#U17WWC: Podsumowanie drugiego dnia (1.10)

foto. FIFA

Gr. C

Nigeria 0 – 1 Brazylia

(Micaelly 42′

Spotkania nie oglądałem (kolidujące godziny rozgrywek w obu grupach), wnioskując jednak z powtórek, to był to równy i zacięty mecz, pełen walki raczej w środku pola, obfitujący na równi z paroma ładnymi zagraniami w wiele fauli i kartek jak wskazują statystyki. Różnicę w takim meczu stanowi skuteczność. Canarinhas wykorzystały tę jedną z kilku dobrych stworzonych przez siebie okazji, natomiast afrykańskim Super Falcons zabrakło dokładności bądź szczęścia.

foto. FIFA

Anglia 3 – 3 Korea Północna

(Brazil 20′, Stanway 33′, Russo 90+4′ – S. Hyang Sim 29′, K. Pom Ui 67′, K. Kyong Hui 84′)

W kategorii stworzonego dla kibiców widowiska był to najlepszy mecz ze wszystkich rozegranych na turnieju do tej pory. Jeśli spojrzeć jednak na prezentowany poziom sportowy oraz ilość stworzonych szans to Koreanki zdecydowanie powinny to spotkanie wygrać. Na ich drodze stanęły dziś jednak: świetnie dysponowana bramkarka Anglii oraz bardzo naiwna i niekonsekwentna pani sędzia z Etiopii. Po w miarę wyrównanej pierwszej połowie Angielki zeszły do szatni na przerwę, prowadząc 2-1, jednakże z wynikiem lepszym niż gra. Oczywiste było, iż w drugiej połowie będą musiały zagrać znacznie lepiej by ten wynik obronić, bo Koreanki cały czas naciskały, stwarzały sobie więcej szans i grały bardziej pomysłowo w ofensywie. Sił wystarczyło Brytyjkom tylko na pierwsze 15 minut drugiej połowy. Potem nastąpiła totalna dominacja Koreanek, które najpierw wyrównały, a następnie w końcowych minutach objęły prowadzenie nad wyraźnie już „oddychającymi rękawami” Angielkami. Warto tu wspomnieć, że Azjatki dodatkowo zmarnowały 3 „pewniaki” a w całym meczu oddały łącznie 27 strzałów w tym 10 na bramkę. Zgodnie jednak z maksymą: „graj do gwizdka sędziego” najlepsza dziś w szeregach córek Albionu – Alessia Russo w bardzo szczęśliwych okolicznościach wyrównała stan tego meczu (z podania zawodniczki, która powinna kilka minut wcześniej wylecieć z boiska), w 4. min doliczonego czasu gry (z 3 doliczonych minut), do tego po pechu bocznej obrończyni Korei (która potknęła się na nierówności). Wyróżniającymi się postaciami in plus w tym meczu były Angielska bramkarka Ellie Roebuck i filigranowa pomocniczka Korei Sung Hyang Sim. Angielki zdecydowanie muszą popracować nad  kondycją, jeśli chcą sprostać Nigerii w następnym meczu. Koreanki zaś potrzebują w następnych meczach nieco więcej szczęścia bądź…bardziej kompetentną trójkę sędziowską.

foto. FIFA

Gr. D

USA 6 – 1 Paragwaj

(Tagliaferri 11′, Kuhlmann 14′ 49′, 87′, Pickett 69′, Sanchez 82′ – Fretes 53′)

Meczu nie oglądałem (kolidujące godziny rozgrywek w obu grupach), jednakże trudno byłoby tu spodziewać się innego wyniku tego spotkania. Jedne z faworytek do medalu w tym turnieju – drużyna USA, podejmowały tu jedną z 2-3 najsłabszych drużyn turnieju a taką właśnie jest Paragwaj. Amerykanki zaliczają wysokie zwycięstwo zgodnie z planem natomiast brawa dla Paragwajek za honorowe trafienie. Na uwagę zasługuje również hattrick Kuhlmann.

foto. FIFA

Ghana 0 – 5 Japonia

(Ueki 7′, Endo 18′ 21′, Takarada 26′, Chiba 83′)


W meczu tym spotkały się drużyny „stałych bywalców” MŚ U-17. Zespół Ghany to brązowe medalistki z Azerbejdżanu 2012 i ćwierćfinalistki z poprzedniego turnieju w Kostaryce 2014 – gdzie odpadły dopiero po rzutach karnych z późniejszymi brązowymi medalistkami Włoszkami. Japonki zaś to obecnie broniące tytułu mistrzynie świata z Kostaryki, srebrne medalistki z Trynidadu 2010 oraz ćwierćfinalistki z turnieju w Azerbejdżanie-gdzie odpadły…przegrywając właśnie z Ghaną. Nie omieszkał wspomnieć o tym swoim zawodniczkom trener Naoki Kusunose nawołując do odpowiedniego respektu do szybkości, warunków fizycznych i dla ambicji przeciwniczek. Niespełna 7 minut trwał ów respekt Little Nadeshiko do umiejętności Black Queens, dynamiczna napastnik Riko Ueki (wybrana MVP meczu) otworzyła wynik spotkania, wykańczając idealne prostopadłe zagranie w głąb pola karnego. I tak zaczęła się jazda bez trzymanki. W niespełna 20 kolejnych minut Japonki rozbiły doszczętnie drużynę Ghany, zaliczając kolejne 3 trafienia (powinny być 4 – sędzia wskazała niesłuszny offside) a każde ładniejsze. Dominując w każdym aspekcie futbolowego rzemiosła, Japonki następnie zwolniły grę i zaczęły oszczędzać siły (przy ponad 30-stopniowym upale) z myślą o kolejnych meczach. W drugiej połowie zespół z Ghany ambitnie zwarł szeregi i starał się początkowo atakować, ale w rezultacie Black Queens były w stanie jedynie ograniczyć zapędy Japonek, które same też nie angażowały już tylu sił przy korzystnym wyniku, choć mimo to dołożyły jeszcze jedno trafienie. Piłkarki z Ghany stworzyły w tym meczu zaledwie jedną sytuację ocierającą się o szansę na zdobycie bramki. Zespół Japonii prowadzony po mistrzowsku przez swoją niezwykle dojrzałą kapitan – Fukę Nagano rozegrał perfekcyjne zawody. Szkoda tylko, że panie arbiter nie podołały znów wyzwaniu, zaliczając wiele kompromitujących wręcz decyzji.

foto. FIFA

Rob Mikalski 

Pokaż znajomym:
error

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.