Weronika Zasowska od nowego sezonu swoje umiejętności piłkarskie będzie mogła prezentować na parkietach futsalowej Ekstraligi. Wraz z koleżankami SGH Warszawa udowodnią, że awans nie był przypadkiem. Futsal to dyscyplina, która daje Weronice dużo satysfakcji.

– Grasz w futsal w SGH. Jak trafiłaś do tej drużyny?
– W SGH znalazłam się dzięki determinacji mojej koleżanki, która była już w drużynie. Mocno namawiała mnie, żebym przyszła i zobaczyła jak jest na treningu. Spróbowałam i nie było siły, która by mnie stamtąd zabrała.

– Wybrałaś futsal. Dlaczego?
– Futsal – bo zawsze chodził mi po głowie. Gra jest szybsza, dużo bardziej widowiskowa, pada wiele bramek. Lubię tę dynamikę, zwroty akcji, to wszystko wzbudza we mnie bardzo dużo pozytywnych emocji.

– Dobra piłkarka w tej dyscyplinie to…?
– Uniwersalna, zdyscyplinowana, odważna i pewna siebie. Grająca tyle samo do tyłu ile do przodu. Musi wykazywać się wiara w umiejętności swoje i swojego zespołu, dawać z siebie zawsze 110%, w futsalu nie ma miejsca na przestoje i brak zaangażowania.

– fot. Marcin Selerski – Marcin.biz

– Technika potrzebna wszędzie, na trawie i w hali. Skąd nabyłaś tę umiejętność dobrego operowania piłką?
– Myślę, że technika u mnie, to przewidywanie tego, co może zrobić przeciwnik. Nie jestem finezyjna, często mam po prostu dużo farta, bo wierzę, że się uda. Wygrywanie pojedynków, to często kwestia podjęcia odpowiedniej decyzji w bardzo krótkim czasie. Jeśli u mnie to widać, to trzeba zrzucić to na doświadczenie.

– Nie należysz do solidnie zbudowanych zawodniczek, czym musisz się wykazać przy strzelaniu bramek?
– Myślę, że moja dominującą cechą jest nieustępliwość. To, że nie jestem większa od innych, nigdy nie sprawiało mi problemu, z każdym staram się walczyć jak równy z równym. Co do bramek, to każdy mój trener mówił, że mam po prostu nosa. Udaje mi się być tam, gdzie akurat koleżanki zagrywają ostatnie podanie.

– Właśnie bramki. Wystarczy uderzyć w odpowiednim kierunku, a piłka sama wpadnie do siatki?
– Akurat to nie jest wcale takie proste. Każdy, kto grał na pozycji napastnika na pewno zmarnował mnóstwo „setek”. Wystarczy moment, żeby zepsuć nawet najlepsza sytuacje. Skuteczność to przede wszystkim automatyzm. Trzeba uderzyć tysiące razy na bramkę, żeby wypracować dobre uderzenie. To nie jest gwarantem, bo mnóstwo czynników może przeszkodzić w zdobyciu bramki. Udana interwencja bramkarza, czy zwykły brak skupienia od początku do końca sytuacji.

– Wyobraźmy sytuację, gdy jesteś sam na sam z bramkarką, co masz wówczas w głowie, jakie myśli?
– Osobiście nic, w takich momentach kiedy pomyślę co zrobić, to już jest za późno i bramkarka trzyma piłkę w rękach. Sytuacje sam na sam w moim wykonaniu są zupełnie spontaniczne.

– W futsalu zmiany są bardzo częste. Jak u ciebie z kondycją?
– Zawsze należałam do zawodniczek wytrzymałych.

– SGH – jakie szanse ma klub na dobrą grę w Ekstralidze?
– Grę w Ekstralidze mamy już zapewnioną. Zrobimy wszystko, żeby udowodnić, że nie znaleźliśmy się tam przypadkiem.

– Dużo wyjazdów, treningi, więc czy potrafisz pogodzić sport z resztą spraw życiowych?
– Piłka przez większość mojego życia była moim życiem prywatnym. Teraz trochę to się zmieniło, aczkolwiek wciąż jest jednym z priorytetów. Robię wszystko, żeby zawsze być gotowa na trening, mecz czy sparing.

– Czy odpowiednią drużynę na grę w najwyższej klasie rozgrywek?
– Ja jestem pewna, że sobie poradzimy. Cała drużyna ma wspólny cel, do którego będzie dążyła. Trener stara się nakreślić drogę do tego celu, jeśli będziemy dalej pracować tak jak do tej pory, to na pewno na końcu będziemy mogli powiedzieć, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

– Co chciałabyś osiągnąć w sporcie?
– Chciałabym, dzięki swojej postawie, dać jak najwięcej drużynie. Niech drużyna da jak najwięcej futsalowi i niech futsal staje się coraz bardziej popularny. 

– Zagrałaś w jednym turnieju w barwach Kresowiaka Siemiatycze i było pierwsze miejsce.
– Turnieje w Siemiatyczach mają swój niepowtarzalny urok. Atmosfera, która tam panuje jest nie do podrobienia. Mam już spory bagaż doświadczeń piłkarskich, ale do tej pory nie byłam na lepiej zorganizowanym turnieju. Pod każdym względem w Siemiatyczach jest wyjątkowo. Jeśli ktoś będzie miał możliwość, niech koniecznie korzysta z zaproszenia.

Rozmawiał Jacek Piotrowski

 

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.