Od 0:3 do totalnej paniki! Gol Polki otwiera drzwi do finału po meczu, który wymknął się spod kontroli
Polki na Świecie Świat

Od 0:3 do totalnej paniki! Gol Polki otwiera drzwi do finału po meczu, który wymknął się spod kontroli

 Znacie to uczucie, gdy po niespełna dwóch kwadransach odpalacie w głowie tryb „pozamiatane” i idziecie w spokoju zaparzyć herbatę? Dokładnie tak musieli czuć się kibice Servette w półfinałowym starciu Pucharu Szwajcarii z FC Zurich. Zegar ledwie ruszył, Magdalena Sobal już zdążyła wpakować piłkę do siatki, a po trzydziestu minutach na tablicy świeciło radosne 0:3. Nokaut? Spacerkiem do finału? Gdzie tam! Zamiast nudnego klepania piłki, dziewczyny z Genewy uznały, że ta niedziela jest zbyt spokojna i zgotowały swoim fanom taki dreszczowiec, że szwajcarscy kardiolodzy powinni ogłosić stan najwyższej gotowości.


Błyskawiczny start i polski akcent na Heerenschürli

Półfinałowe starcie Pucharu Szwajcarii rozegrane na obiekcie Heerenschürli zapowiadało się niezwykle intrygująco, jednak to, co wydarzyło się w pierwszych trzydziestu minutach, zszokowało nawet najbardziej optymistycznych fanów Servette FCCF. Zespół z Genewy, przystępujący do meczu w roli faworyta, rozpoczął zawody od potężnego uderzenia. Już w 6. minucie piłkę w siatce umieściła Magdalena Sobal, dając swojej drużynie wymarzone otwarcie.

Trafienie Polki kompletnie zdezorientowało defensywę FC Zurich, a przyjezdne poszły za ciosem. Niedługo po pierwszym golu na listę strzelczyń wpisała się Asun, a chwilę później rzut karny z zimną krwią wykorzystała Nakkach. Przed upływem 30. minuty gry tablica wyników wskazywała 3:0 dla Servette! Gospodynie zdołały jednak wlać odrobinę nadziei w serca swoich kibiców, zdobywając jedną bramkę jeszcze przed przerwą. Do szatni piłkarki schodziły przy wyniku 1:3.

Festiwal nieskuteczności i nerwowa końcówka

Druga odsłona spotkania przyniosła nieoczekiwaną zmianę obrazu gry. Zamiast kontrolować przebieg wydarzeń, zawodniczki Servette zaczęły seryjnie marnować wyborne sytuacje do podwyższenia prowadzenia. Górę wzięła też fenomenalna dyspozycja bramkarki FC Zurich. Choć w pierwszej połowie wyraźnie brakowało jej szczęścia, po zmianie stron swoimi paradami na linii bramkowej wielokrotnie ratowała zespół przed całkowitym blamażem, utrzymując ekipę gospodarzy w grze.

Niewykorzystane, stuprocentowe okazje niemal zemściły się w końcówce. W ostatnich dziesięciu minutach regulaminowego czasu FC Zurich rzucił wszystkie siły do ataku i zdołał zdobyć bramkę kontaktową, sprawiając, że przewaga stopniała do zaledwie jednego gola (2:3). Finałowe minuty przekształciły się w epicki dreszczowiec, w którym zawodniczki Servette musiały twardo walczyć o każdą piłkę. Defensywa ostatecznie wytrzymała ten gigantyczny napór, dowożąc zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego.

Czas na wielki finał i rewanż za 2024 rok!

Utrzymanie korzystnego rezultatu w Zurychu oznacza, że klub z Genewy awansował do finału Pucharu Szwajcarii po raz trzeci w swojej historii. Decydujące starcie o trofeum zaplanowano na 29 marca, a areną zmagań będzie stadion w Winterthur. Rywalem Servette będzie doskonale im znana ekipa Young Boys (YB). Mecz ten będzie miał dodatkowy ciężar gatunkowy, gdyż stanowi doskonałą okazję do rewanżu za finałowy pojedynek obu tych drużyn z 2024 roku.

Zanim jednak Magdalena Sobal i jej koleżanki powalczą o puchar, czeka je przerwa na obowiązki reprezentacyjne. Do zmagań na krajowym podwórku powrócą 14 marca – tego dnia w ramach rozgrywek ligowych podejmą na Stade de Genève zespół Rapperswil.

Weronika Bryndza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!