Czy Podlasie zacznie rozdawać karty w piłce kobiet?

Na Podlasiu, według jednego z trenerów Włókniarza Białystok Marcina Augustynowicza, jeśli chodzi o piłkę nożną kobiet, idzie ku lepszemu. W jego klubie trenuje zawodniczek. Według trenera Włókniarz w piłce młodzieżowej staje się w kraju marką rozpoznawalną.

– Policzę na palcach jednej ręki: Włókniarz, Helios, Ekosport, Forty i Akademia 2012 Suwałki. To cały futbol kobiecy w podlaskim?
– Na pierwszy rzut oka tak by się zdawało, jednak nie do końca… Są jeszcze Falcon Sokółka, Kresowiak Siemiatycze, Orkan Poświętne, MOSiR Bielsk Podlaski. Cieszy, że powstają nowe (a czasem nowe-stare, czyli tak zwane reaktywujące się) kluby kobiece. W młodziczkach wystartował zespół MOSiR Łomża, który ma bardzo ambitne plany zajęcia się tą sekcją jak należy. Oczywiście, poza wymienionymi wyżej zespołami, żaden nie gra w oficjalnych rozgrywkach pod sztandarem PZPN (poza wymienioną drużyną z Łomży), jednak tam również pracują z dziewczynami, grają w mniejszych turniejach i pokazują, że warto stawiać na piłkę w kobiecym wykonaniu. Smuci fakt, że nie ma zespołów żeńskich w tak dużych miastach, jak Augustów, Grajewo, Zambrów, Wysokie Mazowieckie. Potencjał w tych miastach jest, tylko chyba brakuje tak zwanych ‚piłkarskich wariatów’, by się tym zająć u siebie. Czekam i gorąco wierzę, że to się niedługo zmieni.

– Co można powiedzieć o rozwoju piłki kobiecej w województwie jego braku?
– Rzuca się w oczy mała ilość drużyn, a co za tym idzie mała konkurencja. Kolejną rysą na szkle są miejsca podlaskich zespołów w rozgrywkach seniorskich. Na trawie, nie licząc zamierzchłych czasów Michałowa w I lidze, nie ma do dziś zespołu, który choćby drugiej lidze rywalizował jak równy z równych, fakt. Powód jest jeden, brakowało szkolenia od najmłodszych lat. Oczywiście, można złożyć zespół ze starszych doświadczonych zawodniczek, które bardzo chcą pograć, mają zapał, jednak jest to działanie na krótką metę. Po pierwsze te dziewczyny z wiekiem mają co raz więcej zajęć innych, które wypierają treningi i granie, a po drugie, co według mnie ważniejsze, nieszkolone od dziecka nie mają szans rywalizować na najwyższym poziomie, po prostu pewnego poziomu nie przeskoczą, pewnych nawyków nie zmienią. Futsal z kolei to oddzielna bajka. Był Kresowiak, który świetnie sobie radził w najwyższej klasie rozgrywkowej, jest Helios i jesteśmy my. Mimo że Włókniarz grał dziewczynami ze średnią wieku 15 lat, udało się dostać do baraży o najwyższą klasę rozgrywkową w Polsce, moim zdaniem wielki sukces.
Może nie wszyscy się ze mną zgodzą, jednak uważam, że rozwój w naszym województwie tą dyscypliną jest i to naprawdę spory. Odpowie Pan, że chyba zwariowałem – bo gdzie my, a gdzie reszta Polski, odpowiadam – chcąc coś budować należy zacząć od fundamentu, u nas to ruszyło. Włókniarz w piłce młodzieżowej stał się marką rozpoznawalną, szanowaną, osiąga co raz to większe sukcesy na arenie krajowej. Kadra województwa, jeszcze kilka lat temu na każdy mecz jechała jak na ścięcie, przegrana 0:6 była dobrym wynikiem. Śmieszne? Jak najbardziej prawdziwe. Pamiętam
te czasy, gdy wchodziłem do kadry i jechaliśmy do Warszawy na mecz, a trenerzy do mnie, że zrobią wszystko by nie było dwucyfrowego wyniku. Tak było… W zeszłym roku pierwszy raz udało się awansować do turnieju finałowego kadr wojewódzkich U-13, w tym roku znów jesteśmy blisko i to uwaga, obiema kadrami. Chcąc ruszyć do przodu, zaczynajmy od początku, a nie od końca. Najpierw wychowaj, później możesz na coś liczyć. Jeszcze kilka lat i będziemy rozmawiali w innym kontekście.

– Nie ma chętnych dziewcząt do gry w regionie? Czy może są inne przeszkody?
– Dziewczyny są, często jednak nie mają możliwości pokazania się, gdyż po prostu nie mają gdzie trenować. Będąc trenerem kadry jeżdżę po turniejach międzyszkolnych, Tymbarkach i tym podobnych i widzę, że dziewczynki garną się do grania, kochają to. Główną przeszkodą jest zbyt mała ilość klubów kobiecych, przez co niektóre dzieciaki mają po kilkadziesiąt kilometrów, by móc trenować, grać, skutkuje to tym, że zostają tylko najwytrwalsze.

– Czy Włókniarzowi dobrze układa się współpraca z niektórymi szkołami?
– Współpraca ze szkołami to bardzo ważny aspekt, przy naborze, wręcz niezbędny. Jeździmy, po szkołach, przedszkolach robiąc treningi pokazowe. W SP42 w Białymstoku mamy klasy sportowe o profilu piłka nożna dziewcząt, od września powstaje taka sama w IX Liceum Ogólnokształcącym. Tak jak mówiłem wcześniej – idziemy do przodu, tylko proszę o cierpliwość.

– Ile zawodniczek trenuje w klubie?
– W strukturach klubu KS Włókniarz Białystok mamy pięć grup ćwiczebnych dobranych pod kątem nie tylko wieku, lecz również aktualnego poziomu wyszkolenia, co zwiększa efektywność treningu i pozwala każdej zawodniczce podnosić swoje umiejętności. Łącznie w klubie trenuje około 100 dziewczyn.

– Gracie trawę i futsal, ale który z tych kierunków jest dominujący?
– Zdecydowanie trawa. Futsal traktujemy bardziej w kategorii treningu innej formy piłki nożnej, nabycia kolejnych umiejętności i doświadczeń.

– Nastawiacie się na wychowanie czy pozyskiwanie zawodniczek z innych klubów, miejscowości?
– Zdecydowanie wychowanie. Gramy tylko swoimi wychowankami, choć w związku z naszymi aspiracjami i planami na przyszłość, oraz coraz to większymi możliwościami nie wykluczamy transferów, nad którymi również w ostatnim
czasie pracujemy. Mamy świetny skład, młody, perspektywiczny, już teraz ograny na arenie ogólnopolskiej, a jeszcze młodsze koleżanki mocno napierają od dołu. Chcąc jednak grać w pierwszej lidze (a taki jest nasz plan na najbliższe lata i nie boimy się o tym głośno mówić, mimo iż jesteśmy dopiero na czwartym szczeblu), musimy zrównoważyć kadrę i do młodych gniewnych dobrać kogoś, kto da jakość w grze i będzie trzymał w ryzach młodzież zarówno na boisku, jak i w szatni.

– Kiedy któryś z klubów Podlasia na stałe zawita w najwyższych klasach rozgrywkowych, tak na trawie, jak i futsalu?
– Oczywiście, Włókniarz Białystok. Jestem tego tak pewny, jak mało czego. Mamy wszelkie podstawy, by tam być. Poukładany pion szkolenia, zawodniczki na wysokim poziomie, mimo iż jeszcze bardzo młode to już mocno ograne i robiące ciągłe postępy. Prężnie działający Zarząd z prezesem Gontarem na czele i wsparcie ze strony naszego partnera sportowego, jakim jest KKPK Medyk Konin. Ciągle szukamy sponsorów, którzy wsparliby Klub i pomogli w naszej drodze, jestem jednak głęboko przekonany, że tacy się pojawią, róbmy tylko swoje.

– Proszę wymienić, choć pięć nazwisk z wymienionych powyżej klubów, które z powodzeniem mogłyby grać w wyższych ligach.
– W treciej lidze kobiet na Podlasiu w każdym zespole można znaleźć taką zawodniczkę. W Fortach już teraz spokojnie dałaby sobie radę Ania Piotrowska, czy Kinga Lewandowska, a idzie młodzież jak Oliwka Bałdyga, którą prowadzę w kadrze województwa U-13. W Ekosporcie zdecydowanie Gabrysia Kuczyńska, o swoich podopiecznych pisać nie będę, bo musiałbym wypisać praktycznie wszystkie. Znam ich potencjał i wiem, że będą grały wysoko.

Podlaski ZPN – proszę ocenić jego działalność odnośnie kobiecej piłki.
– Od wyborów nowego prezesa dużo się zmieniło, a na jeszcze więcej liczę, zwłaszcza jeśli chodzi o piłkę kobiecą. Idzie ku dobremu, jak będzie, czas pokaże. To, co widać na pierwszy rzut oka, to lepsza komunikacja z klubami, transparentność i chęć pomocy, oczywiście wszystko w miarę możliwości. Jest takie powiedzenie : nie chwal dnia przed jego zachodem,
więc… poczekajmy.

– W Białymstoku jest kilka uczelni. Nie ma grających studentek?
– Są i grają… A tak na poważnie, to o dziwo bardzo mało dziewczyn w tym przedziale wiekowym gra na Podlasiu w piłkę i jest to, na ten czas taka nasza pięta achillesowa. My nikogo nie odtrącamy, jeśli chcesz grać w piłkę, zapraszamy.

– Czy łatwo wychować dobrą zawodniczkę? Proszę opisać na przykładzie waszego klubu.
– Oj, trudne pytanie. Żeby było to proste, to po Polsce latałyby same Ewy Pajor. Zacznijmy od początku… Najpierw trzeba sobie zadać pytanie co oznacza dobra? Dobry człowiek, dobrze wychowana, umiejąca się odnaleźć w każdej sytuacji życiowej, przyjacielska, życzliwa, po prostu powiem kolokwialnie „fajna babka”. To również praca między innymi trenera. Dobra zawodniczka na boisku? Praca nie jest łatwa, ale daje niesamowitą satysfakcję. Wymaga wiele godzin treningów, planowania, ciągłych analiz, rozmów, kłótni, nerwów i wiele czynności, o których zwykły Kowalski nie wie. W klubie od pierwszego treningu rysujemy profil zawodniczki i konsekwentnie nad nią pracujemy. Wspomagamy się programem ProTrainUp, dzięki czemu zawodniczka i rodzic widzi postępy, a nawet konspekty poszczególnych zajęć, tak by mogła się do nich przygotować. Staramy się być profesjonalni, czy tacy jesteśmy? Dążymy do tego, wkładamy maksimum zaangażowania, serca i staramy się być dla nich.

– Piłka nożna kobiet bez kibiców. Prawda to czy fałsz?
– Kibice to głównie rodzina i znajomi zawodniczek, choć na ostatnim meczu barażowym w Białymstoku było również wielu widzów „niespokrewnionych”. Problemem jest raczej promocja oraz sposób odbierania przez społeczeństwo futbolu jako sport męski. Idzie ku lepszemu, bądźmy dobrej myśli.

– Włókniarz za lat 3 do 5?
– Marzeniem jest Ekstraliga, jednak wszystko małymi kroczkami… Za pięć lat Pierwsza Liga!

Rozmawiał Jacek Piotrowski

Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.