GKS Katowice kontynuuje intensywne przygotowania do rundy wiosennej na zagranicznym zgrupowaniu. W swoim drugim meczu kontrolnym podczas obozu w Turcji, podopieczne Karoliny Koch musiały uznać wyższość wymagającego rywala z Ukrainy. O losach spotkania zadecydował błyskawiczny atak z pierwszej połowy.
Ukraińska nawałnica na początku
Piątkowe starcie z Metalistem 1925 Charków od pierwszych minut toczyło się pod dyktando ekipy z Ukrainy. Zespół z Charkowa narzucił mistrzyniom Polski wysokie tempo, przejmując kontrolę nad środkową strefą boiska. Pierwsze ostrzeżenie dla katowiczanek nadeszło w 20. minucie, kiedy piłka wpadła do siatki, jednak arbiter dopatrzył się pozycji spalonej.
Radość ekipy Metalistu została jedynie odroczona o kilkadziesiąt sekund. Już w 21. minucie błąd w ustawieniu defensywy GieKSy bezlitośnie wykorzystała Apanaszenko, która precyzyjnym uderzeniem pokonała Macałę. Choć GKS starał się szybko odpowiedzieć, ich próby przed przerwą rozbijały się o dobrze zorganizowaną obronę rywalek.
Pogoń w cieniu świetnych interwencji
Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Trener Karolina Koch dokonała szeregu roszad w składzie, co ożywiło poczynania „Trójkolorowych”. Sygnał do ataku dała Klaudia Maciążka, a blisko doprowadzenia do remisu była Patricia Hmirova, której strzał z rzutu wolnego sprawił mnóstwo problemów ukraińskiej bramkarce.
Kiedy GKS postawił wszystko na jedną kartę, ciężar gry przeniósł się na połowę mistrzyń Polski, co stwarzało okazje do kontrataków. W tym fragmencie meczu bohaterką Katowic została Wiktoria Marzec. Rezerwowa bramkarka dwukrotnie uchroniła zespół przed stratą drugiego gola, wygrywając pojedynki sam na sam z napastniczkami Metalistu. Mimo ambitnej postawy w końcówce i wprowadzania na boisko zawodniczek takich jak Milovanović czy Vuskane, wynik nie uległ już zmianie.
za gkskatowice.eu











