JOLANTA SIWIŃSKA: O klubie, reprezentacji tuż przed wylotem do Szwecji na inaugurację eliminacji Euro

image

Tylko Kobiecy Futbol: Jak samopoczucie przed meczem ze Szwedkami? Jaki wynik się jest do zrobienia?
Jolanta Siwińska: Po wcześniejszych starciach ze Szwedkami wiemy, że nie będzie to łatwe spotkanie. Zdajemy sobie sprawę, że Szwecja to silny przeciwnik, z którym nie możemy pozwolić sobie na otwartą grę . Dlatego myślę, że remis w pełni mógłby nas zadowolić . Każdy piłkarz, cała drużyna wychodzi na boisko po to aby wygrać, więc i my na pewno łatwo nie odpuścimy i z  takim też nastawieniem lecimy do Goeteborgu.

TKF: Jak na Was wpływa to że, dzięki transmisji w stacji Polsat Sport, będzie oglądała Was zapewne spora grupa kibiców/telewidzów?
J.S.: Na pewno jest to coś wyjątkowego, coś nowego w świecie polskiej piłki nożnej kobiet, gdyż nasze mecze pokazywane są sporadycznie w telewizji. Nie wiem jak w przypadku innych zawodniczek, zwłaszcza tych młodszych, jak one do tego podchodzą i jakie towarzyszą im przy tym emocje, ale ja osobiście zachowuję całkowity spokój, gdyż niedawno grałam równie ważny mecz, którego transmisję obejrzeć można było na Eurosporcie . W moim przypadku nie ma miejsca na stres z powodu dużej liczby widzów (mam nadzieję, że taka będzie ),a wręcz przeciwnie, jest to motywujące.

TKF:Jak oceniasz szansę awansu na Euro?
J.S.: Łatwej grupy nie mamy. Jeżeli chce się chce grać w Mistrzostwa Europy to trzeba znaleźć sposób na pokonanie rywali wyższej rangi. Tego sposobu cały czas szukamy, próbujemy różnych rozwiązań i poraź kolejny stajemy do walki o wymarzony awans. Powiem szczerze, że ja głęboko wierzę w naszą reprezentację. Wiem, że stać nas na taki sukces, mimo, że mam świadomość, że niestety cały czas czegoś nam brakuje. Przed nami dużo pracy.

TKF: Czym dla Ciebie jest gra dla reprezentacji Polski ?
J.S.: Myślę, że reprezentowanie swojego kraju jest marzenie oraz wyróżnieniem każdego sportowca, niezależnie od uprawianej dyscypliny. Podczas słuchania hymnu, z Orzełkiem na piersi, towarzyszą wspaniałe emocje, które ciężko opisać. To trzeba to po prostu przeżyć i życzę tego wszystkim sportowcom!

TKF: Przejdźmy teraz do Twojej klubowej kariery. Jakie to uczucie być piłkarką Turbine Poczdam? Jak przyjęły Cię koleżanki z klubu?
J.S.: Gra w Turbine Potsdam jest moim osobistym sukcesem, na który bardzo ciężko pracowałam. Nie jest łatwo dostać się do drużyny, która na swoim koncie ma tak wiele sukcesów. Testy są naprawdę trudne. Mnie jednak udało się nie tylko „dostać , lecz także znaleźć się w  pierwszej jedenastki . Kosztowało mnie to dużo wysiłku oraz stresu. Dlatego dziękuję tym wszystkim, którzy we mnie wierzyli i mnie wspierali. Do drużyny zostałam przyjęta bardzo dobrze, zarówno przez zawodniczki, jak i kibiców. Szatnie dzielę z utytułowanymi  zawodniczkami, między innymi z reprezentacji Niemiec i Japonii. To niewątpliwie czołówka światowa, a mimo tego nie czuję, żeby uważały się za lepsze. W koleżeńskich relacjach są otwartymi i bardzo sympatycznymi dziewczynami, co bardzo pomogło mi w zaklimatyzowaniu w Potsdamie.

TKF: Jak porównasz poziom między pierwszą Bundesligą, jej zapleczem, a Polską?
J.S.: Trudno jest porównywać  polska ligę do niemieckiej. Jest to całkiem inna gra. Nie twierdzę, że Polska liga jest na niskim poziomie ,gdyż gra tam wiele dobrych zawodniczek.  Na pewno wciąż jednak dużo brakuje w polskiej lidze, czego przykładem może być choćby zaplecze Bundesligii gdzie gra jest dużo szybsza niż w Ekstralidze. W Polsce są zespoły, które poradziłyby sobie na niemieckich boiskach, lecz z przykrością stwierdzam, że jest ich znacznie za mało, aby powiedzieć ze jest to bardzo profesjonalna liga. Warto zaznaczyć, że obok dobrych zespołów Ekstraligii znajdu się także drużyny o bardzo niskim poziomie. Pokazują to chociażby wyniki. Podobnie jest w Niemieckich ligach, gdzie również są lepsze i gorsze zespoły, lecz tam nie czeka się pół roku, żeby zagrać ten jedyny mecz ,, na szczycie” na wysokim poziomie z przeciwnikiem swojej rangi. Jeśli chodzi o grę w Bundeslidze jest to niewątpliwie ciężka praca przez całe 90 minut, niemal każdy mecz jest na wysokim poziomie, podczas którego trzeba zostawić sporo zdrowia, a co najważniejsze nie można pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji.

TKF: Czy piłkarki jednego z najlepszych klubów w Niemczech stać na wygodne życie zarabiając z samej piłki? Czy można powiedzieć, że odpisałaś sukces?
J.S.: Turbina Potsdam jest specyficznym klubem, w którym trenujemy wyjątkowo ciężko w porównaniu z innym zespołami Bundesligii. Każdy kto kiedykolwiek słyszał nazwisko Schröder to wie o czym mówię. W okresie przygotowawczym odbywały się trzy treningi dziennie. Ciężka praca charakteryzuje Turbine. Jeżeli chodzi o kwestię finansową to  myślę, nie ma powodów by narzekać lub martwić się jak przeżyć z miesiąca na miesiąc. Kontrakty w innych klubach ( z tego co słyszałam) są zdecydowanie wyższe, ale moim zdaniem odniosłam inny sukces, dużo ważniejszy niż pieniądze.
TKF: Co chciałabyś osiągnąć na poziomie klubowym?
J.S.: Na pewno chciałabym jak najdłużej pozostać w wyjściowej jedenastce, gdyż jest  to dla mnie wielki sukces i wyróżnienie. Turbina to zespół, który od zawsze gra o najwyższe trofea i nic się nie zmieniło. Każda z nas stawia sobie wysoko poprzeczkę. Jako drużyna chcemy walczyć o udział w Lidze Mistrzyń, w której  będziemy liczącym się zespołem.

TKF: Masz piłkarski wzór?
J.S.: Piłkarski wzór ? Hmm bardzo podoba mi się gra Cristiano Ronaldo. Jest to niewatpliwie najlepszy piłkarz na świecie. Ma ogromne umiejętność. Jest on idolem zarówno piłkarzy, ale i piłkarek… moim również .

TKF: Jakimi zasadami w kierujeszsię w życiu ?
J.S.: W życiu stawiam sobie cele i krok po kroku, niezależnie ile czasu potrzeba, żeby je zrealizować dążę do osiągnięcia zamierzonego planu . Od dziecka dla piłki poświęcałam niemal wszystko, licząc się z wyrzeczeniami. Dzięki temu udało mi się poznać smak zarówno sukcesu jak i porażki. Wiem z doświadczenia jak trudna potrafi być droga do sukcesu. Dlatego szanuję i podziwiam wszystkich ludzi, którzy mają wystarczającą siłę  w sobie, żeby poświęcić całe życie dla swoich marzeń.

TKF: Z jakim trenerem Ci się najlepiej pracowało lub pracuje w karierze?
J.S.: Każdy trener jest inny, a co za tym idzie, ma swoją filozofię i własne zasady. Miałam możliwość trenowania pod okiem wielu trenerów. Od każdego mogłam się czegoś nauczyć. Począwszy od tych, którzy prowadzili mnie kiedy byłam dzieckiem aż do teraz, czyli wieku seniorskiego. Dzięki jednym nauczyłam się podstaw techniki piłkarskiej, natomiast inni trenerzy wprowadzili mnie w świat taktyki. Każdemu z osobna zawdzięczam co innego.


TKF: Co by było gdyby nie piłka?
J.S.: Nie lubię gdybać. Nie mam pojęcia i nawet się nad tym nie zastanawiam, bo jest mi dobrze w moim obecnym, piłkarskim życiu.

TKF: Masz jakieś marzenia?
J.S.: Oczywiście! Każdy powinien mieć marzenia, bo to sens życia. Moje marzenia są zarówno realne, jak i wyimaginowane, jedne związane z grą w piłkę, inne z moim życiem prywatnym. Nie będę ich zdradzać, bo podobno wtedy się nie spełnią, ale jeśli te piłkarskie zrealizuję to na pewno się pochwalę (śmiech).

TKF: Jak mobilizujesz się przed meczem? Muzyka pomaga? Jak tak to jaka?
J.S.: Mnie nie trzeba motywować ! Oczywiście bardzo często słucham muzyki przed meczem, ale raczej nie w celu zmotywowania się ,ale zrelaksowania, tak po prostu dla lepszego samopoczucia.

TKF: Co musi się stać żebyś była człowiekiem spełnionym?
J.S.: Muszę dotrzeć na każdy szczyt, który przed sobą postawiłam lub chociaż zrobić wszystko aby tak się stało. Jeśli chodzi o to drugie, to mam na myśli to abym mogła stanąć przed lustrem i z czystym sumieniem powiedzieć, że dałam z siebie wszystko.

TKF: Jaki był Twój najważniejszy mecz w karierze? Była taka bramka?
J.S.: Każdy mecz jest ważny i większość z nich, gdzieś w nas zostaje, a na pewno czegoś uczy.   Do tej pory  mam w pamięci swój debiut w pierwszej reprezentacji. Mając 18 lat zagrałam przeciwko Holandii w towarzyskim meczu. Występowałam wtedy na lewej obronie. Był to niewątpliwie najważniejszy mecz, dla mnie jako juniora. Teraz grając jako seniorka, ostatnim meczem który na długo zostanie w mojej pamięci, będzie debiut w Bundeslidze z Bayernem Monachium. Mam nadzieję, że jeszcze dużo takich ważnych meczów przede mną , ten najważniejszy przede mną i będzie to mecz, który da mi tytuł mistrzowski czy to reprezentacją, czy z klubem !


TKF: Gdzie wyobrażasz sobie siebie za 10 lat?
J.S.: Na pewno będę chciała zostać przy sporcie. Nie musi to być koniecznie piłka nożna. Sport jest moim sposobem na życie i myślę, że tak już pozostanie. Związałam się z nim i pozostanę wierna (ha ha) . To uzależnia. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam  sobie życia bez niego.

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH KIBICÓW ! Zapraszam przed telewizory  do Polsat Sport News już we wtorek o 18:45. Liczymy na kciuki !

Dawid Gordecki

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: