Szwedzka Piłka : Życie po medalu

Jest medal! Wprawdzie od zwycięskiej, heroicznej batalii z Anglią upłynął już prawie tydzień, ale strzał Sofii Jakobsson oraz ratujące przed utratą gola interwencje Nathalie Björn i Nilli Fischer wciąż ekscytują nas tak samo, jak w minioną sobotę. Gorące powitanie kadry na lotnisku Landvetter, a także na Götaplatsen wyraźnie pokazują, że drużyna Petera Gerhardssona na nowo rozkochała kraj w piłkarkach i sprawiła, że mecze drużyny narodowej znów stały się tematem codziennych, ulicznych rozmów. I dobrze, gdyby to uczucie okazało się trwałe, gdyż już za rok przed naszymi reprezentantkami kolejne wyzwanie, tym razem na boiskach Japonii, a o sukces na Igrzyskach wcale nie będzie łatwiej niż we Francji.

Tuż po meczu z Anglią, szwedzki selekcjoner poprosił o to, aby dać kadrowiczkom czas na skonsumowanie ogromnego sukcesu, a pytania o ich reprezentacyjną przyszłość zostawić na później. Jest to całkowicie zrozumiałe, choć na przykład Caroline Seger dość jednoznacznie stwierdziła, że następnym indywidualnym celem będzie dla niej pobicie szwedzkiego (a zarazem europejskiego) rekordu Therese Sjögran, która w narodowych barwach rozegrała aż 214 spotkań. Kapitanka z pokładu schodzić więc nie zamierza i trudno się spodziewać, aby w chwili obecnej na zawieszenie reprezentacyjnej kariery zdecydowały się masowo pozostałe weteranki. Kiedyś jednak przyjdzie w końcu taki czas, że trzeba będzie ostatecznie i nieodwołalnie pożegnać drugie w historii szwedzkiego futbolu złote pokolenie. A skoro tak, to warto już teraz zastanowić się czy rzeczywiście powinniśmy aż tak bardzo obawiać się tego momentu.

Na początek warto ustalić jedno: z każdym kolejnym cyklem o miejsce w ścisłej, światowej czołówce będzie coraz trudniej i to wcale nie dlatego, że szwedzką piłkę nożną czeka jakiś poważny kryzys. Po prostu, wiele krajów dysponuje tak olbrzymimi rezerwami personalnymi, że jak tylko zacznie z nich umiejętnie korzystać, to natychmiast (no, może nie tak od razu, ale stosunkowo szybko) dołączy do coraz szerszego grona najlepszych. Taką drogę pokonały w ostatnich latach chociażby Anglia i Francja, lada moment dołączy do nich Hiszpania, a w Europie Wschodniej czy w Ameryce Południowej nietrudno wskazać tych, którzy dysponują zarówno wystarczającym zapleczem finansowym, jak i takimi zasobami ludzkimi, aby wykonać duży, jakościowy skok. Nie ma jednak większego sensu oglądać się na innych, gdyż na ich poczynania nie mamy żadnego wpływu. Warto natomiast skupić się na sobie i na tym, aby zrobić wszystko, by i w tej nowej, dopiero tworzącej się rzeczywistości, znaleźć dla siebie odpowiednie miejsce.

Pierwszymi, które będą musiały podjąć się tej misji, będą zawodniczki właśnie w tej chwili wchodzące w świat seniorskiej piłki. Niektóre z nich (Björn, Zigiotti) znalazły się nawet w kadrze na francuski mundial, inne (De Jongh, Blomqvist) cierpliwie na swoją reprezentacyjną szansę czekają. Nie da się jednak zaprzeczyć, że na zakończonych przed kilkoma dniami mistrzostwach świata byliśmy jednym z niewielu krajów bez choćby jednej piłkarki U-21 w 23-osobowej kadrze na turniej. Nieobecność ta nie bierze się bynajmniej z niechęci sztabu szkoleniowego do młodzieży, lecz z realnej oceny potencjału oraz aktualnych możliwości. Od czasu Stiny Blackstenius nie doczekaliśmy się bowiem szwedzkiej zawodniczki, która zachwyciłaby świat występami w juniorskich turniejach. I jest to zdecydowanie bardziej niepokojąca informacja niż ta, że roczniki 1998-2001 solidarnie zawodzą jako zespół, gdyż nie od dziś wiadomo, że w futbolu młodzieżowym chodzi nie o tytuły, lecz o dostarczanie piłkarek do reprezentacji A. Światełkiem w tunelu z pewnością może być pojawienie się na horyzoncie niezwykle utalentowanych Hanny Bennison (ur. 2002) oraz Eveliny Duljan (ur. 2003), ale teraz pozostaje jeszcze trzymać kciuki za ich dalszy, harmonijny rozwój, aby w przyszłości obie decydowały o obliczu szwedzkiej kadry.

Nie da się nijak ukryć, że na kolejny masowy wysyp talentów przyjdzie nam poczekać przynajmniej kilka lat. Cały czas pamiętajmy jednak o tym, że drugie złote pokolenie, podobnie zresztą jak ich równie utytułowane poprzedniczki, pozostawi po sobie przede wszystkim solidne fundamenty i dobry klimat dla rozwoju całej dyscypliny. I to właśnie to dziedzictwo może okazać się największym trwałym darem dla szwedzkiego futbolu od generacji Schelin, Seger, czy Fischer. Dzięki niemu możemy być pewni, że moda na piłkę nie przeminie, nawet w obliczu ekspansji rozrywek teoretycznie zdecydowanie bardziej atrakcyjnych dla najmłodszego pokolenia. A skoro tak, to kolejnych lat i dekad powinniśmy raczej wyczekiwać ze spokojem, choć bez nadmiernej euforii. Czyli dokładnie tak, jak miało to miejsce przed tegorocznym mundialem. I oby tylko efekty – przynajmniej co pewien czas – były podobne jak teraz. A wtedy będziemy mogli z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że francuski sukces został spożytkowany w najlepszy możliwy sposób.

******

Dziękuję bardzo wszystkim, którzy zaglądali tu podczas turnieju we Francji. Jest to ostatni tekst okołomundialowy, ale pamiętajcie, że szwedzkapilka.com wraca już za tydzień, wraz ze startem Damallsvenskan. Gratulacje dla reprezentacji USA oraz jej kibiców za czwarty tytuł mistrzowski, a także dla wszystkich pozostałych nacji, które na mistrzostwach świata zaprezentowały się na miarę własnych oczekiwań. Do usłyszenia i … powodzenia na ligowych boiskach!

Jared Burzynski

Szwedzka Pilka

 

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.