Mistrzynie Świata pokonane na własnym boisku!

#SheBelieves

USA 0 – 1 Anglia

http://fifa-livescores.com

Jill Elis, trenerka USA w opinii fanów zlekceważyła Brytyjki, wykazując się po raz kolejny brakiem „wyczucia” sytuacji. Dlaczego? Swoją najsilniejszą ekipę wysłała w poprzednim meczu przeciwko Niemkom – którym wyraźnie nie zależało na tym meczu. Natomiast przeciw jej zdaniem słabszej Anglii (notabene której piłkarkom bardzo zależało na sprawdzeniu się i wyniku z amerykankami) zdecydowała wystawić nieco więcej swoich rezerwowych zawodniczek.

Mecz w pierwszej połowie okazał się niezwykle zaciętym, ale i w miarę widowiskowym spotkaniem. Niestety ku zawodzie zgromadzonej na stadionie 26 tysięcznej widowni to Anglia stwarzała w nim znacznie lepsze wrażenie. Angielki grały swój futbol – czyli walka na kontakt, pressing, wykorzystanie skrzydeł, wymuszanie fauli – jednakże czyniły to niezwykle sprytnie przyspieszając grę interwałami, pomne poprzedniego spotkania i problemów z kondycją w końcówce.

Wprowadzone w drugiej połowie (wśród pięciu zmian) m.in Tobin Heath i Alex Morgan nie zmieniły obrazu gry amerykanek. Ta pierwsza kolejny raz udowodniła, iż przeciwko grającym równie ostro i cynicznie rywalkom – nie ma nic więcej ponad to do zaoferowania. Morgan z kolei potwierdziła swój brak formy czym też pośrednio wybieg marketingowy jakim było jej przejście do Lyonu. Lloyd – wybrana najlepszą piłkarką świata w 2016 (buhaha!) wróciła do swych starych nawyków i prze 90 minut oprócz masy fauli, rozbitego nosa Nobbs i żółtej kartki w zasadzie nie zapisała się niczym na boisku. Jedynymi wyróżniającymi się postaciami w drużynie USA była napastnik Lynn Williams (odkrycie turnieju) i obrończyni Julie Johnston.

Brytyjki w drugiej połowie nie spuściły z tonu, grały dokładnie to samo – uważnie w obronie ale zdecydowanie w drugiej linii. Rajdy Toni Duggan ze środka pomocy i Lucy Bronze z głębi własnego pola nieustannie szarpały linią defensywy USA. Dzięki wytrwałości Angielki dopięły swego i po atomowym strzale w poprzeczkę tej drugiej w 89 minucie Ellen White zdobyła dobitką bramkę na wagę zwycięstwa.

Najtrafniejszym pomeczowym komentarzem z jakim się spotkałem odnośnie gry Mistrzyń Świata było stwierdzenie:

„Przesunięciem dodatkowej zawodniczki do linii pomocy w system 3-5-2 Jill Ellis i jej sztab trenerski nie zmienią podstawowej prawdy o słabej a w dodatku wciąż podupadającej jakości gry drugiej linii zespołu USA.”

Francja 0 – 0 Niemcy 

Excelle Sports

Tytuł tego meczu powinien brzmieć – O tym jak Niemki jakimś cudem nie zdemolowały Francji. W zasadzie nie ma co tu się rozpisywać. Olivier Echouafni – trener Francuzek wykonał parę roszad w składzie. Zrezygnował w końcu z usług zawodzącej na całej linii Gaëtane Thiney, sadzając ją wraz z paroma innymi (z kolei nie zawodzącymi piłkarkami) na ławce i wystawił zespół oparty na swojej nowej wizji. Gdyby spojrzeć tylko na końcowy wynik można by rzec, że wizja była słuszna. Kto oglądał ten mecz, wie jednak lepiej. Niemki skutecznie, w sposób nie podlegający dyskusji ograły Francję. Jedynie dzięki ogromnemu szczęściu, frustrującemu braku wykończenia i „meczowi życia” w wykonaniu bramkarki Sary Bouhaddi zespół trójkolorowych nie zakończył spotkania z bagażem kilku bramek.

Niemki wyraźnie potraktowały to spotkanie priorytetowo. Zobaczyliśmy całkowicie inną drużynę od tej z zachowawczego spotkania przeciwko ekipie USA. Żelazna dyscyplina, wola walki, oraz wysoka kultura gry zawsze były domeną Niemek. Obecnie dołączyły: szybkość przy konstruowaniu akcji oraz interesująca i przede wszystkim niezwykle skuteczna gra kombinacyjna. Jedynie linia defensywy pozostawia w tym zespole jeszcze nieco do życzenia. Jeżeli jednak reprezentacja Niemiec będzie rozwijać się pod wodzą Steffi Jones w takim właśnie kierunku jak zaprezentowała w meczu z Francją to możemy doświadczyć niebawem nowego hegemona i to na lata w kobiecym futbolu. Przypomnijmy dodatkowo, iż w tym turnieju Niemki nie mogą skorzystać z szeregu swoich kontuzjowanych gwiazd i w zasadzie grają młodzieżą. Dzenifer Marozsan udowodniła zaś po raz kolejny, dlaczego w opinii wielu (również autora tego tekstu) jest obecnie najlepszą piłkarką w Europie.

Gold City Women’s Cup

Polska 2 – 2 Rumunia (Tarczyńska 63′ 78′ – Voicu 48′, Olar 76′)

Turcja 4 – 2 Kosowo (Topcu, Altunkulak, Cinar x2 – Krasniqi, Musa)

Do pobrania zaktualizowana 2 kolejka spotkań towarzyskich Infografika2-update z uwzględnieniem powyższych meczy.

 

 

Pokaż znajomym:
error

5 Replies to “Mistrzynie Świata pokonane na własnym boisku!”

  1. Masa błędów merytorycznych, jednak nie sposób nie zgodzić się z tym, że jedenastka USA była mocno eksperymentalna, przez co wynik końcowy osobiście mnie zawiódł. PS: mając za pasem konferencję FIFA „napastnik Julie Johnston” – serio? 🙂

    1. oczywiście chodziło mi o „napastnik Lynn Williams”, ale chyba mimo wszystko dało się wyłapać kontekst.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.