Rekord Bielsko-Biała długo walczył z faworytem, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Górnika Łęczna. Mecz czwartej koljki przyniósł wiele emocji – były niewykorzystane okazje, czerwona kartka, piękny gol z rzutu wolnego i zimna skuteczność przyjezdnych. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodyń z Lubelszczyzny 4:1.
Stracona szansa Rekordu
Początek meczu nie wskazywał na tak wysoką porażkę bielszczanek. Rekord stwarzał sobie klarowne okazje, ale brakowało precyzji pod bramką Natalii Piątek. Górnik odpowiadał rzadziej, ale zdecydowanie skuteczniej. W 36. minucie Anna Rędzia wykorzystała sytuację sam na sam i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Tuż przed przerwą gospodynie dodatkowo osłabiła czerwona kartka dla Kristyny Janku, która faulowała napastniczkę rywalek wychodzącą na czystą pozycję.
Piękny gol i szybka odpowiedź
Po przerwie Rekord wrócił do gry za sprawą kapitalnego uderzenia Roksany Gulec z rzutu wolnego. Trafienie dało nadzieję na niespodziankę, ale Górnik szybko odzyskał kontrolę. W 62. minucie ponownie błysnęła Rędzia, zdobywając swojego drugiego gola.
Nokaut w końcówce
Bielszczanki nie rezygnowały z walki, lecz ich indywidualne błędy w defensywie otworzyły drogę do kolejnych trafień Górnika. Najpierw skutecznie uderzyła Piątakiewicz (74′), a kilka minut później wynik ustaliła Kurkutović (79′). Ostatecznie Górnik Łęczna wywiózł z Bielska cenne trzy punkty, a Rekord będzie musiał wykorzystać przerwę w lidze na odbudowę morale.