Dramaturgia, zwroty akcji, gole w ostatnich sekundach i dużo śniegu – tak można w największym skrócie podsumować półfinały Pucharu Szwecji. Taki opis nie oddałby jednak nawet namiastki tego, co w sobotnie popołudnie działo się na zarówno na Valhalli, jak i na LF Arenie. Jeśli dzisiejsze mecze miały być reklamą rozpoczynającego się za niespełna miesiąc sezonu Damallsvenskan, to … dawajcie nam mecz otwarcia choćby jutro, gdyż po tak zachęcającej zapowiedzi cztery tygodnie wyczekiwania na ligową premierę wydają się niemal wiecznością.

Jako pierwsze o odpowiedni poziom emocji postarały się piłkarki Göteborga oraz Djurgården, które zapewniły swoim kibicom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Choć to gospodynie były przed przerwą stroną wyraźnie przeważającą, na listę strzelczyń w tej fazie meczu udało się wpisać jedynie Olivii Schough. Była piłkarka KGFC wykorzystała błąd Taylor Leach przy próbie wyprowadzenia futbolówki i mierzonym strzałem pokonała Jennifer Falk. Na tego gola zawodniczki z Västergötland skutecznie odpowiedziały dopiero w 67. minucie, kiedy to efektownym lobem popisała się Natalia Kuikka, wykorzystując w równym stopniu doskonałe zagranie Elin Rubensson, co fatalne ustawienie islandzkich stoperek Djurgården. Dogrywka ponownie toczyła się pod dyktando podopiecznych Marcusa Lantza, ale długo wydawało się, że fenomenalna postawa Jennfer Pelley w bramce gości pozwoli ekipie ze Sztokholmu rozstrzygnąć kwestię awansu w rzutach karnych. Niestety dla klubu ze stolicy, demony z ubiegłorocznego półfinału wróciły w najgorszym możliwym momencie i podobnie jak dwanaście miesięcy temu drzwi do decydującej rozgrywki zatrzasnęły się w ostatniej akcji meczu. Bohaterką Göteborga okazała się Julia Zigiotti, która wykazała się przytomnością umysłu w ogromnym zamieszaniu podbramkowym i to właśnie jej strzał, już w doliczonym czasie gry, zapewnił gospodyniom awans do finału.

Dogrywka nie była potrzebna do wyłonienia zwycięzcy w drugim z półfinałów, w którym Kristianstad raz jeszcze udowodnił, że w Skanii ewidentnie mają patent na wygrywanie z Piteå. Choć sensacyjne mistrzynie Szwecji rozpoczęły mecz od mocnego uderzenia, to przyjezdne jeszcze przed przerwą otworzyły wynik spotkania. Bramkowa akcja rozpoczęła się od niedokładnego wybicia Faith Ikidi, które pozwoliło gościom na skonstruowanie szybkiego ataku prawym skrzydłem. Znajdująca się u progu sezonu w wyśmienitej formie Svava Gudmundsdottir idealnie wypatrzyła nabiegającą na wprost bramki Annę Welin, a była zawodniczka Limhamn Bunkeflo nie dała Cajsie Andersson najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Reprezentantka Islandii świetną asystą popisała się także w drugiej połowie, tym razem obsługując kluczowym podaniem Alice Nilsson i choć gospodynie stosunkowo szybko odpowiedziały kontaktowym trafieniem autorstwa Madelen Janogy (po mądrze rozegranym rzucie rożnym), to na doprowadzenie do remisu stać ich tego dnia już nie było. Doskonałe okazje na wyrównanie stanu meczu miały między innymi Ronja Aronsson oraz wprowadzona na ostatnie minuty Brazylijka Fernanda Da Silva, ale w lapońskiej burzy śnieżnej ze zwycięstwa ostatecznie cieszyły się zawodniczki z Południa.

Finał, w którym zmierzą się zespoły Göteborga i Kristianstad, zaplanowano na 1. maja i naprawdę warto już dziś zaznaczyć tę datę w kalendarzu. Choć po dzisiejszych półfinałach raczej nie trzeba będzie wysyłać nikomu specjalnego zaproszenia na to wydarzenie.

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

 


Sobotnie wyniki:

Göteborg – Djurgården 2-1 dogr. (Kuikka 67., Zigiotti 120+1. – Schough 34.)

Piteå – Kristianstad 1-2 (Janogy 64. – Welin 28., Nilsson 62.)

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.