Magdalena Łuczak-Wojcik, jako kapitan drużyny ROW Rybnik, mogła świętować zdobycia mistrzostwa kraju w futsalu. Złoty medal uważa za najcenniejszy, najważniejszy. I trudno temu się dziwić.

– Jak się zostaje kapitanem drużyny?
Ciężkie pytanie. Wiem na pewno, że jest to wielki zaszczyt. Mam okazję być po raz drugi kapitanem i jestem bardzo z tego dumna.

– A co czuje obecnie kapitan ZŁOTEJ drużyny?
Odebrałam już wiele pucharów, ale nigdy nie był to puchar Mistrza Polski Czuję się wspaniale, wyjątkowo i mogłabym tak wiele wymieniać…po prostu duma mnie rozpiera.

– Mistrzostwo udało się wam, czy to sukces zapracowany, wywalczony?
Uważam, że zarówno zapracowany, jak i wywalczony! Kosztowało nas to wiele wysiłku, pracy i determinacji.

– Który mecz w finale był najtrudniejszy, z UAM czy poprzednie?
W półfinale grałyśmy z kilkukrotnym Mistrzem Polski i w dodatku UJ Kraków był naszym rywalem w grupie, każdy mecz zakończył się remisem, gdzie prowadziłyśmy… wiedziałyśmy, że to będzie bardzo ważny mecz! On decydował czy będziemy miały możliwość grania o Mistrzostwo. Natomiast mecz z Poznaniem był o tyle ciężki, że byłyśmy zmęczone, bo w meczu z Krakowem dałyśmy z siebie 100%, a nawet więcej. Po drugie nie wiedziałyśmy czego się spodziewać, gdyż nie grałyśmy z nimi nigdy wcześniej. Dlatego też nie da się porównać tych dwóch spotkań i powiedzieć, który z nich był cięższy.

– W finale, jeśli chodzi o bramki, to zero strat, a przecież przeciwniczki to wiele reprezentantek kraju?
Warto zaznaczyć, że UAM stwarzał sobie sytuacje bramkowe między innymi miał przedłużony karny, ale nasza bramkarka w tym meczu, jak i w poprzednim była nie do zastąpienia. I nie bez kozery została wybrana najlepszą bramkarką turnieju. Chciałabym powiedzieć, że tak naprawdę to cała drużyna zapracowała na to, że z tyłu było zero.

– Była trema, strach, obawa przed wyjściem na boisko w finale?
Powiem tak, większy stres i obawa były w meczu półfinałowym, tak jak wcześniej zaznaczyłam, to był mecz o wszystko. Natomiast w meczu o złoto zawsze towarzyszyły stres, obawa i trema, bo przecież to najważniejszy mecz turnieju. Każdy chce go wygrać i pokazać się z jak najlepszej strony.

– Jak ty, jako kapitan mobilizowałaś koleżanki do chyba można tak nazwać, do walki?
Motywowałam je na różne sposoby. Starałam się im uświadomić, że razem możemy wszystko! Że każda z nas ma swoje atuty, umiejętności tylko trzeba uwierzyć w siebie.
Później jakiś żarcik na rozluźnienie i walka o marzenia!

– Skąd ekipa ROW na futsalowej mapie Polski?
Tak na prawdę znikąd. Przyszłam do tego klubu, żeby pomóc grać na trawie. Prezes Rybnika wiedział, że wcześniej grałam również futsal. Do tego doszła Agata Sobkowicz, z którą wcześniej już grałam w Głogówku i tak to się rozkręciło.

– Twoja kariera piłkarska w skrócie.
O kurcze, długo by było opowiadać. A tak w skrócie, w podstawówce brałam udział we wszystkich zawodach, które były możliwe, piłka nożna nam najlepiej szła i na pewnym turnieju zobaczył mnie i moją siostrę prezes Głogówka i tak się zaczęła nasza przygoda z piłką. W Głogówku spędziłam kilkanaście lat i bardzo dobrze je wspominam, była super atmosfera, dziewczyny i trener Stanisław Dyja, którego serdecznie pozdrawiam. Byłam na wypożyczeniu w Golu Częstochowa i miałam także propozycje od innych klubów, ale niestety nie skorzystałam. Później miałam przymusową przerwę od gry i zdecydowałam się na zmiany.

– Czy ROW ma trwałe fundamenty na dalsze istnienie, jako czołowa drużyna Ekstraligi futsalu?
Myślę, że tak, ponieważ szkolimy młodzież, ale to jak będzie to czas pokaże.

– Kobieca piłka to jakby pobocza futbolu, gdyby nie internet byłoby o niej cisza. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?
Uważam, że coś w tym jest, na szczęście internet robi swoje.

– Co zmieniłabyś w strukturach zarządzania piłką nożną/futsalem kobiet?
Chciałabym, żeby zaczęli nas poważniej traktować, choć i tak zmieniło się już na lepsze. Myślę też, że dobrze by było jakby powstała odrębna liga, która trwała by o wiele dłużej i nie łączyłaby się z trawą, jednym słowem byłaby prowadzona profesjonalnie.

Złoty medal (twój) za Mistrzostwo kraju, gdzie znajdzie miejsce?
Na pewno w sercu. Jest to mój najważniejszy i najcenniejszy medal! Marzyłam o nim odkąd zaczęłam grać w futsal, zawsze był brązowy lub srebrny…a dziś spełniło się moje marzenie. Jeśli coś mogę od siebie dodać, to chcę bardzo podziękować dziewczynom za walkę, oddanie i uwierzenie w siebie, a także serdecznie podziękować prezesowi i trenerowi.

Rozmawiał Jacek Piotrowski

fot. Radosław Jurga

Pokaż znajomym:

One thought on “Wojcik: Duma mnie rozpiera!”

  1. Nic tylko pogratulować, ale dla CAŁEGO futsalowego południa RP.
    Futsal kobiet na południu, to świeżość i zdecydowanie bardzo dobra praca.
    Co do tzw. północy, niestety ale mało drużyn, a te co są i tak zatrzymały się w rozwoju.
    Jedynie w dwóch ośrodkach coś drgnęło, ale to potrwa nim coś z tego będzie.
    W pewnych ośrodkach należy tak zwyczajnie przewietrzyć, zarówno kadry jak i sztaby(jeżeli coś takiego istnieje) szkoleniowe.
    Niestety pewne koleżanki grają wręcz archaiczny futsal, pewni trenerzy prowadzą archaiczne szkolenie!
    Są kluby które na czas ligi (czy to liga?) wypożyczają zawodniczki z klubów trawiastych. I na tym bazują.
    Są kluby które mimo istnienia od lat, NIE POSIADAJĄ drużyn młodzieżowych.
    GDZIE PRACA Z MŁODZIEŻĄ ?
    Czy takie twory mają rację bytu?

    Futsal kobiet to głównie południe R.P.
    Tylko patrzeć, jak to samo będzie w piłce nożnej na boiskach otwartych.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.