Horror w Pucharze Polski! Zmarnowana „jedenastka”, słupki i dramat w doliczonym czasie. Faworyt gra dalej!
Polska

Horror w Pucharze Polski! Zmarnowana „jedenastka”, słupki i dramat w doliczonym czasie. Faworyt gra dalej!

 To było starcie godne 1/8 finału Orlen Pucharu Polski. Na stadionie w Łodzi emocji nie brakowało do ostatniego gwizdka. Grot SMS Łódź, mimo ambitnej pogoni i stworzenia wielu sytuacji, musiał uznać wyższość KKS Czarnych Antrans Sosnowiec. Bohaterką przyjezdnych została bramkarka Oliwia Szperkowska, która w kluczowym momencie obroniła rzut karny.


Mocne otwarcie i cios „do szatni”

Sobotni pojedynek rozpoczął się od trzęsienia ziemi. Zaledwie trzy minuty po pierwszym gwizdku podopieczne trenera Sebastiana Papisa musiały odrabiać straty. Wynik spotkania otworzyła Amelia Chmura, która zdecydowała się na uderzenie z dystansu, zaskakując defensywę gospodyń.

Łodzianki natychmiast ruszyły do ataku, szukając szybkiego wyrównania. Najaktywniejsza w szeregach SMS-u, Paulina Filipczak, była o włos od szczęścia, jednak piłka po jej strzale odbiła się tylko od słupka. Chwilę później ta sama zawodniczka znalazła się w sytuacji sam na sam, ale górą w tym pojedynku była świetnie dysponowana bramkarka Czarnych, Oliwia Szperkowska. Niewykorzystane okazje zemściły się na gospodyniach w najgorszym możliwym momencie. W doliczonym czasie pierwszej połowy Patrycja Sarapata podwyższyła prowadzenie ekipy z Sosnowca, zdobywając klasycznego gola „do szatni”.

Pudło z wapna i błyskawiczna rehabilitacja

Druga połowa przyniosła jeszcze większą dramaturgię. W 51. minucie sędzia Emilia Szymula podyktowała rzut karny dla łodzianek po zagraniu ręką przez jedną z obrończyń gości. Przed ogromną szansą na kontaktowego gola stanęła Magdalena Dąbrowska, jednak przegrała wojnę nerwów ze Szperkowską, która obroniła „jedenastkę”.

To niepowodzenie nie podłamało jednak miejscowych. Zaledwie minutę po zmarnowanym karnym Grot SMS dopiął swego. Zuzanna Miązek obsłużyła podaniem Paulinę Filipczak, a napastniczka tym razem z bliskiej odległości skierowała piłkę do siatki, zmieniając wynik na 1:2.

Walka do upadłego

Ostatnie fragmenty meczu to desperacka walka łodzianek o dogrywkę. Zespół Sebastiana Papisa stwarzał kolejne okazje, głównie po dośrodkowaniach w pole karne. W decydujących momentach zabrakło jednak zimnej krwi – swoje szanse miały Kamila Osajkowska oraz Martyna Bartczak, ale żadnej z nich nie udało się pokonać defensywy z Sosnowca. Ostatecznie awans do ćwierćfinału wywalczyły Czarne Sosnowiec.

JanekF

1 Comment

  • Kibic 14 lutego 2026

    Gdzie trenerka Balcerzak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!