Jacek Piotrowski : Gdzie grasz, na jakiej pozycji?
Wioletta Mandla : Gram od roku w Rekordzie Bielsko-Biała na lewym skrzydle.

JP : Twoje początki gry w piłkę nożną?
WM : W piłkę zawsze grałam amatorsko. Do klubu LKS Goczałkowice trafiłam przypadkowo, przez turniej plażowy w Pszczynie. Tam stawiałam pierwsze kroki na treningach.

JP : Czym dla ciebie jest sport, piłka nożna?
WM : W moim życiu sport odgrywa wielką rolę. W podstawówce trenowałam lekkoatletykę. Jednak w dalszym ciągu czegoś mi brakowało. Tym czymś była piłka. Piłka jest dla mnie ważna. To więcej niż pasja, to jest miłość aż do grobowej deski. Jeśli zabraknie sił to i tak wspomnienia zostaną na zawsze i ludzie, których poznajemy.

JP : Piłka nożna czy futsal, co jest dla ciebie ważniejsze?
WM : Piłka na trawie, ponieważ czuję się tutaj wolna i jest więcej miejsca do biegania.

JP : Co odpowiedziałabyś osobie, która powiedziałaby: „baby i piłka nożna, no nie świat się wali”?
WM : Pierwsze co bym zrobiła to bym go wyśmiała i zapytała, czy cokolwiek wie o piłce kobiecej. A jeśli nie, to nie ma prawa się odzywać.

JP : Dlaczego akurat BTS Rekord?
WM : Rekord, ponieważ jest jednym z nielicznych klubów, który ma świetną infrastrukturę do trenowania. Pomimo tego, że grał w drugiej lidze to właśnie tu widziałam szanse na rozwój osobisty i się nie pomyliłam.

JP : Czy macie szanse na awans do Ekstraligi?
WM : Dopóki liga się nie zaczęła, każdy klub ma szanse na awans. My skupiamy się na dobrej grze, a boisko pokaże co dalej. 

JP : A ty? Chciałabyś grać w najwyższej klasie rozgrywkowej? W tle wyjazdy za granicę.
WM : Każda piłkarka marzy o grze na najwyższym szczeblu. Oczywiście, że ja także. Szanse zawsze są, a życie pokaże czy jest mi to dane.

JP : Oglądasz mecze piłki nożnej czy futsalu kobiet w tv? Dlaczego o piłce kobiet jest tak mało w mediach?
WM : Jeśli mam czas to oglądam. Polska jest strasznie w tym temacie zacofana i osoby na najwyższych stanowiskach myślą, że to nie ma przyszłości. Problemem są finanse. Mało która stacja godzi się puścić mecz kobiecej piłki, bo się nie opłaca pod względem popularności.

JP : W wielu klubach grają zawodniczki zza granicy. Czy według ciebie to dobry trend? Czy czasem nie zabierają miejsc w drużynach miejscowym dziewczętom?
WM : W południowej piłce jest to popularne, jednak uważam, że kluby robią błąd. Ściągając zawodniczki z innych krajów myślą, że dana zawodniczka będzie lepsza. Później nasze myślą, że są gorsze. A jeśli nie będziemy szanować naszych zawodniczek, to w końcu każda będzie szukać czegoś innego, albo rezygnować z gry.

JP : Co oznacza „dobre skupienie się na grze”? I co oznacza „dobra infrastruktura sportowa” w Bielsku-Białej?
WM : Dobre wyciszenie swojej głowy, bo jeśli głowa jest spokojna, to wszystko powinno się udać. W Bielsku mamy wszystko, czego potrzebujemy, od boisk ze sztuczną murawą po trawiastą. Mamy także halę sportową, siłownię. Odnowę biologiczną, fizjoterapeutów, a także Szkołę Sportową. Więc uważam, że jest wszystko, co potrzebne do rozwoju.

JP : Piłka nożna jako „miłość do grobowej deski”? A koleżanki, koledzy?
WM : Do grobowej deski, czyli piłka zawsze będzie w sercu. Jednak zdrowie weryfikuje do kiedy będziemy grać. Zawsze się jednak znajdzie czas na życie z innymi. Piłka jest na pierwszym miejscu, a koledzy i koleżanki na drugim.

JP : Pierwsza liga, jakie szanse w tym sezonie? Kto w lidze będzie rozdawał karty, a kto oddawał punkty?
WM : W pierwszej lidze grałam z klubem LKS Goczałkowice. Większość tych klubów znam i nie można nikogo lekceważyć. Każdy ma szanse. My jako beniaminek chcemy się utrzymać. Moim zdaniem karty może rozdawać Tarnovia Tarnów oraz młoda drużyna Resovii Rzeszów.

JP : Wioletta Mandla za pięć lat?
WM : Jeśli zdrowie pozwoli, będę dalej grać w piłkę. A w jakim klubie, to czas pokaże.

 

Rozmawiał Jacek Piotrowski

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.