Choć wydarzeniem numer jeden dzisiejszego dnia jest bez wątpienia fenomenalny bieg Charlotte Kalli po olimpijskie złoto, spragnieni piłkarskich emocji sympatycy szwedzkiego futbolu także nie mają prawa narzekać na brak wrażeń. Osiem pucharowych meczów w jedno popołudnie to dawka, do której zdecydowanie o tej porze roku nie jesteśmy przyzwyczajeni, ale kto powiedział, że reformę rozgrywek odczuć mają tylko same zawodniczki? Mówiąc jednak całkiem poważnie, sobotnie granie zapowiadało się naprawdę interesująco: derby Sztokholmu, derby Skanii, poważny test dla przebudowanego Linköping, powrót mistrzyni Europy do Göteborga, czy wreszcie starcie dawnej potęgi z klubem, którego barwy reprezentuje ta drugaChawinga – to tylko wybrane punkty z niezwykle bogatego, pucharowego menu. Przynajmniej na kilku arenach liczyliśmy więc na bardzo apetyczną, piłkarską ucztę i trzeba przyznać, że oczekiwania te zostały w znacznej części spełnione. Oto jak przebiegła historyczna, zimowa sobota z fazą grupową Pucharu Szwecji.

Grupa 1

Przez dwa kwadranse Limhamn Bunkeflo stawiał naprawdę dzielny opór mistrzyniom kraju, ale właśnie wtedy przypomniała o sobie Filippa Angeldahl. Będąca jednym z największych odkryć poprzedniego sezonu była pomocniczka Hammarby w niezwykle efektowny sposób przywitała się z kibicami z Östergötland, a jej gol okazał się punktem zwrotnym dzisiejszego meczu. Po przerwie gra toczyła się już bowiem pod dyktando Linköping, a prawdziwe show urządziły sobie Kosovare Asllani do spółki z Mariją Banusic. Ich współpraca przyniosła gospodyniom dwa kolejne trafienia, a opuszczający arenę sympatycy LFC mogli zastanawiać się, która akcja podopiecznych Marcusa Walfridsona zasłużyła na miano największej ozdoby mroźnej, pucharowej soboty.

Jeszcze wyższe zwycięstwo odniosły na początek fazy grupowej piłkarki z Göteborga, które aż sześciokrotnie umieszczały futbolówkę w siatce beniaminka Elitettan. Obecni w Lidköping fani KGFC z zapartym tchem wyczekiwali powrotu do klubu złotej medalistki EURO 2017, Holenderki Loes Geurts, a także debiutu fińskiej defensorki Emmy Koivisto, ale to zawodniczki ofensywne wystąpiły tym razem w głównych rolach. Po dwie bramki zapisały na swoich kontach Olivia Schough oraz Rebecka Blomqvist, a Elin Rubensson i Julia Roddar zadbały o całkowitą dominację Göteborga w drugiej linii.

1-01

1-02

Grupa 2

Gdyby spojrzeć na suchy wynik, zwycięstwo Rosengård nad Vittsjö wydaje się nie podlegać dyskusji. Samo spotkanie było jednak nadspodziewanie wyrównane, a Matt Ross i Thomas Mårtensson z pewnością jeszcze długo będą zastanawiać się jak mogłoby się ono potoczyć, gdyby tylko defensywa gości była dziś odrobinę bardziej szczelna. Niestety, obrończynie z Vittsjö (z bezpośrednio zamieszaną w utratę dwóch goli Amandą Persson na czele) konsekwentnie ułatwiały swoim rywalkom zadanie, a ponieważ te ostatnie miały w swoich szeregach Sanne Troelsgaard, nie mogło to się dla nich dobrze skończyć. Gwiazda duńskiej kadry w 75. minucie skompletowała ostatecznie hat-tricka, wykorzystując w zasadzie wszystkie prezenty od przeciwniczek.

Bezdyskusyjnie zwyciężył za to Kristianstad, który bez kontuzjowanej Tine Schryvers w kadrze rozbił uważany za najsłabszy zespół fazy grupowej Qviding aż 7-0. Z bardzo dobrej strony pokazała się w tym meczu Amanda Edgren, dla której był do swego rodzaju sentymentalny powrót na Valhallę, ale tak naprawdę każda z podopiecznych Elisabet Gunnarsdottir może zapisać dzisiejszy występ po stronie plusów. Trzy gole Rity Chikwelu, świetne wejście w mecz jej rodaczki Ogonny Chukwudi, czy wreszcie niezła zmiana młodej Eveliny Duljan to oczywiście dobre wiadomości dla klubu ze wschodniej Skanii, ale musimy pamiętać, że w kolejnych meczach poprzeczka będzie wisiała już zdecydowanie wyżej.

2-01

2-02

Grupa 3

Kojarzycie Loretę Kullashi? Jeśli nie, to poznacie ją po tym, że w roku 2018 jest niezwykle regularna. Debiut w seniorskiej kadrze? Dwa gole w drugiej połowie. Mecz towarzyski przeciwko Hammarby? Dwa gole w drugiej połowie. Mecz pucharowy przeciwko Uppsali? Dwa gole w drugiej połowie. Bohaterskie wyczyny Emelie Almesjö sprawiły, że na Tunavallen długo pachniało sensacją, ale urodzona w Helsinkach osiemnastoletnia napastniczka zadbała o to, aby komplet punktów pozostał przy pierwszoligowcu.

Z rywalem z niższej klasy rozgrywkowej poradził sobie także Kvarnsveden, choć i tu nie obyło się bez przejściowych trudności. Zawodniczki z Älvsjö postanowiły bowiem nawiązać do chlubnej historii klubu i za sprawą goli autorstwa Isabelle Käller oraz Jennifer Sjösten wysłały spadkowiczowi z Damallsvenskan jasny sygnał, że o żadnych łatwych punktach w tej grupie nie może być mowy. Nadzieje trzecioligowca skutecznie zgasiła jednak … Chawinga i choć na imię jej Temwa, a nie Tabitha, to w Borlänge status quo – najważniejsze bramki wciąż zdobywają snajperki z Malawi.

3-01

3-02

Grupa 4

Derby Sztokholmu miały być najciekawszym meczem dnia, ale jeśli faktycznie nim były, to tylko w pierwszej połowie. Po przerwie, grającym dziś bez kontuzjowanej Emmy Holmgren piłkarkom Hammarby ewidentnie brakowało już zarówno sił, jak i pomysłu na rozmontowanie defensywy Djurgården. Gospodynie zwyciężyły więc w pełni zasłużenie, a łupem bramkowym podzieliły się Islandka Ingibjörg Sigurdardottir oraz Mia Jalkerud, dla której był to jubileuszowy, setny gol w barwach stołecznego klubu.

Od falstartu rozpoczął się piłkarski rok w Örebro. Dobra gra w fazie grupowej Pucharu Szwecji miała być dla klubu z Behrn Areny nowym otwarciem po katastrofalnym sezonie 2017, ale najwyraźniej trzeba będzie na nie poczekać przynajmniej jeszcze tydzień. W starciu z Piteå ubiegłoroczny spadkowicz z najwyższej klasy rozgrywkowej nie zaprezentował bowiem przesadnie wielu argumentów, gładko ulegając rywalkom z Norrbotten 0-2 po golach Julii Karlernäs oraz Seliny Henriksson.

4-01

4-02

Jared Burzynski

Szwedzka Piłka

Pokaż znajomym: