Powiedzieć, że pierwsza konferencja Petera Gerhardssona w roli opiekuna najważniejszej drużyny w Szwecji wypadła dobrze, to w zasadzie nie powiedzieć nic. Nowy szwedzki selekcjoner potrzebował bowiem zaledwie kilkunastu minut, aby zrobić coś, czego jego poprzedniczki nie potrafiły usystematyzować przez pięć lat. Jest rzeczą oczywistą, że samo określenie zasad współpracy z EFD oraz trenerami klubowymi to dopiero pierwszy, najmniejszy krok, ale zawsze lepiej funkcjonuje się ze świadomością, że za sterami reprezentacji znajduje się człowiek, który doskonale wie, że kadra nie jest bezludną wyspą, a na jej sukces pracuje codziennie cały sztab ludzi. Wywodzący się z piłki klubowej Gerhardsson wydaje się rozumieć pewne zależności zdecydowanie lepiej niż chociażby Pia Sundhage, która przed powrotem do Szwecji przez niemal dekadę terminowała w krajach, gdzie wszystko podporządkowane jest w pierwszej kolejności sukcesowi reprezentacji. To nowe podejście daje nam z całą pewnością nadzieję, że – abstrahując na moment od wyników sportowych – w pewnych kwestiach do szwedzkiej piłki wróci normalność. Mając w pamięci ostatnie miesiące, to naprawdę niezwykle istotna informacja.

Ponieważ jednak pierwsze publiczne wystąpienie nowego selekcjonera zawsze przypomina w jakimś stopniu expose nowego szefa rządu, warto zebrać w jednym miejscu wszystkie zapowiedzi i obietnice Gerhardssona. Prędzej lub później nadejdzie bowiem moment, w którym trzeba będzie powiedzieć: sprawdzam.

– powierzenie roli asystenta Magnusowi Wikmanowi, który osiem lat temu zdobył dublet (mistrzostwo i puchar) z Linköping.

– ciągły dialog z trenerami klubowymi, oparty na wzajemnym szacunku.

– normalizacja relacji na linii SvFF – EFD na wszystkich płaszczyznach.

– wystawianie piłkarek na tych samych pozycjach, na których grają na co dzień w klubie i przypisywanie im (w miarę możliwości) podobnych zadań.

– rozmowa z każdą z piłkarek, które wystąpiły na EURO 2017 na temat jej reprezentacyjnej przyszłości.

– przeprowadzenie stopniowej wymiany pokoleniowej, bardziej odważne wprowadzanie do pierwszej reprezentacji zawodniczek z powodzeniem grających w kadrach młodzieżowych (U-19 oraz U-23).

– połączenie gry kreatywnej z grą odpowiedzialną, udoskonalenie dotychczas stosowanych schematów oraz wprowadzenie nowych.

– ogłoszenie kadry na mecz z Chorwacją nie później niż 28. sierpnia (do tego dnia ma być już jasne, które z piłkarek będą do dyspozycji).

Ci, którzy lepiej znają Petera Gerhardssona, podkreślają, że nie jest to trener, który lubi dużo mówić. W Häcken, gdzie spędził osiem niezwykle udanych lat, przemawiały za nim przede wszystkim rewelacyjne wyniki i miejmy nadzieję, że podobnie będzie również podczas największego – jak sam twierdzi – trenerskiego wyzwania. Trzeba jednak pamiętać, że wobec niesamowicie trudnej i niewygodnej grupy eliminacyjnej, już samo wywalczenie przepustek na mistrzostwa świata może okazać się niełatwym zadaniem. Ponieważ jednak gorąco wierzymy, że nowy ład w szwedzkiej piłce kojarzyć się będzie także z sukcesami boiskowymi, zakładamy, że w czerwcu 2019 nie będziemy musieli zastanawiać się, którą z pozostałych reprezentacji wspierać podczas francuskiego mundialu. Skoro tak, to chyba najwyższa pora przyjrzeć się zawodniczkom, z którymi najprawdopodobniej przyjdzie nowemu szkoleniowcowi współpracować podczas podróży z Varazdinu do Lyonu (z przystankami między innymi na Węgrzech, w Ukrainie i w Danii).

Bramka: tutaj sprawa wydaje się najbardziej klarowna; jeśli Hedvig Lindahl utrzyma swoją dyspozycję z dwóch ostatnich sezonów, to wciąż będziemy mieć w kadrze czołową golkiperkę świata. Tym bardziej, że przykład legendarnej Elisabeth Leidinge wyraźnie pokazuje, że bramki szwedzkiej reprezentacji można z powodzeniem bronić do czterdziestki, a kontynuacja tego trendu byłaby mile widziana. W odwodzie pozostają solidna, choć jeszcze nie do końca kompletna Hilda Carlén (do poprawy szczególnie antycypacja i gra w powietrzu), a także niezwykle utalentowane Zecira Musovic oraz Emma Holmgren, do których należeć może przyszłość. Nie zapominajmy ponadto o robiącej niemałą furorę we włoskiej Fiorentinie Stephanie Öhrström, która swego czasu zrezygnowała z gry dla Sundhage, ale teraz powinna być do dyspozycji nowego selekcjonera.

Środek obrony: przez ostatnie lata rządził tu duet Nilla Fischer – Linda Sembrant, ale nie oznacza to, że Gerhardsson będzie narzekać na brak alternatyw. Tę podstawową stanowi z całą pewnością Magdalena Eriksson i choć w meczu z Włoszkami była kapitanka Linköping nie zaprezentowała się z najlepszej strony, to o jej dyspozycję w dłuższej perspektywie możemy być względnie spokojni. Co dalej? Jeśli zagraniczne wojaże wyjdą na dobre Emmie Berglund oraz Amandzie Ilestedt, to obie nieco już zapomniane stoperki mogą ponownie stać się ważnymi ogniwami kadry. Z młodszych piłkarek warto zwrócić baczną uwagę na Nathalie Björn, która w Eskilstunie ustawiana jest właśnie na środku bloku defensywnego (wcześniej grała na prawej stronie), a z nieco starszych – na solidnie prezentujące się na ligowych boiskach Alexandrę LindbergMię Carlsson i Petronellę Ekroth.

Boki obrony: po prawej stronie numerem jeden jest aktualnie Jessica Samuelsson i wydaje się, że nawet gdyby Gerhardssonowi udało się namówić na powrót do reprezentacji Hanne Gråhns, to hierarchia ta nie zostanie zachwiana. Na tej pozycji z powodzeniem o miejsce w kadrze rywalizować mogą ponadto Hanna GlasLisa KlingaRonja Aronsson, czy wreszcie wspomniana powyżej Björn. Znacznie większy problem mamy na lewej stronie, gdzie jedyną naturalną kandydatką wydaje się Jonna Andersson, która jednak obecny sezon ma nieco słabszy od poprzedniego (co nie oznacza, że zły). W Kristianstad pod nieobecność van de Putte z powodzeniem na tej pozycji występowała Carlsson, ale postawienie na nią trochę przypominałoby eksperymenty poprzednich selekcjonerek z Eriksson oraz Rubensson. Jeszcze rok temu mocną kandydatką byłaby również Elin Landström, ale była zawodniczka Umeå wyraźnie obniżyła loty i po rozczarowującej rundzie wiosennej zdecydowanie bardziej potrzebuje w tej chwili odbudowy niż powołania do kadry.

Środek pomocy: przez pięć ostatnich lat było to królestwo Caroline Seger oraz Lisy Dahlkvist, wspomaganych od czasu do czasu przez Kosovare Asllani (gdy przychodziło nam grać na trzy środkowe pomocniczki). Jeśli jednak Gerhardsson postanowi nieco odświeżyć drugą linię, to w kolejce do gry czeka cała gama pomijanych lub wykorzystywanych w zdecydowanie mniejszym wymiarze przez Sundhage i Persson piłkarek. Z pewnością możemy zaliczyć do nich Emilię Appelqvist, choć akurat ona miejsce w kadrze na EURO 2017 przegrała nie tyle z konkurentkami, co z kontuzją. Z innych powodów do Holandii nie pojechała Malin Diaz, która także powinna w najbliższych miesiącach otrzymać zaproszenie na zgrupowanie kadry. Pomimo nieco słabszego okresu, ostatniego słowa w kontekście reprezentacji nie powiedziały jeszcze Elin Rubensson oraz Hanna Folkesson, choć ich pozycje z pewnością chętnie zajęłyby wyróżniające się na ligowych boiskach Tove AlmqvistPetra AnderssonPetra JohanssonFilippa Angeldahl oraz Amanda Edgren, a także rekonwalescentka Irma Helin. Co ciekawe, każda z wymienionych wniosłaby do drużyny coś ekstra, a przecież brak specjalistek na przykład od stałych fragmentów gry był często bolączką szwedzkiej kadry. Pewien problem może stanowić fakt, że w tym niezwykle szerokim gronie brakuje choćby jednej klasycznej „dziesiątki”, a mistrzowskie turnieje wyraźnie pokazują, że największe sukcesy odnoszą jednak zespoły posiadające w swoich szeregach zawodniczkę w typie Lloyd, Harder, czy Marozsan. Kto wie, czy właśnie odpowiednie zestawienie tej formacji nie okaże się w konsekwencji kluczem do ewentualnego powodzenia misji Gerhardssona.

Boki pomocy: jeśli w najważniejszych meczach w wyjściowej jedenastce wybiegała na skrzydle Olivia Schough, to jest to niewątpliwie znak, że nie była to najmocniej obsadzona pozycja w szwedzkiej kadrze. Czy najbliższe miesiące mogą przynieść nam jakąś zmianę? Na pewno cieszy świetna dyspozycja Johanny Rytting Kaneryd oraz Anny Oskarsson, ale obie póki co są wciąż bardzo młodymi zawodniczkami, od których trudno oczekiwać stuprocentowej stabilizacji. Doświadczenia reprezentacyjnego brakuje także Julii Roddar, ale uniwersalna pomocniczka Kvarnsveden wiosną była jednym z największych odkryć całej ligi. Transfer do Linköping mocno przysłużył się Linie Hurtig, która wyraźnie odbudowała się po słabszym ostatnim roku w Umeå, a Julia Spetsmark była ostatnio jednym z niewielu pozytywnych akcentów nadspodziewanie bezbarwnego Örebro. Nie zapominajmy, że na boku pomocy zarówno w klubie, jak i w kadrze wystawiana była także Asllani i z reguły radziła sobie w tej roli bardzo przyzwoicie.

Atak: naprawdę trudno przyczepić się do selekcji dokonanej przez poprzedni sztab akurat na tej pozycji, gdyż Lotta SchelinFridolina RolföStina BlacksteniusMimmi Larsson oraz Pauline Hammarlund w pełni zasłużyły na to, aby znaleźć się w 23-osobowej kadrze. Największą konkurencję dla wymienionej piątki stanowić mogła Marija Banusic, która po zmianie na stanowisku selekcjonera najprawdopodobniej znów wyrazi gotowość do gry w narodowych barwach. Patrząc perspektywicznie, nie sposób nie wspomnieć o chyba najbardziej utalentowanej szwedzkiej napastniczce od czasów Schelin, czyli Lorecie Kullashi, a także niewiele od niej starszej Annie Anvegård. Wydaje się wprost nieprawdopodobne, aby przynajmniej jedna z nich nie stała się w przyszłości piłkarką, od której kolejni selekcjonerzy będą rozpoczynać ustalanie składu. Zapomnieć nie możemy ponadto o dochodzącej do siebie po poważnej kontuzji więzadeł Sofii Jakobsson, która wprawdzie w kadrze od niemal trzech lat nie zagrała „swojego” meczu, ale w Montpellier regularnie potwierdza, że należy do ścisłej czołówki europejskich napastniczek.

Korzystając z okazji, zapraszam również do przeczytania/przypomnienia tekstu, w którym przybliżam sylwetkę Petera Gerhardssona.

Jared Burzynski 

Szwedzka Piłka

Pokaż znajomym: