Katarzyna Sikora z Kotwicy Kórnik nie boi się konfrontacji z lokalnym rywalem UAM Poznań. W meczu na pewno nie odstawi nogi. Lubi dynamiczną grę i takie same rytmy w muzyce.

Strzelasz w meczu bramkę. Co czujesz w tej chwili?
Każda strzelona bramka jest dla mnie tak samo ważna i na tę bramkę pracuje cała drużyna. Pierwsze uczucie to oczywiście radość i chęć cieszenia się z koleżankami z boiska.

Nie strzelasz karnego lub nie trafiasz setki. Co czujesz?
Niestety kilka razy zdarzyło mi się nie trafić setki i wiem, że jest to strasznie uczucie. A jeżeli jest to karny albo sytuacja na wagę trzech punktów to taka sytuacja boli podwójnie. Jestem strasznie zła, ale tylko na siebie. W takich momentach staram się jak najszybciej zrekompensować swój błąd.

Trener krzyczy na ciebie. Traktujesz to jako doping, czy – pokazujesz środkowy palec?
Grałam w wielu drużynach i zawsze traktowałam trenera jako wzór do naśladowania. Sama wiele lat pracuje z dziećmi, dlatego wiem, że szacunek do trenera/nauczyciela jest najważniejszy. Mnie takie sytuacje motywują, to że podnosi głos oznacza, że robię coś źle, więc staram się jak najszybciej to poprawić. W meczu jest wiele emocji, często zawodnicy są zdenerwowani, trener krzyczy, może to doprowadzić do różnych sytuacji, jednak nie zdarzyło mi się nigdy w żaden sposób znieważyć trenera i jestem pewna, że do takiej sytuacji nie dojdzie.

Jesteście cieniem UAM?
– Nigdy nie byliśmy w cieniu UAM-u. Nie rozpatrujemy tego w takich kategoriach. Jesteśmy zupełnie różnymi drużynami i każda pokazuję pewną jakość na boisku. W każdym meczu walczymy jak równy z równym, o czym świadczą wyniki. Drużyna Kotwicy oraz UAM-u sprawiają, że Poznań, jak i okolice żyją futsalem, a to tylko powód do zadowolenia i dumy.

Mecz z UAM traktujecie inaczej? Jako derby, wojnę?
Jeżeli powiedziałabym, że nie, to bym skłamała. Faktycznie mecz z UAM przynosi wiele emocji i cieszy się sporą oglądalnością. Na pewno jesteśmy bardzo zmotywowane, jednak na każdym meczu walczymy na 100%. Wiemy, że potrafimy z tą drużyną wygrać, co pokazałyśmy w tamtym sezonie. UAM to bardzo wymagający przeciwnik, zasilony wieloma wspaniałymi zawodniczkami oraz reprezentantkami kadry narodowej. Z większością z nich znamy się od wielu lat i szanujemy zarówno w życiu, jak i na boisku. Mogę obiecać, że nasze pojedynki będą ciekawe i już teraz na nie zapraszam.

Warto bywać na meczach Kotwicy?
Oczywiście! Jak to bywa na naszych meczach – bardzo lubimy dostarczać zarówno kibicom, jak i trenerowi wielu emocji, a także podwyższać tętno do skrajnych wartości. Dziewczyny pokazują świetną grę i walkę do końca, co może się podobać.

Jaki styl gry preferujecie?
Jesteśmy drużyną, która cały czas uczy się grać w futsal. Staramy się kontrolować grę, jednak czasami to przeciwniczki narzucają nam swój styl. Nie jesteśmy drużyną, która gra agresywnie, raczej staramy się szanować każdą piłkę, grać mądrze i cierpliwie budować każdą akcję.

Skąd u ciebie umiejętność gry w piłkę nożną?
Urodziłam się w rodzinie piłkarskiej. Mój tata przez wiele lat trenował piłkę nożną, później sam był trenerem. Na praktycznie każdy trening i mecz zabierał mnie i mojego brata. Od najmłodszych lat miałam styczność z piłką. Kilka lat grałam w drużynie z chłopakami, ze względu na to, iż nigdy w moim rejonie nie powstała drużyna żeńska. Później przychodząc na studia do Poznania, zaczęłam trenować futsal na tutejszym AWF-ie.

Czy chciałabyś grać w reprezentacji?
Marzeniem każdej zawodniczki jest gra w reprezentacji kraju. Z roku na rok pojawia się wiele obiecujących zawodniczek i to one będą budować naszą reprezentację. Cieszy fakt, że futsal się rozwija i walka o miejsce w składnie kadry narodowej jest bardzo ciekawa.

Twoje słabe i mocne strony.
Mocne? Myślę, że zawsze walczę do końca i daję z siebie wszystko. Nigdy nie odpuszczam i nie odstawiam nogi. Na boiskach trawiastych gram na skrzydle więc myślę, że i z szybkością nie jest u mnie najgorzej.
Słabe? Słabych stron za bardzo nie powinnam ujawniać, żeby nie ułatwiać zadania przeciwniczkom.

Twoje zdanie na temat popularności kobiecej i męskiej piłki.
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z piłką nożną, ten sport jeszcze raczkował. Teraz naprawdę idzie to w dobrą stronę. Niestety największym problemem są warunki finansowe klubów kobiecych, które są strasznie okrojone. Na męską piłkę wiemy, jaki budżet jest przeznaczony i to trochę boli nas, kobiety. Dużo brakuje nam do najlepszych kobiecych klubów Europy, jednak jestem dobrej myśli. W tym roku pojawiła się nagroda dla mistrza Polski w Ekstralidze futsalu na kwotę 5 tysięcy złotych, nie jest to ogromna suma, ale cieszy fakt, że najlepsza drużyna tego sezonu dostanie jakąkolwiek nagrodę.

Kto jest dla ciebie wzorem?
Nie posiadam swojego wzoru piłkarki czy piłkarza. Myślę, że każdy dobry zawodnik ma swoje cechy, które pozwalają mu być najlepszym zawodnikiem. Wzoruję się na sportowcach ambitnych i walecznych. Chociaż uważam, że najlepszą cechą sportowca, a co za tym idzie człowieka jest skromność.

Czy piłka nie przeszkadza ci w nauce, pracy, życiu prywatnym?
Dobre pytanie! Skończyłam studia na AWF-ie w Poznaniu. Uczelnia ta bardzo elastycznie podchodziła do osób, które trenują daną dyscyplinę. Później niestety było troszkę gorzej. Kończąc studia, zaczynając pracę w zawodzie, a w zasadzie dwie pracę, trenując piłkę nożną na trawie oraz hali, próbując znaleźć czas dla rodziny oraz przyjaciół i w tym wszystkim nie zapomnieć o sobie? Tak, jest ciężko ! Myślę, że w tym wszystkim trzeba znaleźć ludzi, którzy Cię w tym wszystkim wspierają. Jednak mam bardzo wyrozumiałych pracodawców, a chyba najbardziej rodziców i znajomych, bez ich wsparcia byłoby ciężko.

Co słuchasz/lubisz ? Chodzi o muzykę.
Moim ulubionym zespołem jest Dżem. Jednak zawsze chciałam być na koncercie Pink. Jak widać gust muzyczny mam różny. Wszystko zależy od nastroju, jednak mimo wszystko wolę bardziej dynamiczne rytmy.


Rozmawiał Jacek Piotrowski

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Close Menu
error
%d bloggers like this: