Wolfsburg z kolejnym zwycięstwem, Ewa Pajor z kolejną bramką – jak co niedzielę. Zapraszam na podsumowanie 10 kolejki.

SC Sand – Werder Brema 2-0

Bramki: Blagojevic 31′ Arnold 37′

Widzów: 217

Mecz bez historii. Werder przyjechał z bojowym nastawieniem, ale zapomniał o grze w piłkę. Przez praktycznie cały mecz nie stworzył nic kreatywnego. Stać go było tylko na przeszkadzanie. Sand może nie grało porywająco, ale wyprowadziło dwie zabójcze kontry po których padły bramki. Werder dopiero w doliczonym czasie gry zaskoczył i Schlüter musiała wykazać się nie lada interwencją. Dla gospodyń ważne zwycięstwo żeby podbudować się po ubiegłotygodniowej klęsce z Wolfsburgiem. Przed Werderem najważniejsze mecze sezonu czyli pojedynki z Leverkusen i Gladbach.

Powiedzieli po meczu:

Carmen Roth, trenerka Wederu: ”Generalnie pokazałyśmy się z dobrej strony. Koniecznie chciałyśmy wywieźć jakiś punkt z Sand. Nie udało się, musimy walczyć dalej. Zadecydowały indywidualne błędy.”

Sascha Glass, trener Sand: ”To zasłużone zwycięstwo. Drużyna była dzisiaj mocna mentalnie. Mecz toczył się ostro, było sporo walki i dziewczyny to wytrzymały. Pokazały kilka naprawdę dobrych akcji, konsekwentnie dążyły do przodu z czego wyszły potem dwie bramki. Jestem zadowolony z występu.”


BMG – SGS Essen 0-6

Bramki: Wu 6′ Oberdorf 36′ 77′ 79′ Schüller 78′ Starmanns 87’s

Widzów: 210

Mecz z cyklu łatwych i przyjemnych. Przydał się taki Essen po ostatnich czterech meczach z rzędu bez zwycięstwa. Gladbach o dziwo postawiło się w pierwszej połowie co i tak nie uchroniło gospodyń od straty dwóch bramek. Świetne spotkanie w wykonaniu Leny Oberdorf. Nie ukrywam, że jestem fanem. Długo musiała czekać na kolejne bramki w lidze po tym jak w pierwszej kolejce zdobyła dwie, ale w Gladbach od razu ustrzeliła hattricka. A trzecia z cyklu ”hohoho”. Cieniem na meczu położyła się informacja, że po sezonie odchodzi trener Daniel Kraus. SGS ma teraz przed sobą dwa dość łatwe spotkania, by rok zakończyć wyjazdem do Wolfsburga.

Powiedzieli po meczu:

Rene Krienen, trener BMG: ”Essen wygrało oczywiście zasłużenie, ale wynik nie oddaje tego co się działo na boisku. Myślę, że o te trzy bramki za dużo.”


SC Freiburg – Bayern Monachium 1-2

Bramki: Beck 17′ – Hendrich 19′ Lewandowski 93′

Widzów: 1531

Mecz z podtekstami. W środku tygodnia gruchnęła wiadomość, że wieloletni trener Freiburga Jens Scheuer odchodzi po sezonie i to na własne życzenie. Zakulisowo podobno przestało mu się podobać, że Freiburg jest tylko farmą dla innych i chce zacząć w końcu coś wygrywać. Dla środowiska SCF szok. Smaczku dodaje fakt, że wg wszelkich doniesień Scheuer ma objąć posadę trenera w Bayernie Monachium. Media społecznościowe wrzały, a niektórzy kibice zapomnieli już co dla nich zrobił i żądali natychmiastowej dymisji.

Sam mecz zaczął się po myśli gospodyń. W 17 minucie z rzutu wolnego bramkę zdobyła Sharon Beck. Z ponad 40-metrowego dodajmy. I po ogromnym błędzie bramkarki Zinsberger. Swoją drogą ta ostatnia strasznie obniżyła loty w tym sezonie. W odpowiedzi już dwie minuty później po mocnym wrzucie piłki z rzutu rożnego przez Däbritz do piłki wyskoczyła Hendrich i wyrównała stan meczu. Nuding w bramce się nie popisała przy tej akcji. Od tej pory mecz był wyrównany, obie drużyny miały swoje dogodne sytuacje. Freiburg nawet strzelił bramkę, ale sędzia dopatrzyła się faulu co było lekko powiedzieć kontrowersyjne. Aż przyszła 93 minuta. Długa wrzutka w pole karne Schweers, zgranie Damjanovic, piłka na aferę Hendrich i dopada do niej Gina Lewandowski. Mimo obecności aż pięciu zawodniczek Freiburga. Nazwisko zobowiązuje. Bayern wywozi trzy punkty z bardzo trudnego terenu i tym samym obronił pozycję wicelidera.

Powiedzieli po meczu:

Jens Scheuer, trener Freiburga: ”Jestem niesamowicie zafascynowany i dumny z tego jak zagrała dzisiaj moja drużyna. Przez praktycznie cały mecz pokazała wyjątkową postawę. Strata gola w doliczonym czasie gry była gorzka i dotkliwa, ale jeśli spojrzy się jak fetowali nas kibice to od razu podnosi na duchu. Mamy świetną drużynę. Weźmiemy to co zaprezentowaliśmy dzisiaj i jedziemy z tym do Bremy żeby to powtórzyć. Będzie tam tylko jeden zwycięzca i nazywa się Freiburg.”

Thomas Wörle, trener Bayernu: ”Pierwsza połowa była wyrównana. Po stracie gola praktycznie od razu wyrównaliśmy. W drugiej połowie mocno się broniliśmy, nie dopuszczaliśmy Freiburga do sytuacji. Gol Giny był szczęśliwy, ale zwycięstwo jest dalekie od niezasłużonego. Moja drużyna pokazała wyjątkową mentalność i wierzyła do końca w zwycięstwo.”

Gina Lewandowski, Bayern: ”Od pierwszych minut mecz był emocjonujący. Freiburg miał inicjatywę w pierwszej połowie, ale później to my doszliśmy do głosu. Nie poddałyśmy się i walczyłyśmy do końca. Jesteśmy naprawdę szczęśliwe, że możemy zabrać trzy punkty z powrotem do Monachium.”


MSV Duisburg – Turbine Potsdam 1-8

Bramki: Hoppius 35′ – Huth 9′ 62′ Dieckmann 21′ Gasper 34′ Petermann 40′ 45′ Schmidt 75′ Schwalm 84′

Widzów: 278

Turbine się rozpędziło i nie ma zamiaru hamować. Rewelacyjna forma w ostatnich tygodniach i szykuje się realny atak na wicemistrzostwo. 8-1 w Duisburgu było prawdziwym pokazem siły. Zwłaszcza, że przed dwoma tygodniami w Pucharze Niemiec Turbine musiało się wysilić znacznie bardziej żeby wygrać z MSV. Świetny mecz Svenji Huth – dwa gole i trzy asysty. Dla Turbine był to już jednak ostatni ”łatwy” mecz w tym roku. Teraz na tapecie Wolfsburg, Hoffenheim i Sand. Jeśli chcą faktycznie powalczyć z Bayernem to minimum 6 punktów.

Powiedzieli po meczu:

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Widzę Turbine niedaleko Wolfsburga i Bayernu. Należy do topowych zespołów w lidze i dzisiaj to udowodnili. Nie zagraliśmy wystarczająco agresywnie, przegrywaliśmy wszystkie pojedynki i nie potrafiliśmy znaleźć własnej gry.”

Paul Henrichs, drugi trener Turbine: ”Dziewczyny w pełni skupiły się na tym meczu. Ani przez chwilę nie myślały o czekającym je spotkaniu z Wolfsburgiem. To zaprocentowało. Od początku do końca naciskaliśmy na Duisburg i wywieraliśmy presję. Ciągle graliśmy do przodu, kombinacyjnie. Dla MSV było to za szybkie. Tyle zdobytych bramek na pewno doda pewności siebie przed środowym meczem.”


Bayer Leverkusen – 1.FFC Frankfurt 0-3

Bramki: Feiersinger 15′ Freigang 39′ Gidion 64′

Widzów: 212

Mecz bez historii. Frankfurt był ogromnym faworytem i wygrał jak na faworyta przystało. Może 3-0 to nie jest jakiś specjalnie imponujący wynik, ale dominacja była wyraźna od samego początku. Podopieczne trenera Arnautisa pokazały naprawdę fajną piłkę. Było to już piąte zwycięstwo 1.FFC z rzędu. Teraz czeka jeszcze domowy mecz z Duisburgiem, a potem dwie poważne weryfikacje czyli mecze z Wolfsburgiem i Hoffenheim. Reuteler bardzo dobry mecz, a asysta przy pierwszej bramce palce lizać. Kolejny bardzo dobry występ Tanji Pawollek. Widać, że za darmo medalu Fritza Waltera nie dostała.

Powiedzieli po meczu:

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”Za dużo błędów własnych. Pozwoliłyśmy Frankfurtowi na bardzo dużo. Przegrałyśmy zasłużenie. Nie potrafiłyśmy stworzyć z przodu zagrożenia.”

Nico Arnautis, trener 1.FFC: ”3-0 to zasłużone zwycięstwo z trzema wyjątkowo dobrze rozegranymi bramkami. Pokazaliśmy dzisiaj kombinacyjną grę, stwarzając tym samym sporo okazji bramkowych. Jestem dumny z drużyny, że wygrała piaty mecz z rzędu. Ale pomimo wyniku było kilka błędów, które musimy przeanalizować przed środowym meczem z Duisburgiem.”


VFL Wolfsburg – 1899 Hoffenheim 3-1

Bramki: Harder 30′ 43′ Pajor 45′ – Harsch 38′

Widzów: 1334

W Wolfsburgu bez zmian. Ciągle wygrywa, Ewa Pajor ciągle strzela. Almuth Schult znowu z czystym kontem. Wróć! Tym razem rywalkom udało się zdobyć bramkę honorową. Niesamowite – 16 mecz w tym sezonie, a to dopiero drugi stracony gol. Strzelanie w niedzielnym meczu rozpoczęła Pernille Harder. Cudowny gol. Aczkolwiek z wydatną pomocą zawodniczki Hoffenheim, od głowy której odbiła się piłka. Wyrównanie przyszło dość nieoczekiwanie – po rzucie rożnym i biernej postawie obrończyń. To tylko podjudziło gospodynie. Zwiększyły tempo i pressing. Po błędzie bramkarki Harder wyprowadziła VFL na prowadzenie, a chwilę przed przerwą na 3-1 podwyższyła Ewa Pajor po genialnej asyście Alex Popp. Druga polowa już pod absolutne dyktando Wilczyc, ale ta skuteczność… Hoffenheim wybijało piłkę z linii, Jakabfi tragicznie przestrzeliła w sytuacji sam na sam, a na koniec Popp zmarnowała karnego. Za lekko i zbyt nonszalancko i Friederike Abt dobrze wyczula.

Powiedzieli po meczu:

Stephen Lerch, trener VFL: ”Z pierwszych 20 minut nie jestem zadowolony. Było sporo niechlujnych błędów i niedokładności. Z biegiem czasu w końcu zyskiwaliśmy przewagę i przestrzeń. W obydwu połowach broniliśmy dość zdecydowanie. 30 punktów po 10 kolejkach? To mnie bardzo cieszy, ale dzisiejsze zwycięstwo było ciężko wywalczone.”

Alexandra Popp, VFL: ”Źle weszłyśmy w mecz. Hoffenheim bronił kompaktowo i było bardzo wąsko. Od bramki na 2-1 mecz toczył się już pod nasze dyktando. Owszem, nie grałyśmy na pełnym gazie jak ostatnio w Sand, ale to po prostu ludzkie. Nie zawsze można grac na 100% Ostatecznie liczą się tylko trzy punkty.”


Maciej Iwanow

Die Halbzeit

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.