku tych absolutnie najtrudniejszych. Osłabiona brakiem kontuzjowanej Catherine Bott defensywa musiała stawić czoła duetowi Blomqvist – Hammarlund, dzielnie wspieranemu przez operujące w głębi pola trzy medalistki francuskiego mundialu (Rubensson, Zigiotti, Roddar). Powstrzymanie przeważających sił ofensywnych znad Göty okazało się ostatecznie zadaniem ponad siły zawodniczek z północnej Skanii, ale trafienia Benediktsson i Nyström choć trochę osłodziły miejscowym kibicom porażkę w meczu na szczycie. Choć w okolicach Hässleholm pewnie jeszcze długo będą się zastanawiać, jak potoczyłoby się to starcie, gdyby tuż przed końcem pierwszej połowy Jennifer Falk nie popisała się kapitalną paradą, dzięki której gospodynie nie schodziły do szatni prowadząc 2-1. Sporo dyskusji czeka w najbliższych dniach także sympatyków Limhamn Bunkeflo, gdyż ekipa Renée Slegers, pomimo naprawdę przyzwoitego występu, znów pozwoliła bardziej doświadczonym rywalkom na zadanie nokautującego ciosu w samej końcówce. Zdecydowanie mniej żalu mogą mieć do siebie w Kungsbace, gdyż akurat porażka drugiego z tegorocznych beniaminków z Kristianstad ani przez moment nie podlegała dyskusji. Sensacji nie doczekaliśmy się także w Malmö, gdzie Rosengård – przy sporym udziale swoich nowych nabytków – bez większych problemów rozprawił się z Växjö.

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

 


Komplet wyników:

Limhamn Bunkeflo – Djurgården 0-1 (Folkesson 90+1.)

Kungsbacka – Kristianstad 0-5 (Bodin 9., Hagman 31., Gudmundsdottir 42., Edgren 65., Duljan 71.)

Piteå – Örebro 0-3 (Williams 53., Braffet 57., Dahlberg 73.)

Vittsjö – Göteborg 2-4 (Benediktsson 21., Nyström 90+2. – Blomqvist 16., 59., Roddar 45+1., Hammarlund 46.)

Rosengård – Växjö 5-0 (Vigosdottir 25., Bennison 35., N. Karlsson 38. (s), Svava 80., Seger 90+1. (k))

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.