27 listopada 2022

 W sobotę zakończyła się kolejna tura zmagań w ramach najwyższego szczebla rozgrywek we Francji. W samej teorii kilka starć na papierze miało dosyć wyraźnych faworytów do wygranej, jednak jak to czasem bywa papier na sam koniec można spalić czy też podrzeć. Człowiek myślał, że w futbolu widział niemal wszystko i jest w stanie przewidzieć na bazie różnych statystyk jak zakończy się niemal każdy mecz. A potem startuje 7. kolejka Division 1 Feminin.

Rodez – Dijon : Inauguracyjny mecz jako chyba jedyny przebiegł poniekąd według przewidywań. Wiedząc, że rywal jest w zasięgu ręki, gospodynie starały się dorównać Dijon, które jednak jak dotąd z niżej notowanymi zespołami radziło sobie bez zarzutu. W piątek trafiły na niezwykle zmotywowane Rodez, które naprawdę przez bardzo długi czas prezentowało się na poziomie oponentek. Sprawy nieco zmieniły się w drugiej części gry, kiedy to beniaminek zaczął coraz odważniej ruszać do ofensywy, narażając się przy tym na kontry. Po jednej z takich akcji piłkę w bramce umieściła Roselord Borgella i przyjezdne wyszły na prowadzenie. To sprawiło, że gospodynie już nie miały wyboru i musiały jeszcze bardziej się otworzyć. Przyniosło to oczekiwany rezultat w 88. minucie, a wyrównanie dała płaskim strzałem po ziemi Tarrieu. Remis w tym meczu można uznać za naprawdę sprawiedliwy wynik. Cały pojedynek z ławki rezerwowych oglądała defensorka Dijon, Małgorzata Grec.

Paris FC – Bordeaux :
Drugie ze spotkań zaplanowanych na piątek także zakończyło się podziałem punktów, jednak przebieg tego spotkania był zupełnie inny, niż w przypadku meczu w Rodez. Paris FC od początku przejęło inicjatywę i niemal cały czas starało się zagrozić bramce rywalek, lecz w kluczowych momentach brakowało zimnej krwi i skupienia. Choć dominacja na boisku była naprawdę wyraźna, nie wystarczyło to do zdobycia gola w pierwszej połowie. Po przerwie obraz gry nie zmienił się i Bordeaux wciąż musiało dzielnie odpierać ataki faworytek. Raptem jeden moment niefrasobliwości w defensywie sprawił, że Paryżanki musiały gonić wynik. Po genialnym podaniu Dufour gola zdobyła Gomes. Konsekwentnie stołeczny zespół napierał na bramkę przyjezdnych i po wielu niepowodzeniach dopięły swego, wyrównując w 80. minucie po strzale Thiney. Nie wystarczyło jednak ani czasu, ani sił na strzelenie kolejnej bramki i w tym przypadku remis piłkarki Bordeaux mogą brać w ciemno, zaś ich rywalki z pewnością czują niedosyt.

PSG – Montpellier : Chociaż obie ekipy dzieliły raptem dwa miejsca w tabeli, różnica klas była zauważalna już od pierwszego gwizdka. Wicemistrzynie kraju tylko ze znanych sobie powodów już w pierwszych minutach nie otworzyły worka z bramkami. W pewnych fragmentach można rzec, że gospodynie rozbiły obóz w polu karnym rywalek. Tym bardziej szokuje fakt, że prowadzenie objęły właśnie zawodniczki Montpellier po strzale Mondesir z 24. minuty. Radość nie trwała jednak długo, bowiem swego osiem minut później dopięła Sandy Baltimore i doprowadziła do wyniku 1:1. Drugą połowę PSG rozpoczęło z naprawdę wysokiego „C”, gdyż po świetnym uderzeniu Jackie Groenen w końcu udało się wyjść na zasłużone prowadzenie. Podbudowane tym piłkarki chciały pójść za ciosem i powiększyć rozmiary prowadzenia, dokumentując niepodważalną przewagę, lecz od tamtego momentu bramka strzeżona przez Lisę Schmitz była jak zaczarowana. Gdzie defensywa już nie mogła, tam pomagało obramowanie. Wydawało się, że więcej pecha mieć nie można i 2:1 to najniższy możliwy wymiar kary. Nic bardziej mylnego, gdyż w końcówce spotkania Celeste Boureille i piłka wpadła za kołnierz źle ustawionej Sary Bouhaddi i nieoczekiwanie gościnie wyrównały i wyrwały z Paryża punkt.

Fleury 91 – Le Havre : W składzie gospodyń od pierwszej minuty rzecz jasna występowała ustawiona wyjątkowo wysoko Ewelina Kamczyk. Polka wraz z koleżankami musiały stawić czoła naprawdę solidnemu jak na beniaminka zespołowi, jakim jest Le Havre. Przebieg meczu jednak nie wskazywał jasno na to, że to Fleury 91 w obliczu całego sezonu było mniej stabilnym zespołem. Szybko przejęły inicjatywę w kreowaniu akcji, ale nie potrafiły optycznej przewagi przenieść na tablicę wyników aż do doliczonego czasu pierwszej połowy. Chwilę przed gwizdkiem wynik otworzyła Julie Piga. Przyjezdne rozpoczęły drugą część gry gorzej, niż zakończyły pierwszą. Sprokurowały bowiem „jedenastkę” , którą na gola zamieniła Dafeur. Dziesięć minut później mieliśmy już 3:0, a swoją cegiełkę do końcowego rezultatu dołożyła Fulutulidu. Kwestia zwycięzcy była już w teorii rozstrzygnięta i będące w lepszej dyspozycji zawodniczki kontrolowały przebieg gry do samego końca. Zasłużone zwycięstwo i trzy punkty, które jednak pozwoliły odskoczyć od strefy spadkowej na cztery „oczka” .

Guingamp – Olympique Lyon : Najlepszym wstępem dla podsumowania tego spotkania będzie chyba zacytowanie dwóch zdań z zapowiedzi tegoż meczu. Mam tu na myśli takie „mądrości” , jak : „Kwestią sporną pozostają jedynie rozmiary ewentualnego zwycięstwa gościń.” oraz „ Zwycięska seria OL z pewnością zostanie podtrzymana i starcie to będzie idealne dla sympatyków futbolu, którzy przede wszystkim cenią sobie ilość goli jako wyznacznik emocji i tego, jak mecz jest interesujący.” . Także proszę sobie wyobrazić, że takimi słowami (z pełnym przekonaniem) opisałem mecz, który zakończył się … bezbramkowym remisem. Jedyne, co jakkolwiek pokrywa się z teorią to dominacja na każdej płaszczyźnie mistrzyń Francji. Faworytki jednak nie potrafiły żadnym sposobem przełamać defensywy zespołu, który dotychczas nie miał na koncie nawet jednego punktu. Sensacja stała się faktem i pocieszeniem dla OL mogą być tylko remisy reszty czołówki.

Soyaux – Reims : Przyjezdne w przypadku ewentualnego zwycięstwa mogły wskoczyć w ligowej nawet na piątą pozycję, a biorąc pod uwagę klasę rywalek perspektywa zdobycia kompletu punktów nie była wielce odległa. Gospodynie nie stawiały w pierwszej połowie większego oporu, czego efektem była bramka z 17. minuty autorstwa ledwie 19 – letniej Dumornay. Zanosiło się na dosyć okazałe zwycięstwo, lecz do gwizdka nie mieliśmy okazji już oglądać żadnego trafienia. Hurtowo gole zaczęły padać dopiero po wznowieniu gry. Najpierw ku uciesze miejscowych sympatyków stan rywalizacji wyrównała Condon, jednak po zaledwie ośmiu minutach Reims na ponowne prowadzenie wyprowadziła Kessya Bussy. Chociaż piłkarki Soyaux próbowały jeszcze podjąć rękawice, naraziły się na dwa kolejne ciosy przeciwniczek. Dublet skompletowała Dumornay i dołożyła asystę do bramki Ouchene. Rezerwową bramkarką w zwycięskiej ekipie przez cały mecz była Kinga Szemik.


Komplet wyników 7. kolejki Division 1 Feminine :
Rodez – Dijon 1:1 (0:0)
Paris FC – Bordeaux
1:1 (0:0)
PSG – Montpellier
2:2 (1:1)
FLEURY 91 – Le Havre
3:0 (1:0)
Guingamp – Olympique Lyon
0:0
Soyaux – STADE REIMS
1:4 (0:1)

Tabela po rozegraniu spotkań 7. kolejki :

Michał Nadrowski

0 0 votes
Article Rating

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
error: Content is protected !!
%d bloggers like this: