Tomasz Nawrocki : Praca z najmłodszymi to duże wyzwanie

 

 

 

Z racji, że rok 2016 zbliża się ku końcowi postanowiliśmy porozmawiać z trenerem Tomaszem Nawrockim o najmłodszych zawodniczkach w KKS i osobistych planach.

– Zbliża się koniec roku co najbardziej zapadło Ci w pamięci w 2016 roku?

– Myślę, że było to zwycięstwo naszych najmłodszych dziewczynek w finale wojewódzkim z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku w kategorii U-8.

– Mógłbyś coś więcej powiedzieć o grupie naborowej jak to obecnie wygląda?

– Dziewczynki są bardzo mocne, grupa jest coraz liczniejsza. Zaczyna nam się budować solidny zespół.

– Ile obecnie jest dziewczynek w grupie naborowej?

– Dokładnie nie jestem w stanie podać teraz liczby ale w granicach 25.

– Jak to jest pracować z najmłodszymi dziewczynkami na pewno nie jest to lekka praca?

– Na początku było ciężko  (śmiech). Obecnie daję sobie radę. Wiadomo jak to dzieci muszą się wyszaleć. Wcześniej pracowałem z przedszkolakami i to doświadczenie bardzo się teraz przydaje. Dużo też rozmawiałem ze znajomymi trenerami na temat pracy z dziećmi i skorzystałem z ich wskazówek. Muszę przyznać, że bardzo polubiłem pracę z najmłodszą grupą.

– Pracujesz sam z najmłodszymi dajesz radę w pojedynkę?

– Jasne, że daję. Czasami w treningach pomagają starsze dziewczyny, gdy je o to poproszę. Będąc sam wiem, że jestem zdany tylko na siebie i odpowiedzialność jest wysoka przez co jest większy bodziec do pracy. Realizując się na treningach samodzielnie nie czuję presji „autorskiego” systemu szkolenia który narzuca sztywne schematy prowadzenia treningu. Dzięki temu mam możliwość indywidualnego podejścia do dziewczynek, a także nie jestem ograniczony w aspekcie wprowadzanych nowych rozwiązań. Ograniczenia w piłce nożnej nie mają prawa bytu. Dla mnie bardzo ważna jest kreatywność.

– Ile lat ma najmłodsza dziewczynka w waszej grupie?

– Kamila nasza perełka 2011 rocznik. Bardzo perspektywiczna dziewczynka. Lubię patrzeć jak dziewczynki dzielnie walczą na gierkach taki widok daje mi dużo radości i energii.

– Na czym opierasz swój system szkolenia w klubie?

– Staram się bazować na swojej wiedzy ale przede wszystkim na wymianie doświadczeń, materiałów z innymi trenerami. Cały czas się uczę i staram się wprowadzać różne rzeczy. Dużo dają też różnego rodzaju konferencje trenerskie. Mam swoich dwóch mentorów od których czerpię sporo wiedzy. Jednym z nich jest Miłosz Stępiński. Na Śląsku nie brakuje również świetnych fachowców mam tu na myśli Pawła Grycmanna.

– W eliminacjach do rozgrywek z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarka przeszliście jak burza i zapewniliście sobie prawo gry w finale czy była to łatwa przeprawa?

– W eliminacjach trafiłem na dziewczynki z Akademii Młodej GieKSy no cóż mogę więcej powiedzieć wygrana 12-0 mówi sama za siebie. Oczywiście po meczu padały słowa, że my graliśmy na wynik, a dla nich to była zabawa. Presji nie było żadnej co świetnie było widać po atmosferze na boisku w obydwóch zespołach aczkolwiek najwięcej do udowodnienia miały sobie kluby i trenerzy. Wynikało to z faktu, że stanowimy dla siebie konkurencję. Wszystko zweryfikowało jednak boisko.

– Z racji awansu do finału wojewódzkiego Tymbarku będą jakieś specjalne przygotowania czy będziecie chcieli wygrać cały turniej?

– Prawda jest taka, że każdy chce wygrać taki turniej. Jeśli chodzi o pracę z najmłodszymi pracuję według pewnych koncepcji i na tym się skupiam.
Nakreśliłem sobie pewien plan działania i staram się go konsekwentnie realizować cały czas wprowadzając poprawki.
Pamiętajmy to są jeszcze dzieci i gra ma być dla nich zabawą, a rywalizację tworzą sobie same na boisku.
Fajnie by było powtórzyć sukces, póki co w spokoju będziemy pracować.

– Najmłodsze dziewczynki dużo grają obecnie z chłopakami jak sobie radzą?

– Gramy z chłopakami by nieco podnieść poprzeczkę, prawda jest taka, że w obrębie Katowic nie mamy z kim grać jeśli chodzi o zespoły dziewczynek.
Każda gra z chłopcami daje dużo pomysłów co można udoskonalić, nad czym trzeba popracować. Jest to bardzo owocne dla nas wszystkich.

– Graliście dwa razy z chłopakami z UKS Jedność Siemianowice Śląskie w pierwszym meczu padł remis 9-9, a w drugim?

– Na początku chciałem podziękować trenerom z UKS Jedność za możliwość rozgrywania sparingów. Jeśli chodzi o wynik to mam słabą pamięć(haha) ale na pewno nie przegraliśmy.

– Jeśli miałbyś wybrać to jakiego byś dokonał wyboru praca z najmłodszymi czy seniorkami?

– Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, każda praca niesie ze sobą inne możliwości i płynące z tego korzyści. Na pewno praca z seniorkami jest łatwiejsza. Z kolei z dziećmi myślę jest więcej uśmiechu i radości.

– Jak wygląda sprawa z rodzicami wiele się ostatnio mówi, że przeszkadzają i są bardzo impulsywni na meczach. Kluby starają się wprowadzać dla nich ograniczenia.

– U mnie nie ma tego problemu, rodzice są bardzo fajni, przyjdą porozmawiają, pożartują jest zawsze wesoło. Rodzice mają do mnie zaufanie i to jest najważniejsze. Gdyby było źle zabrali by córki do innych klubów.

– Miasto pomimo sukcesów miasto nie chce wspierać waszego klubu jaki jest powód?

– No cóż jeśli próbuje się na siłę nas wcielić pod miejski klub bez żadnego prawa głosu, decyzji to o czym my rozmawiamy?
Jak to miało wyglądać? Przejmujemy klub, zabieramy dziewczynki, zwalniamy trenera i temat zamknięty. Byliśmy zaproszeni na rozmowy ale słysząc na dzień dobry silniejszy zjada słabszego mogliśmy odpowiedzieć tylko, a Dawid pokonał Goliata. Za taką współpracę serdecznie dziękujemy. Współpracujemy z innym klubem obecnie i jest to świetny przykład jak to powinno wyglądać. Temat pewnie wróci bo to my dzisiaj mamy solidny atut w postaci bardzo mocnej grupy naborowej, która z pewnością kusi drugą stronę.

– Czyli można rozumieć, że macie jakąś alternatywę?

– Oczywiście, że mamy i jest to bardzo dobre rozwiązanie. Są ludzie, którzy zaoferowali nam pomoc. Tak więc dziś jestem spokojny.

– Czyżby wyprowadzka poza Katowice?

– Dobrze się czujemy w Katowicach ale nie wykluczamy takiego rozwiązania.

– Czy doczekamy się zatem współpracy lub wcielenia KKS pod GKS Katowice?

– Na chwilę obecną możemy rozmawiać tylko o warunkach współpracy. Kto wie może po jakimś czasie byśmy połączyli siły.

– Co by się musiało stać aby KKS przeszedł pod GKS?

– Musiały by być spełnione pewne postulaty wprowadzające swego rodzaju partnerstwo na poziomie decyzyjnym, a nie hierarchię ważności.

 

– Jakie plany na Nowy Rok?

– Dużo sparingów, treningów, uśmiechu. Mamy dla dziewczynek pewną niespodziankę ale na razie nie mogę powiedzieć o co chodzi na pewno będzie to miłe zaskoczenie.

– Porozmawiajmy nieco o Tobie ten rok był dla Ciebie bardzo pracowity powiesz nam coś więcej na ten temat?

– Kilka wyjazdów, dobre szkolenia i ciągłe pogłębianie wiedzy.

– Odwiedziłeś trzy kluby w tym roku jak je oceniasz?

– Na pewno bardzo pozytywnie. Było to dobre doświadczenie. Mile zaskoczył mnie Rolnik Głogówek widząc ogrom pracy i poświęcenie sztabu oraz zawodniczek czapki z głów. Bardzo solidne i pracowite dziewczyny. Wałbrzych ekstraliga wszystko ładnie poukładane, super praca jeśli chodzi o grupę młodzieżową trenerów Łukasza Wawrzyniaka i Darka Szarko. Z kolei Medyk Konin profesjonalizm i jeszcze raz profesjonalizm w końcu mistrz Polski i ósma ekipa w Europie. Wszędzie byłem dobrze przyjęty.

– Czy masz z jakimiś zawodniczkami kontakt?

– Jasne, że mam. Na bieżąco piszemy co słychać i ogólnie. Najlepszy kontakt mam z Olą Sikorą.

– Czy byłbyś w stanie zostawić KKS i pracować w innym klubie?

– Było by to bardzo ciężkie. Tym bardziej, że wszystko tworzyłem praktycznie od zera samodzielnie.

– Czy dostajesz propozycję pracy w innych klubach?

– W ostatnim okresie temat propozycji jest bardzo aktualną kwestią. Propozycji jest kilka. Z jednym klubem jestem na etapie zaawansowanych rozmów. Czas pokaże jak to będzie wyglądało.

– Możesz zdradzić o jaki klub chodzi?

– Niestety nie mogę nic powiedzieć. Jak się dogadamy na pewno będzie to podane do informacji.

– Jakie plany na 2017 rok?

– W dalszym ciągu kontynuacja kolejnych studiów. Po drodze na pewno wpadnie kilka ciekawych szkoleń, kursów. W planach jest staż w Polsce i za granicą.

– Jak spędzisz Sylwestra?

– Miałem go spędzić w górach jednak postanowiłem zmienić kierunek i będę świętować w innym miejscu być może Nowy Rok spędzę w Czechach.
Tak się złożyło, że mam widok na stadion(śmiech) i to jest chyba przeznaczenie.

– Czego Ci życzyć w Nowym Roku?

– Zdrowia bo ono jest najważniejsze. Na pewno cierpliwości i wytrwałości.

– Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia.

– Ja również dziękuję. Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

 

Rozmawiał Dawid Gordecki

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.