Prawdą jest, że do spędzenia czwartkowego wieczora na Tunavallen nie zachęcała ani godzina rozpoczęcia spotkania, ani tegoroczna forma obu zainteresowanych zespołów, ani wreszcie warunki atmosferyczne. Najbardziej wytrwali fani z Eskilstuny i Vittsjö dotarli jednak na stadion, aby w strugach rzęsiście padającego deszczu obejrzeć trzecie tej wiosny zwycięstwo swojej drużyny. Kompletu punktów nie doczekali się jednak ani jedni, ani drudzy, a remis w niezwykle istotnej dla układu sił w dolnej części tabeli potyczce sprawił, że największymi zwycięzcami są dziś oba kluby ze Sztokholmu. Zarówno Hammarby, jak i Djurgården już za kilka dni staną bowiem przed szansą oderwania się od strefy spadkowej na względnie bezpieczną odległość.

Choć pozornie może się wydawać, że podział punktów nie jest złym wynikiem dla gości ze Skanii, obie ekipy opuszczały murawę Tunavallen z poczuciem ogromnego niedosytu. Całkiem zresztą słusznie, gdyż zarówno Eskilstuna, jak i Vittsjö doskonale zdawały sobie sprawę, że ten mecz był jak najbardziej do wygrania. Gospodynie swoją szansę zmarnowały jeszcze przed przerwą, kiedy stuprocentowej okazji nie wykorzystała Felicia Karlsson. Pudło napastniczki United z powodzeniem może kandydować do miana najbardziej nieudanego zagrania sezonu, gdyż skiksować w sytuacji, gdy stoisz sama przed bramkarką, masz czas, aby zrobić z piłką co tylko chcesz, a najbliższa obrończyni znajduje się kilkanaście metrów od ciebie, jest niewątpliwie wielką sztuką. Swoja szansę na pokonanie Shannon Lynn tuż przed końcem pierwszej połowy miała również Loreta Kullashi, ale i ona – choć w zdecydowanie mniej spektakularnym stylu – także przeniosła futbolówkę wysoko nad poprzeczką.

W Vittsjö żałować mogą natomiast drugiej połowy, która do pewnego momentu układała się dla gości ze Skanii fantastycznie. W 64. minucie prowadzenie dała im Linda Sällström, korzystając w równym stopniu z udanego dośrodkowania Klingi oraz całkowicie nieudanej interwencji Lundberg i można było odnieść wrażenie, że ten gol mocno podciął gospodyniom skrzydła. Piłkarki z Eskilstuny wyraźnie straciły koncept gry, a korzystające z ich błędów przyjezdne stwarzały sobie kolejne sytuacje. Tę zdecydowanie najlepszą miała ponownie Sällström, ale jej strzał z najbliższej odległości instynktownie obroniła Lundberg, naprawiając niejako swój wcześniejszy błąd. Efektowna parada golkiperki United najwyraźniej zachęciła jej koleżanki z pola do nieco bardziej aktywnej postawy, a ta przyniosła im wyrównujące trafienie autorstwa Vaili Barsley. Na wyszarpanie zwycięstwa zabrakło już gospodyniom czasu, choć kibice z Vittsjö z pewnością mocno drżeli, gdy w samej końcówce Ngozi Okobi z Hanną Glas raz po raz wkręcały w ziemię Amandę Persson. Przeniesienie ciężaru gry w pobliże bramki Lynn nie przyniosło jednak upragnionego gola na 2-1, a to oznacza, że Eskilstuna przynajmniej do następnego weekendu pozostanie w strefie spadkowej. Zdecydowanie nie tak miała wyglądać wiosna na Tunavallen.

Czwartkowy wynik:

1

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.