Chociaż London City Lionesses postawiły niezwykle trudne warunki i do 86. minuty utrzymywały remis, to liderki z Manchesteru ostatecznie wywożą komplet punktów ze stolicy. Decydujące trafienie Khadiji Shaw umocniło ekipę gości na szczycie tabeli Women’s Super League.
Spotkanie na Copperjax Community Stadium od początku zapowiadało się na starcie dwóch różnych filozofii gry. Manchester City, prowadzony przez Andree Jeglertza, chciał kontrolować przebieg meczu, co udało się zrealizować już w 11. minucie. Po precyzyjnym podaniu Vivianne Miedemy, wynik otworzyła Kerolin, pokonując Elenę Lete.
Gospodynie pod wodzą Edera Maestre nie zamierzały jednak składać broni. Głównym zagrożeniem dla defensywy City była Isobel Goodwin, która w pierwszej połowie dwukrotnie obijała konstrukcję bramki – najpierw piłkę na słupek sparowała Ayaka Yamashita, a chwilę później futbolówka po strzale głową Goodwin zatrzymała się na poprzeczce.
Walka do samego końca
Druga połowa to naprzemienne ataki z obu stron. London City Lionesses szukały swoich szans w kontratakach, celując w przestrzeń za plecami Kerstin Casparij. Wysiłki te przyniosły efekt w 68. minucie. Po asyście Kosovare Asllani, Goodwin w końcu znalazła drogę do siatki, uderzając mocno przy krótkim słupku.
Gdy zegar nieubłaganie odliczał minuty do końca, a na tablicy wyników widniał remis 1:1, do akcji wkroczyła najskuteczniejsza zawodniczka gości. W 86. minucie Khadija Shaw wykorzystala niepewność w polu karnym Lionesses i z bliskiej odległości umieściła piłkę w siatce.
Mimo ambitnej postawy i kilku okazji, w tym zablokowanego strzału Wassy Sangare, londynianki nie zdołały już odpowiedzieć. Porażka pozostawia je na ósmym miejscu w tabeli, podczas gdy Manchester City z 12 zwycięstwami na koncie pewnie zmierza po koronę.











