Liga Mistrzyń szwedzkim okiem

Ćwierćfinały piłkarskiej Ligi Mistrzyń kolejny raz odbywają się bez udziału klubów Damallsvenskan, ale szwedzkich akcentów na boiskach Europy mieliśmy w ostatnich dniach aż nadto. Jednym z najmilszych był z całą pewnością występ Fridoliny Rolfö, która ponownie udowodniła, że bez niej ofensywa monachijskiego Bayernu traci sporo ze swojej wartości. Była zawodniczka Linköping pojawiła się na placu gry w 60. minucie w miejsce Holenderki Lineth Beerensteyn i potrzebowała zaledwie kilkudziesięciu sekund, aby otworzyć wynik spotkania w Pradze. Gol ten okazał się niezwykle istotny, gdyż niespełna kwadrans później Manuela Zinsberger dała się zaskoczyć Katerinie Svitkovej, w efekcie czego wicemistrzynie Niemiec wywiozły ze stolicy Czech tylko remis. Czy praską Slavię stać na to, aby pójść za ciosem i sprawić jeszcze jedną niespodziankę w tym sezonie? Murowanym faworytem do awansu wciąż wydaje się być Bayern, ale akurat klub z Bawarii przyzwyczaił nas do tego, że w europejskich pucharach potrafi … odpaść w najmniej spodziewanym momencie. Jeśli jednak w najbliższą środę piłkarki FCB właściwie nastawią sobie celowniki, to Fridolina Rolfö i spółka najpewniej zameldują się w półfinale.

Zdecydowanie trudniejsze zadanie stoi przed Wolfsburgiem, który w dwumeczu z Olympique Lyon będzie musiał odrobić jednobramkową stratę. Z takiego obrotu spraw Wilczyce i tak mogą być jednak umiarkowanie zadowolone, gdyż początek meczu we Francji zwiastował jeszcze większe kłopoty mistrzyń Niemiec. Nadzieję przed rewanżem podopiecznym Stephana Lercha przywrócił jednak kontaktowy gol autorstwa Nilli Fischer, która znajdując się we właściwym miejscu i czasie pod bramką Sary Bouhaddi w pewnym sensie zrehabilitowała się za nie najlepsze zachowanie we własnej szesnastce przy drugiej bramce dla OL, kiedy to zdecydowanie zbyt łatwo dała się zwieść Adzie Hegerberg.

Bardzo miłą niespodziankę swoim fanom sprawiła londyńska Chelsea, która w zdecydowanie najbardziej szwedzkim ćwierćfinale okazała się o dwa trafienia lepsza lepsza od PSG. Momentem zwrotnym w tym bardzo taktycznym starciu dwóch dobrze poukładanych zespołów okazały się zmiany dokonane po przerwie przez Emmę Hayes, a konkretnie wprowadzenie na boisko duetu Kirby – Bachmann. Obie rezerwowe miały bezpośredni udział przy bramkowych akcjach, które swoją drogą były prawdziwym popisem gry zespołowej w wykonaniu mistrzyń Anglii. Trochę żałować możemy jedynie tego, że po paryskiej stronie najbardziej spektakularną, zespołową akcję przeprowadzili kibice ze stolicy Francji.

W czwartym z ćwierćfinałów pewne zwycięstwo odniosła Barcelona, pokonując Lillestrøm w stosunku 3-0. Wszystkie gole dla klubu ze stolicy Katalonii padły jeszcze przed przerwą, a na listę strzelczyń wpisały się Toni Duggan (dwukrotnie) oraz Mariona Caldentey.

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

 

 

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.