Koniec z nudną fazą grupową i przewidywalnymi wynikami. Wprowadzenie 18-zespołowej fazy ligowej w sezonie 2025/26 okazało się punktem zwrotnym dla kobiecej piłki klubowej w Europie. Statystyki pierwszej części sezonu są bezlitosne dla sceptyków – reforma UEFA przyniosła więcej goli, większe emocje i rekordową widownię.
Matematyka emocji: Koniec „spacerków” dla faworytek
Decyzja o zastąpieniu tradycyjnych grup jedną tabelą ligową sprawiła, że każdy z 54 rozegranych meczów miał ogromne znaczenie dla układu tabeli aż do ostatniego gwizdka 6. kolejki. Efekt? Dramatyczny wzrost konkurencyjności. Aż 54% spotkań zakończyło się remisem lub różnicą zaledwie jednej bramki – to podwojenie wskaźnika w porównaniu do poprzedniego sezonu, gdzie wynosił on 27%.
Mimo że średnia goli utrzymała się na wysokim poziomie 3,35 na mecz (łącznie 181 trafień), mecze stały się bardziej zacięte. Średnia różnica bramek w przypadku zwycięstwa spadła z 2,88 do 1,98. Co więcej, strzelenie pierwszego gola przestało być gwarancją sukcesu. Statystyki pokazują, że prowadzenie 1:0 dawało wygraną tylko w 61% przypadków (wcześniej aż 88%), co świadczy o rosnącej liczbie „remontad”. Doskonałym przykładem był mecz 3. kolejki, w którym Bayern Monachium przegrywał 0:2 z Arsenalem, by ostatecznie wygrać 3:2.
Hity od pierwszej minuty i bunt „maluczkich”
Nowy system sprawił, że na szlagiery nie trzeba było czekać do wiosny. Już w fazie ligowej doszło do powtórek finałów i półfinałów z poprzednich lat. W 1. kolejce OL Lyonnes pokonało obrończynie tytułu z Arsenalu, rewanżując się za zeszłoroczną porażkę w półfinale. Z kolei w 4. kolejce doszło do starcia gigantów – Chelsea zremisowała z Barceloną 1:1. Kapitan „Dumy Katalonii”, Alexia Putellas, zwraca uwagę, że nowy format wymusza najwyższą formę od samego początku, gdyż częściej dochodzi do konfrontacji historycznie utytułowanych klubów.
Zyskały nie tylko potęgi. Drużyny losowane z czwartego koszyka przestały być „chłopcami do bicia”. Średnia punktów zdobywanych przez te zespoły wzrosła z 0,6 do 1,1 na mecz. Największą sensacją okazał się debiutujący OH Leuven. Belgijki, mimo braku doświadczenia, urywały punkty faworytom i wywalczyły awans do fazy pucharowej. Pomocniczka tego zespołu, Julie Biesmans, zaznacza, że gra z różnymi rywalami zamiast dwumeczów w grupie dała im większą szansę na historyczny sukces.
Miliony przed telewizorami i droga do Oslo
Sportowy sukces przełożył się na wyniki oglądalności. Skumulowana widownia transmisji na żywo osiągnęła poziom 13,5 miliona widzów. Średnio każdą kolejkę śledziło 2,25 miliona fanów dzięki 44 nadawcom docierającym do 207 terytoriów.
Faza ligowa wyłoniła już czterech bezpośrednich ćwierćfinalistów: FC Barcelonę, OL Lyonnes, Chelsea oraz Bayern Monachium.
O pozostałe cztery miejsca walka toczyć się będzie w barażach zaplanowanych na 11/12 oraz 18/19 lutego. Pary wyglądają następująco:
- Atlético Madryt – Manchester United
- Paris FC – Real Madryt
- OH Leuven – Arsenal
- Wolfsburg – Juventus
Wielki finał sezonu odbędzie się 23 maja 2026 roku na Ullevaal Stadion w Oslo. Norweska stolica po raz pierwszy ugości decydujący mecz tych rozgrywek.
za uefa.com











