Kiedy cała Orlen Ekstraliga zrobiła sobie przymusową pauzę z powodu powołań do kadr narodowych, one jako jedyne wybiegną w ten weekend na murawę! Szykuje się wyjątkowe starcie, w którym PZPN musiał pójść na ogromne ustępstwa i przymknąć oko na przepisy. Dlaczego ten jeden mecz ocalał i dlaczego odbędzie się w tak kontrowersyjnych warunkach?
Ostatni bastion 13. kolejki
Z dziennikarskiego obowiązku informujemy, że w najbliższy weekend odbędzie się jedyny mecz 13. kolejki Orlen Ekstraligi zaplanowany w pierwotnym terminie (cała reszta spotkań została oczywiście przełożona z uwagi na obowiązki reprezentacyjne zawodniczek).
W to sobotnie (28.02) popołudnie na murawę wybiegną piłkarki Lecha Poznań oraz KS UJ Kraków. Pierwszy gwizdek arbitra zaplanowano punktualnie na godzinę 14:00. Co niezwykle istotne dla fanów – wstęp jest wolny, więc to idealna okazja, by na żywo śledzić jedyne ligowe emocje w ten weekend.
Przymusowa przeprowadzka i licencja w cieniu zimy
Największe emocje w kuluarach budzi jednak miejsce rozegrania tych zawodów. Spotkanie zostanie rozegrane wyjątkowo przy ul. Zagajnikowej. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ oficjalnie jest to boisko niespełniające wymagań licencyjnych Orlen Ekstraligi!
Jak to możliwe, że mecz na najwyższym szczeblu odbędzie się w takich warunkach? Władze PZPN musiały pójść na spory kompromis i wydały specjalną zgodę na tę relokację. Powód? O ile liga pauzuje przez reprezentacje, o tyle w Poznaniu swoje piętno odcisnęła też aura. Bazowe boisko Lecha w Plewiskach nie jest jeszcze po srogiej zimie przygotowane do gry. Murawa po mrozach nie nadaje się do rywalizacji na tym poziomie. Związek stanął więc przed dylematem: zablokować to jedyne spotkanie z powodu braku licencji obiektu zastępczego, czy pozwolić piłkarkom grać. Wybrano tę drugą opcję.
Kibicom pozostaje tylko stawić się na obiekcie przy Zagajnikowej, aby cieszyć się tym ligowym „rodzynkiem” w trakcie reprezentacyjnej przerwy.











