Osińska : Gra w Czarnych jest bardzo wymagająca

W piątek zostaje zgłoszona na ostatnią chwilę do rozgrywek, w sobotę znajduje miejsce w szerokiej kadrze meczowej na pojedynek z Medykiem, aby ostatecznie rozpocząć to spotkanie w wyjściowej jedenastce w miejsce kontuzjowanej na rozgrzewce koleżanki z zespołu. Następnie po 68. minutach schodzi z boiska przy asyście braw od licznie zgromadzonej publiczności na Stadionie im. Jana Ciszewskiego. W taki sposób Maja Osińska rozpoczęła swoją przygodę pod nazwą „Czarni Sosnowiec”

Jak to jest zadebiutować w barwach Wicemistrza Polski w meczu tak wysokiej rangi? Jakie myśli towarzyszyły Ci przed wyjściem na boisko?
MAJA OSIŃSKA: Na odprawie przedmeczowej trener nie wymienił mnie w podstawowej jedenastce, czego się spodziewałam, bo w drużynie jestem bardzo krótko. Dodał jednak, żebym wyszła na rozgrzewkę razem z pierwszym składem, ponieważ drobnego urazu nabawiła się w ubiegłym tygodniu Karolina Wieczorek i jej występ był niepewny. Dosłownie pięć minut przed wyjściem na boisko jeszcze nie wiedziałam, że zagram. Okazało się, że Karolina nie będzie w stanie wystąpić w tym meczu. Początkowo sparaliżowało mnie, gdy dowiedziałam się, że zacznę mecz od pierwszej minuty, i do tego na pozycji, na której nigdy nie grałam. Kiedy wyszłam na boisko presja jeszcze bardziej wzrosła, tak naprawdę do pierwszego gwizdka nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Gra w barwach Czarnych to coś, o czym jeszcze miesiąc temu nie myślałam, a co dopiero debiut w meczu inauguracyjnym, w podstawowym składzie, przeciwko Medykowi… jednym słowem: WOW!
W zespole chyba bardzo szybko się odnalazłaś i zaaklimatyzowałaś o czym świadczy bardzo dobry występ przeciwko Medykowi? Grałaś tak, jakbyś z tą drużyną przebywała od dawna, a nie zaledwie od tygodnia?
Bardzo dobrze przyjęły mnie dziewczyny, traktują mnie jak „swoją” od samego początku. Każda z nich stara się pomóc mi i podpowiedzieć w miarę możliwości. Dzięki temu czuję się w drużynie bardzo dobrze, mimo że jestem tutaj krótko, być może w jakimś stopniu przekłada się to na boisko. W meczu z Medykiem Konin grałam na stronie z Martyną Wiankowską, z którą grałam w SMS-ie Łódź, co może być kolejnym czynnikiem dobrze wpływającym na boiskową współpracę. Gra w Czarnych jest bardzo wymagająca, trzeba utrzymać odpowiedni, wysoki poziom, na boisku w tym samym zespole grają bardzo dobre zawodniczki, reprezentantki Polski i Słowacji. Z jednej strony jest to atut, który sprawia, że gra się lepiej, z drugiej wyzwanie, bo walka o miejsce w składzie jest bardzo trudna.
Twój dobry występ w pierwszym meczu został również doceniony przez kibiców, którzy nagrodzili Cię gromkimi brawami, gdy opuszczałaś plac gry. Jak ogólnie ocenisz, jakby nie było, fanatyczną publikę?
Kibice obejrzeli mecz walki w wykonaniu całej drużyny, ja także zostawiłam całe serce na placu. W okresie przygotowawczym nie pracowałam regularnie, stąd deficyty w mojej grze, czego jestem świadoma, bo sama z siebie zadowolona nie jestem. Braki techniczne, motoryczne i nie do końca przyswojoną przeze mnie taktykę starałam się nadrobić wolą walki, i wydaje mi się, że to zostało nagrodzone przez kibiców brawami. Jestem przekonana, że w najbliższym czasie nadrobię zaległości i moja gra będzie jeszcze bardziej efektowna i przede wszystkim efektywna, a kibice będą jeszcze bardziej zadowoleni. Są częścią Czarnych i można powiedzieć, że bez nich ten mecz nie byłby tak fantastyczny i pełen emocji.
Remis z Medykiem to Twoim zdaniem dobry czy zły wynik dla zespołu biorąc pod uwagę przebieg całego spotkania?
Trudno ocenić ten mecz jako czynny gracz, bo wiadomo, że zawodnik zawsze chce wygrywać i po remisie zostaje niedosyt. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie lepiej wyglądał nasz zespół, po przerwę inicjatywę przejęli goście, a w samej końcówce to znów my byłyśmy groźniejsze. Sytuacji bramkowych Medyk nie miał, za to my miałyśmy kilka. Karny dla Konina, po którym padł gol wyrównujący, do tej pory jest dla mnie nieporozumieniem, a staram się spojrzeć na to naprawdę obiektywnie. Uważam, że zasłużyłyśmy na zwycięstwo w tym spotkaniu, ale remis nie skreśla nas w ostatecznym rozrachunku i nadal jesteśmy w zasięgu zarówno Medyka, jak i Górnika Łęczna.
Jaki cel indywidualny postawiłaś przed sobą na najbliższą rundę, którą spędzisz z zespołem Czarnych?
Moim celem na nadchodzącą rundę jest osiągnięcie możliwie najlepszej formy i wywalczenie miejsca w pierwszej jedenastce. Bardzo ważne dla mnie jest również osiągnięcie celów postawionych przed sezonem przez cały zespół, a moim małym zwycięstwem będzie pokonanie SMS-u Łódź w lidze i półfinale Pucharu Polski. Wiem, że znalazłam się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, żeby zrealizować to wszystko, co sobie założyłam.
Rozmawiał JD

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.