Urszula Onoszko z Włókniarza Białystok już nie zdobędzie bramek dla reprezentacji Polski do lat 15. Po prostu przybyło latek i bardziej powinno być miejsce dla niej w kadrze do lat 17. Na razie trenerzy białostockiego klubu cieszą się, że mają duży talent u siebie.
– Ula Onoszko wychodzi na boisko i strzela bramki. Skąd łatwość w zdobywaniu goli?
– Największą szansę na zdobycie bramki w meczu mają napastniczki, a ja często gram w ataku. Wykorzystuję więc swoje umiejętności i możliwości, jakie daje mi gra na tej pozycji. Na wynik meczu pracuje jednak cały zespół.
– Czy potrafisz grać na każdej pozycji na boisku, czy masz swoją ulubioną?
– Najbardziej lubię grać na dziewiątce w ataku, ale gram też często w środku pola. Co ciekawe w kadrze U15 grałam na obronie.
– Zanim trafiłaś do Włókniarza Białystok – co robiłaś wcześniej, aby zdobyć umiejętności sportowe?
– Lubię sport i rywalizację. Pływałam, grałam w szachy z mniejszymi i większymi sukcesami, ale to piłka nożna jest moją największą pasją. Jako czterolatka stawiałam tatę na bramce w pokoju i strzelałam gole. W szkole można było mnie znaleźć na boisku z chłopakami. Chyba dobrze sobie wtedy radziłam, bo każda z drużyn chciała mnie mieć po swojej stronie.
– Kto był pierwszą osobą, która tak na poważniej pokierowała twoją karierą sportową?
– Kariera to za dużo powiedziane. Piłka nożna jest moją pasją. Wspierają mnie w niej od początku rodzice. Miałam też dużo szczęścia, że nauczyciele wf-u pan Tomasz Gasztołd i Artur Zieniewicz zabrali mnie na turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”, dziś moimi trenerami są Wojciech Sokół i Marcin Augustynowicz.
– W Białymstoku są inne zespoły, dlaczego wybrałaś Włókniarza?
– Klub wybrał mi mój tata. Miałam wtedy 9 lat. Włókniarz był trzecioligową drużyną seniorską. Z czasem w klubie pojawiało się coraz więcej moich rówieśniczek. Dzisiaj jesteśmy młodym, rozwijającym się zespołem. Był to najlepszy wybór mojego taty.
– Powiedz kilka zdań o kobiecej piłce nożnej i futsalu w województwie podlaskim. Bo chyba zbyt dużo zespołów tutaj nie ma?
– Mamy po trzy kluby w województwie grające na trawie i na hali. To mało, żeby była rywalizacja i motywacja do podnoszenia umiejętności. Na szczęście nam się udało awansować do drugiej ligi. Gramy też w pierwszej lidze futsalu. To daje nam możliwość rywalizacji z bardzo dobrymi zespołami z Polski.
– Snajperka Urszula Onoszko. Którą nogą zdobywasz więcej bramek? Jak to robisz? Szukasz wolnej pozycji, sama walczysz o piłkę? Biegasz szybciej od przeciwniczek?
– Mam mocniejszą prawą nogę i to prawą nogą strzelam gole, nie zdarzyło mi się chyba strzelić gola lewą nogą, ale za to miałam kilka skutecznych uderzeń główką. Na boisku staram się grać na tyle, na ile mi pozwoli przeciwnik.
– Jak trafiłaś do kadry Polski?
– Można powiedzieć, że do reprezentacji trafiłam z podwórka. PZPN organizuje największy w Europie turniej piłkarski dla dzieci. Miałam szansę trzy razy zagrać w finale turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. W jednym z nich strzeliłam najwięcej bramek i odebrałam statuetkę od Romana Koseckiego. Pokazałam się tam z dobrej strony i zostałam zauważona przez kadrę szkoleniową reprezentacji Polski. Uczestniczyłam w kilku zgrupowaniach Letniej i Zimowej Akademii Młodych Orłów, gdzie doskonaliłam swoje umiejętności.
– Jakie to uczucie, stoisz na boisku i słuchasz hymnu?
– Czuję dumę i zaszczyt z bycia przede wszystkim Polką, czuję też dumę i zaszczyt z bycia częścią drużyny reprezentującej nasz kraj, ale czuję również odpowiedzialność za zespół i wynik meczu.
– Czy bycie w kadrze do lat 15, to dobry doping do pogłębiania umiejętności piłkarskich?
– W listopadzie zagrałam ostatni mecz w kadrze Polski do lat 15. Fajnie byłoby kontynuować przygodę z kadrą do lat 17. Jest to dla mnie duża motywacja do pracy. Zachętą do pogłębiania umiejętności piłkarskich są przede wszystkim osiągnięcia zespołu Włókniarz, w którym trenuję od pięciu lat. W tym sezonie wywalczyliśmy awans do drugiej ligi. A przed nami kolejne cele.
– Oceń rolę trenera w klubie? Czy jest nauczycielem, czy bardziej wychowawcą?
– Trenerami naszego zespołu są Wojciech Sokół i Marcin Augustynowicz. Nie mają łatwego zadania, większość zawodniczek to nastolatki z burzą szalejących hormonów. Udaje im się jednak opanować nas na boisku czy hali i przekazać wiedzę i doświadczenie tak, żebyśmy, jak najwięcej z treningu skorzystały. Efekty naszej wspólnej pracy to wyniki meczów i pozycje w tabelach ligowych.
– Jak widzisz swoją sportową przyszłość?
Mam nadzieję, że usłyszę jeszcze „Mazurka Dąbrowskiego” na boisku i za jakiś czas będę grała w pierwszoligowym zespole „Włókniarza”.
– Lubisz banany?
– Lubię wszystkie owoce, ale najbardziej arbuza. A „Banan” to mój pseudonim, wziął się on z nieznikającego z mojej twarzy uśmiechu.
Rozmawiał Jacek Piotrowski

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.