W świecie zawodowego futbolu, gdzie kalendarz wyznaczają turnieje, a relacje często przegrywają z logistyką i presją wyniku, historia Sam Kerr i Kristie Mewis brzmi jak coś więcej niż sportowa anegdota. To opowieść o cierpliwości, odwadze i o tym, że nawet na najwyższym poziomie rywalizacji można znaleźć przestrzeń na miłość — a dziś także na rodzinę.
Jeden post, który zmienia wszystko
9 maja 2025 roku para powitała na świecie swojego syna, Jaggera Mewis-Kerr. Bez wielkich słów i medialnego rozmachu — jedno zdjęcie i jedno zdanie: „Our little man is here”. W jednej chwili bramki, kontrakty i trofea straciły znaczenie. Zostało tylko to, co najważniejsze.
Tokio 2021: początek między rywalkami
Wszystko zaczęło się podczas igrzysk olimpijskich w Tokio w 2021 roku. Po meczu USA – Australia dwie piłkarki siedzą obok siebie na murawie. Zdjęcia obiegają media społecznościowe, plotki ruszają lawiną. Kilka dni później Sam Kerr publikuje zdjęcie z pocałunkiem. Bez komentarza. I to wystarczyło.
Kwarantanna, która stała się fundamentem
Ich relacja dojrzewała w nietypowych warunkach. Po miesiącach rozmów online pierwsze spotkanie oznaczało… dwa tygodnie wspólnej kwarantanny. Ryzykowne, ale szczere. Jak przyznała Kerr, myśl o tym, że mogłoby się nie udać, była przerażająca — ale warto było spróbować.
Miłość na dystans i małe rytuały
Inne ligi, inne kontynenty, inne harmonogramy. Długodystansowy związek wymagał dyscypliny i kreatywności. Wspólne oglądanie seriali, kolacje przez FaceTime, wyznaczanie „małych punktów kontrolnych”. To nie spektakularne gesty, lecz codzienne decyzje utrzymywały tę relację przy życiu.
Gdy boisko znów ich rozdziela
Mundial 2023 ponownie ustawił je po przeciwnych stronach. USA odpadły, Australia poszła dalej. Futbol bywa bezlitosny, ale w tej historii nigdy nie był silniejszy niż to, co działo się poza linią boczną.
Zaręczyny i ślub: kolejny krok
We wrześniu 2023 roku Sam Kerr oświadczyła się Kristie Mewis. Bez wielkiego show, za to z pełnym przekonaniem. „Moja największa supporterka” — powiedziała później Mewis. Niedawno para sformalizowała swoją miłość, biorąc ślub w kameralnej ceremonii, otoczeni najbliższymi i przyjaciółmi z futbolowego świata. To wydarzenie stało się kolejnym kamieniem milowym w ich historii, celebrując nie tylko miłość, ale też rodzinę, którą wspólnie budują.
Gdy macierzyństwo zmienia perspektywę
Decyzja Kristie Mewis o odejściu z West Hamu była otwarta i szczera. Futbol przestał być jedynym centrum świata. Klub to zrozumiał. A sport — przynajmniej ten najlepszy — pokazał, że potrafi zrobić miejsce na życie.
Najważniejsze zwycięstwo
Historia Sam Kerr i Kristie Mewis nie jest bajką o perfekcyjnym życiu sportowców. To opowieść o wyborach, kompromisach i odwadze, by postawić na to, co naprawdę istotne. Bo czasem największym sukcesem nie jest medal ani puchar.
Czasem jest nim mały chłopiec o imieniu Jagger i miłość, którą para przypieczętowała własnym ślubem.











