Sara Budna obecnie gra w pierwszej lidze w Medyku Konin. Twierdzi, że główną rolę pomocną w rozwoju piłkarskim gra psychika. „Trzeba być mocną psychicznie”.

Sara, ładne imię. Kto je wybrał?
– Dziękuję bardzo, imię wspólnie wybrali mi rodzice, lecz główna decyzje podjął mój tata.

– Pytanie standardowe. Kiedy zaczęłaś kopać piłkę?
– W piłkę zaczęłam grać, gdy miałam dziewięć lat, a rozpoczęło się od tego, że chodziłam za bratem oglądać jego treningi i bardzo mi się to spodobało. Potem zaczęłam trenować z chłopakami w moim rodzinnym mieście.

– Tyle jest innych dyscyplin sportowych, a ty wybrałaś piłkę. Dlaczego?
– Wybrałam ten sport, ponieważ od zawsze moim głównym zainteresowaniem była piłka nożna. Uprawiałam też wiele innych dyscyplin, lecz żadna nie sprawiała mi tyle przyjemności, co futbol.

– Są opinie, że to sport nie dla płci pięknej. Jakie jest twoje zdanie?
Moim zdaniem kobiety są bardzo silną płcią i równie dobrze radzą sobie w piłce nożnej. Niektóre radzą lepiej niż mężczyźni. W życiu codziennym widać, że kobiety w środowisku piłkarskim są dyskryminowane, ale z roku na rok ta sytuacja się zmienia.

– Medyk Konin to twój pierwszy klub?
– Nie, Medyk nie jest moim pierwszym klubem. Zaczynałam w Radziejowie, tam trenowałam głównie z chłopakami i czułam się tam bardzo dobrze. Następnie przeszłam do Aleksandrowa Kujawskiego, gdzie grałam przez dwa lata w III lidze kobiet. Miałam tam kontuzję, która wyeliminowała mnie z gry na pół roku. Po powrocie na boisko i intensywnej rehabilitacji zagrałam z Kanią Toruń w MP U-14 w Głogówku w futsalu. Było to jedno z lepszych doświadczeń na początku mojej piłkarskiej historii. Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że moja przygoda z Koninem zaczęła się od Górniczej Konin, gdzie grałam w II lidze, a po roku przeszłam do Medyka.

– Jakie masz atuty piłkarskie? Mocny strzał czy…?
– Myślę, że moimi dobrymi stronami są mocne strzały, szybkość i dośrodkowania.

– Przeciwniczka w meczu ‚wchodzi w ciebie’ ostro, fauluje. Jaka jest twoja pierwsza reakcja?
– W takich sytuacjach zazwyczaj pojawia się coś takiego jak ,,meczowa adrenalina”, w której możemy nie kontrolować tego co powiemy, czy też zrobimy. Zazwyczaj staram się zachować spokój, szybko o tym zapominam i skupiam się na meczu.

– Czy na boisku pamiętasz o tym, co mówił trener przed meczem?
– Trener to osoba, która mnie ukierunkowuje i daje motywację, dlatego staram się pamiętać o wszystkich jego założeniach i razem z drużyną staramy się spełnić jego oczekiwania zawsze jak najlepiej potrafimy.

– Twoja recepta na bycie dobrą piłkarką?
– Żeby być dobrą piłkarką, to bardzo wiele zależy od nas. Trzeba trenować, jednakowo nad swoją siłą, techniką, czy szybkością, ale raz należy skupić się nad swoim stanem psychicznym. Piłkarka ,,słaba psychicznie”, ale silna fizycznie, może szybko stracić pewność siebie, przez co traci swoją miłość do piłki.

– Zbliża się sezon futsalowy. Będziesz grała na hali?
– Kiedyś byłam czynną zawodniczką rozgrywek ekstraligowych w futsalu, lecz teraz raczej nie będę grała na hali.

– Miałaś chwile zwątpienia? Powiedziałaś sobie „rzucam to w diabły”. Czy nie poddajesz się i twardo wchodzisz w przyszłość?
– Miałam chwilę zwątpienia, lecz mimo wielu przeszkód, które mam ,,rzucano pod nogi”, nie poddaję się i nadal wierzę w to, że kiedyś będę piłkarką, której nazwisko będzie znane szerszemu gronu osób.

– Kto jest dla ciebie wzorem w sporcie?
– Myślę, że moim największym wzorem w sporcie jest Alex Morgan, jedna z najlepszych amerykańskich zawodniczek, której zdjęcia i filmiki motywują mnie do dalszego działania i stawania się coraz lepszą i wartościową piłkarką.

Rozmawiał Jacek Piotrowski

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.