Podróż po medal. Holenderki zaczynają Mundial

Jutro po południu do walki o tytuł włączą się aktualne Mistrzynie Europy. W przeciwieństwie do kanadyjskiej imprezy, teraz powinny dobitniej zaznaczyć swoją obecność na Mundialu. Rywalizacja o strefę medalową jest jak najbardziej w zasięgu Pomarańczowych Lwic.

Podopieczne Sariny Wiegaman w 8 eliminacyjnych spotkaniach dwukrotnie traciły punkty. Jedynej porażki doznały w ostatnim grupowym starciu w Norwegii. Szybkie objęcie prowadzenia przez gospodynie miało niebagatelny wpływ na dalszy przebieg zawodów. Nawet bramka kontaktowa zdobyta przez Viviannę Miedemę nie odmieniła losów konfrontacji. Punktami podzieliły się z Irlandkami po bezbramkowym remisie w Nijmegen. Większych problemów nie miały w starciach z Irlandią Północną, czy Słowacją. Dwukrotnie w ostatniej minucie zapewniały sobie komplet punktów (domowe starcia z Norwegią i Słowaczkami). Mistrzynie Europy zakwalifikowały się do francuskiego Mundialu poprzez zwycięstwo w barażach. W pierwszej części play-offów rozprawiły się z rywalkami ze Skandynawii. W finałowym dwumeczu nie pozostawiły złudzeń Szwajcarkom, praktycznie przesądzając o losach zmagań w pierwszym starciu. W rewanżu, pomimo gry w osłabieniu przez niemal cały mecz, były w stanie jako pierwsze objąć prowadzenie. W trakcie eliminacyjnych pojedynków w grupie zdołały zdobyć 22 bramki, tracąc przy tym zaledwie dwie. Lepszy wynik w tej kategorii osiągnęły jedynie Angielki.

Pomarańczowe Lwice po raz drugi będą uczestniczyły w imprezie tej rangi. Na Mistrzostwach Świata debiutowały w trakcie kanadyjskiego turnieju w 2015 roku. Grupa Holenderek jest bliźniaczo podobna do tej sprzed 4 lat, z jednym wyjątkiem – zamiast Chin w grupie E znalazł się Kamerun. Zawodniczki z Kraju Tulipanów ponownie w pierwszym spotkaniu zmierzą się z reprezentantkami z Oceanii. Jedyne trafienie w tamtym starciu padło po nieco 30 minutach zmagań. Autorką była Lieke Martens. Dotychczas obie ekipy spotykały się sześciokrotnie. Futbolistkom z archipelagu udało się odnieść jedno zwycięstwo. W marcu 2009 roku Nowozelandki dwukrotnie pokonały Petrę Dugardein. Trzykrotnie triumf święciły piłkarki z Holandii, w pozostałych dwóch przypadkach nie wyłoniono lepszego. Ostatnie starcie miało miejsce w Velsen-Zuid w 2016 roku. Dwukrotnie na listę strzelczyń wpisała się wówczas Shanice van de Sanden. Drugim grupowym rywalem ekipy ze Starego Kontynentu będzie Kamerun. Jak dotąd oba teamy nie miały okazji do stoczenia między sobą pojedynku. Decydującym o losach kolejności w fazie grupowej powinno być ostatnie starcie. Pomarańczowe nie mają najlepszych doświadczeń w zmaganiach z ekipą zza Oceanu. Trzykrotnie remisowały, ani razu nie udało się odnieść zwycięstwa. Najdotkliwszej porażki doznały w grudniu 2010 roku, kiedy to w trakcie towarzyskiego turnieju rywalki zaaplikowały im 5 trafień. W fazie grupowej MŚ’15 pod koniec starcia oczko urwała Kirsten van de Ven. Ostatnie starcie zakończyło się nieznacznym zwycięstwem zawodniczek z Ameryki Północnej.

Główną siłą drużyny znad Morza Północnego jest ofensywa. Lieke Martens, Shanice van de Sanden, Lineth Beerensteyn oraz Vivianne Miedema w kwalifikacjach zdobyły łącznie 67% bramek, włączając w to spotkania w dodatkowej fazie rozgrywek. Notowały również liczne asysty. Druga linia Holenderek jest nie mniej groźna. Kiedy nie idzie, gwarantką zdobycia pewnej bramki ze znacznej odległości może być Sherida Spitse. Lewa pomocniczka dysponująca precyzyjnym, silnym uderzeniem. Po przeciwnej stronie dużo dającą zawodniczką jest Jackie Groenen. Dziewczyna charakteryzująca się walecznością i wyszkoleniem technicznym na dobrym poziomie. Środek pola zarezerwowany jest dla Daniëlle van de Donk. Największym problemem niespełna 50-letniej szkoleniowiec może być defensywa. Pomimo straty jedynie 4 bramek w trakcie całej eliminacyjnej drogi do Francji, tej formacji zdarzały się dosyć rażące błędy, które ostatecznie nie obracały się przeciwko Lwicom. Również w towarzyskim starciu przeciwko Australii nie brakowało prostych błędów. Numerem jeden na czas rywalizacji o prym na świecie zostanie, co raczej nikogo nie powinno dziwić, Sari van Veenendaal. Linię obronną powinny uzupełnić Kika van Es i Desiree van Lunteren w bocznych sektorach boiska, a dwójkę stoperów powinny tworzyć Dominique Bloodworth z Stefanie van der Gragt. Warto zwrócić uwagę na kilka nazwisk, które powinny pojawić się w trakcie zmagań. Sarina Wiegman zabrała do Francji Victorię Pelovą. Pomocniczka która nie tak dawno związała się trzyletnim kontraktem z klubem z Amsterdamu. 20-latka od chwili debiutu w żółto-zielonych barwach w Eredivisie była jedną z lepszych ligowych piłkarek. Mogąca imponować umiejętnościami technicznymi czy uderzeniem zza pola karnego. Kandydatką do pojawienia się na placu boju będzie Jill Roord, która zamieniła w tym okienku transferowym Monachium na Londyn. Szeregi defensywne w nagłych okolicznościach mogą zostać zabezpieczone przez Lizę van der Most, czy Anouk Dekker. Dobra postawa w Evertonie Inessy Kaagman została dostrzeżona przez selekcjonerkę.

Kobiecy futbol przeżywa boom, który raczej będzie bardzo trudny do zatrzymania. W niektórych krajach rozwój kobiecego grania postępuje szybciej, w niektórych zmiany zachodzą wolniej. Prekursorkami dzisiejszej reprezentacji, tego potwora którego możemy obserwować i podziwiać, jest kadra z 2009 roku. Podopieczne Very Pauw w Finlandii debiutowały na Mistrzostwach Europy. Już pierwszy start okazał się sporym sukcesem, patrząc z perspektywy czasu, tak należy ocenić tamten występ. Za grupowe rywalki miały gospodynie z którymi nieznacznie przegrały, oraz Ukrainę oraz Danię nad którymi odniosły zwycięstwa. Ćwierćfinałowe starcie przeciwko Francuskom zakończyło się bez rozstrzygnięcia. Po 4 seriach jedenastek oba teamy dopadła strzelecka niemoc. Awans przypieczętowało trafienie Anouk Hoogendijk, oraz pomyłka Candie Herbert. Obecność Oranje w półfinale Mistrzostw Europy wzbudziła wśród holenderskich mediów duże zainteresowanie tym wydarzeniem. Niestety nie poszło w parze za rezultatem końcowym. Podopieczne Pauw musiały uznać wyższość Angielek, tracąc decydującego gola na 4 minuty przed zakończeniem dogrywki. Trzy zawodniczki łączą dzisiejszą kadrę z tą sprzed 10 lat. Wówczas Loes Geurts pełniła obowiązki podstawowej bramkarki, w kadrze znalazło się miejsce dla wspomnianych wcześniej Spitse oraz van de Sanden.

Dobrym wyznacznikiem zainteresowania społeczeństwa piłką kobiecą może być frekwencja w trakcie spotkań. Na sukces kobiecej reprezentacji złożyły się dwa czynniki – gorsza dyspozycja seniorskiej ekipy mężczyzn i organizacja żeńskiego Euro. Podczas ostatniego meczu przed wylotem do Francji na trybunach Philips Stadion zasiadło 30 640 osób (nowy rekord frekwencyjny). W fazie grupowej zawodniczki będą wspierane przez grupę 25 000 kibiców. Bilety na 2 z 3 spotkań w pierwszej części rozgrywek zostały wyprzedane w ciągu niecałej godziny od chwili uruchomienia sprzedaży.

Trudno jednoznacznie wskazać największą gwiazdę tej kadry. Gdyby zapytać średnio rozgarniętego kibica to przypuszczam, że zastanawiałby się pomiędzy wyborem Miedemy i Martens. Zero zaskoczenia. Ja bardziej skłaniałbym się ku napastniczce Arsenalu. Jak trwoga to do Miedmy (ewentualnie Spitse). 22-latka jest jedną z bardziej nieobliczalnie zachowujących się zawodniczek, mam tu na myśli trafienia w najmniej wyczekiwanych przez przeciwniczki momentach (w tej kategorii konkurować może jedynie z van de Sanden). Już po pierwszym spotkaniu może po raz kolejny zapisać się w historii reprezentacyjnej piłki – do zrównania się z Manon Melis w klasyfikacji strzelczyń wszechczasów brakuje jej jednego trafienia (do objęcia samodzielnego prowadzenia potrzebuje 2). Poza tym w debiutanckim sezonie na Wyspach była jedną z architektek sukcesu londyńskiego teamu. Do 22 trafień dorzuciła 10 asyst. Większość reprezentantek ma za sobą bardzo udany lub wręcz kapitalny sezon.

Pomarańczowe Lwice są dużo bardziej doświadczone, zgrane i świadome swojej wartości niż 4 lata temu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, iż ekipa dowodzona przez Wiegman jest dużo lepsza niż w trakcie domowych Mistrzostw Europy. Jedynym mankamentem jest skuteczność, co było widać w niektórych meczach eliminacyjnych. Im dłużej trwała niemoc strzelecka, tym bardziej było widać narastającą frustrację nią wywołaną. Niemniej uważam iż Holenderki stać na włączenie się do walki o strefę medalową. Czas pokaże jakiej barwy będzie to krążek.

Kuba Jastrzębski

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.