Czekały na to całe piłkarskie antypody! W niedzielne popołudnie w Perth oczy całego świata zwróciły się na jedną zawodniczkę. Po osiemnastu miesiącach walki z kontuzją, legendarna Sam Kerr znów wybiegła na murawę jako kapitan „Matildas”, by w swoich piątych finałach Pucharu Azji poprowadzić zespół do walki o historyczne złoto na własnej ziemi. Kibice spodziewali się gradu goli i absolutnej deklasacji, a dostali thriller z happy endem, skromny triumf i seryjne marnowanie stuprocentowych okazji.
Odliczanie do startu wielkiej futbolowej fety wreszcie dobiegło końca. Turniej AFC Women’s Asian Cup Australia 2026™ został oficjalnie otwarty w Perth, a oczy całego piłkarskiego świata skupiły się na Perth Stadium. Presja ciążąca na barkach gospodyń była wręcz namacalna. Każdy kibic zgromadzony na trybunach wierzył, że „Matildas” rozpoczną drogę po swój drugi w historii tytuł od głośnego, bramkostrzelnego zwycięstwa, które wyśle jasny sygnał do reszty stawki.
On her hometown bow, the living legend delivers!
🇦🇺 Sam Kerr hitting the net for Matildas for the 7️⃣0️⃣th time! #WAC2026 | #AUSvPHI pic.twitter.com/XWg6Sgk0LG
— #WAC2026 (@afcasiancup) March 1, 2026
Tak się jednak nie stało. Choć wynik meczu Australia vs Filipiny (1:0) poszedł w świat i zapewnia miejscowym cenne trzy punkty, styl i skuteczność pozostawiły po sobie potężny niedosyt. Ten mecz, choć wygrany, okazał się dla podopiecznych trenera Joe Montemurro pierwszą, niezwykle bolesną lekcją frustracji na tym turnieju.
Powrót po 18 miesiącach. Legenda znów dyktuje warunki
Najważniejszym wydarzeniem tego popołudnia był bezsprzecznie powrót do wyjściowej jedenastki Sam Kerr. Australijska ikona, której nazwisko jest instytucją na całym świecie, po koszmarnej, 18-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, znów założyła opaskę kapitańską. Z dziennikarskiego punktu widzenia, jej obecność na murawie podczas piątego turnieju finałowego Pucharu Azji w karierze, stanowiła symboliczny początek nowej ery dla żeńskiej piłki na kontynencie.
Worek z bramkami miał rozwiązać się niezwykle szybko. Zaczęło się już w 13. minucie, gdy Winonah Heatley zmusiła bramkarkę Filipin, Olivię McDaniel, do kapitalnej interwencji przy płaskim, mierzonym strzale. Zaledwie 60 sekund później, w 14. minucie, trybuny na Perth Stadium eksplodowały z radości. Clare Wheeler świetnie zainicjowała akcję prawą stroną boiska, posyłając głębokie dośrodkowanie w pole karne. Piłkę zgrała głową Caitlin Foord, a niepilnowana Sam Kerr, z instynktem rasowego snajpera, z bliskiej odległości wpakowała futbolówkę do siatki, zdobywając tym samym swoje 13. trafienie w historii występów w Pucharze Azji.
𝘿𝙚𝙡𝙞𝙜𝙝𝙩𝙛𝙪𝙡 𝙩𝙪𝙣𝙚𝙨 𝙖𝙣𝙙 𝙢𝙖𝙧𝙫𝙚𝙡𝙤𝙪𝙨 𝙢𝙤𝙫𝙚𝙨 😃
Audrey Nuna and Zipporah brought the energy to 🇦🇺 Perth at the #WAC2026 opening ceremony! pic.twitter.com/hEZZ2qWNAo
— #WAC2026 (@afcasiancup) March 1, 2026
Filipińska ściana i festiwal nieskuteczności „Matildas”
Szybkie prowadzenie uśpiło czujność faworytek i zamiast pójść za ciosem, Australijki zaczęły bić głową w mur. Choć gospodynie zdominowały grę, co najlepiej potwierdza gigantyczna statystyka posiadania piłki z pierwszej połowy – aż 88 procent czasu gry pod ich dyktando! – to filipińska defensywa okazała się twardym orzechem do zgryzienia. Dowodzone na boisku przez Chandler McDaniel przyjezdne postawiły na szczelną, ofiarną obronę, a w bramce dwoiła się i troiła fenomenalna Olivia McDaniel.
W 19. minucie powinno być 2:0, ale po precyzyjnym dośrodkowaniu Hayley Raso, Emily van Egmond przeniosła piłkę uderzaną głową nad poprzeczką. Dziesięć minut później Raso wpadła w pole karne, świetnie przyjęła na klatkę piersiową inteligentne podanie od Katriny Gorry i pokonała Olivię McDaniel. Radość miejscowych fanów przerwano jednak po analizie VAR – sędziowie odgwizdali spalonego. Znakomicie dysponowana bramkarka Filipin jeszcze przed zejściem do szatni błysnęła refleksem, neutralizując w 40. minucie podkręcony strzał Steph Catley z rzutu wolnego.
4️⃣4️⃣,3️⃣7️⃣9️⃣
The highest-ever attendance recorded at AFC Women’s Asian Cup!
History sealed at 🇦🇺 Perth Stadium! #WAC2026 pic.twitter.com/mD8Cf1Ypcr
— #WAC2026 (@afcasiancup) March 1, 2026
Roszady trenera i dramatyczna walka o wynik do 90. minuty
Druga odsłona spotkania to kontynuacja gry na jedną bramkę, przy jednoczesnym braku precyzji w wykończeniu. Sam Kerr spudłowała, uderzając głową, a próby Caitlin Foord z obrębu „szesnastki” oraz strzał z dystansu Clare Wheeler padły łupem nieomylnej w tych sytuacjach Olivii McDaniel.
Widząc rosnące trudności w rozmontowaniu zwartego bloku obronnego rywalek, trener Australijek, Joe Montemurro, zdecydował się na roszady. W 67. minucie posłał w bój Mary Fowler, która zmieniła Emily van Egmond, licząc na zwiększenie siły ognia w formacji ofensywnej. Niestety dla gospodyń, celowniki tego dnia były mocno rozregulowane. W 82. minucie Steph Catley minimalnie chybiła, a zaledwie pięć minut później Amy Sayer z bliskiej odległości zmarnowała kolejną wyborną okazję.
Skromny triumf na otwarcie cieszy, ale styl i skuteczność na Perth Stadium to potężne ostrzeżenie dla sztabu szkoleniowego faworytek turnieju. Kolejnym testem dla podopiecznych trenera Montemurro będzie czwartkowy mecz w Gold Coast, gdzie ich rywalkami będzie reprezentacja Iranu. Tego samego dnia Filipinki zmierzą się z niezwykle groźną drużyną Korei Południowej.











