Niedawno przyjrzeliśmy się bliżej roszadom trenerskim, ale nie mniej ciekawie zimowe okienko transferowe wyglądać będzie wśród piłkarek. Wprawdzie – zgodnie z niepisaną tradycją – listopad to miesiąc, w którym kluby Damallsvenskan zajęte są przede wszystkim przedłużaniem oraz renegocjowaniem wygasających kontraktów, ale nie zmienia to faktu, że w tym roku przynajmniej kilka kluczowych zawodniczek już zdążyło nieźle namieszać na futbolowej giełdzie.

Zdecydowaną zmianę frontu obserwujemy przede wszystkim w Rosengård, gdzie dwa spisane całkowicie na straty sezony dały najwyraźniej sporo do myślenia władzom klubu. Drużyna, która jeszcze kilka miesięcy temu charakteryzowała się zdecydowanie najwyższą średnią wieku wyjściowej jedenastki (nie tylko w Szwecji, ale i w Europie) została wyraźnie odmłodzona, a miejsce wypalonych gwiazd światowych boisk systematycznie zajmować zaczęły wschodzące nadzieje szwedzkiej piłki. Zespół z Malmö wzmacniał się między innymi kosztem lokalnego rywala (Lilja) oraz dawnej potęgi norweskiej ekstraklasy (Utland), ale na zdecydowanie najbardziej owocne łowy wyruszono do Eskilstuny. Tylko w ostatnim półroczu błękitne stroje United na koszulki Rosengård zamieniły bowiem Viggosdottir, Björn oraz Brown, a nie jest wcale wykluczone, że w Skanii nie zakotwiczy ostatecznie także Olivia Schough, która znajduje się na bardzo wysokim miejscu listy życzeń Jonasa Eidevalla oraz Therese Sjögran.

O tym, jak trudne zadanie czeka w najbliższych miesiącach kolejnego szkoleniowca Linköping, pisałem już przy okazji poprzedniego artykułu. Z drużyny, która zaledwie rok temu w niezwykle efektownym stylu sięgnęła po tytuł mistrzowski, ostała się jedynie Janni Arnth, a nazwiska nowych nabytków ekipy z Östergötland wcale nie są gwarantem natychmiastowego sukcesu. Jasne, Hilda Carlén to bez wątpienia czołowa szwedzka bramkarka, a Elin Landström w formie ze swojego ostatniego sezonu w Umeå byłaby wzmocnieniem każdego klubu, ale kadra LFC wciąż wydaje się mieć zdecydowanie więcej niewiadomych niż mocnych punktów i w tej materii niewiele może się zmienić.

Do klubów, które w najbliższym sezonie zgłoszą akces do walki nawet o europejskie puchary, zaliczyć możemy z pewnością Kristianstad, Göteborg i Djurgården. W drużynie prowadzonej przez Elisabet Gunnarsdottir nie zanosi się póki co na wielkie zmiany, ale kluczem do jej sukcesu może paradoksalnie okazać się zachowanie obecnego stanu posiadania. Dowodzona przez islandzkie trio maszyna ze wschodniej Skanii z tygodnia na tydzień funkcjonowała bowiem coraz lepiej i jeśli nie zostanie z niej wyjęty żaden z najważniejszych trybików, to kolejny rok może okazać się w Kristianstad jeszcze bardziej udany. Bardzo podobnie mają się sprawy w Göteborgu, gdzie do niezawodnych Rubensson oraz Hammarlund dołączą powracająca po długiej rehabilitacji Falk, a także sprowadzona z Kvarnsveden, świeżo upieczona reprezentantka Szwecji Julia Roddar. Wspomniany kwartet spróbuje przywrócić ekipie z Valhalli utracony blask, ale nie można zapominać, że ponowne wspinanie się w krajowej hierarchii wcale nie musi okazać się łatwym zadaniem. Tym bardziej, że drużynę na miarę medalu budują także chociażby w Sztokholmie, gdzie po stosunkowo radykalnym przewietrzeniu kadry, zaczęto w cokolwiek wymyślny sposób przedstawiać kolejne wzmocnienia. Efekty tych działań obejrzymy oczywiście na boisku, ale już teraz możemy stwierdzić, że stołecznym włodarzom ewidentnie przyświeca tej zimy strategia budowania zespołu od drugiej linii, o czym świadczą między innymi transfery Diaz, Helin, czy Fanny Andersson.

Dużą aktywność na rynku transferowym przejawiało w ostatnich dniach także mające za sobą debiutancki sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej Limhamn Bunkeflo. Zespół z Malmö zadbał zarówno o ofensywę (Terry, Hönnudottir), jak i o defensywę (Yli-Säntti) i choć ruchy te wydają się jak najbardziej przemyślane, nie wydaje się, aby obecny stan kadry w stu procentach zadowalał Otto Perssona i jego asystentów. Drugi sezon po awansie do ekstraklasy często bywa najtrudniejszy (w ostatnich latach boleśnie przekonały się o tym między innymi AIK, Mallbacken, czy Kvarnsveden), więc nie jest przesadnie wielkim zaskoczeniem, że w stolicy Skanii chcą dołożyć wszelkich starań, aby nie podzielić losu wspomnianych klubów. Sporym wyczuciem podczas zimowego okienka będą musieli wykazać się również Stellan Carlsson oraz Jonas Björkgren i o ile pierwszy z nich spogląda przede wszystkim w kierunku dostępnych na rynku zawodniczek ofensywnych, które wraz z Madelen Janogy odpowiadałyby w Piteå za strzelanie goli, o tyle drugi ma mniej więcej dwa miesiące na to, aby nadać Eskilstunie zupełnie nową tożsamość. Jest bowiem wielce prawdopodobne, że drużyna, która przez ostatnie lata słynęła nie tylko w Szwecji z żelaznego 3-5-2 i wysokiego posiadania piłki, rozpocznie nowy sezon odmieniona nie tylko personalnie. Aż takich rewolucji trudno oczekiwać w Hammarby i Vittsjö, choć w obu klubach doskonale zdają sobie sprawę, że zakontraktowanie jednej piłkarki ze zdegradowanego Örebro sprawy nie załatwia, a swoją obecność wśród dwunastu najlepszych zespołów w kraju trzeba będzie podkreślić także skutecznością poza boiskiem.

Obserwowanie transferowych ruchów beniaminków Damallsvenskan jest zazwyczaj niezwykle ciekawym doświadczeniem, ale zarówno w Växjö, jak i w Kalmar, póki co więcej mówiło się o zawodniczkach opuszczających Småland. Ten stan może się jednak zmienić w każdej chwili, a pojawiające się tu i ówdzie informacje jakoby nad Bałtyk trafić miały na przykład dwie byłe reprezentantki Szwecji tylko podsycają nasze oczekiwania. I całe szczęście, bo przecież między innymi dzięki nim szwedzka piłka stała się produktem, który dobrze sprzedaje się nie tylko od kwietnia do października, ale przez cały rok.

Zimowy raport transferowy:

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

Pokaż znajomym: