11 sierpnia 2022

 Kariera sportowca to czasem duża praca nad własnymi dziećmi rodziców. Zainteresowanie daną dyscypliną sportu, pomoc między innymi w wożeniu na treningi i mecze. Jak z tym radził Robert Zawistowski, ojciec reprezentantki Polski i piłkarki Bayernu Monachium wypożyczonej do  1FC Köln Weroniki Zawistowskiej? Wywiad jest niejako spojrzeniem na sport z innej strony.


 

 JP : Oprócz tego, że jest pan ojcem znanej piłkarki Weroniki Zawistowskiej, jakie inne związki miał pan i ma z piłką nożną?
Robert Zawistowski : Kiedyś sam grałem w piłkę, ale przez to, że mieszkałem na wsi to miałem daleko na treningi i nie miał kto mnie wozić. W tamtych czasach to było o wiele cięższe. Teraz jest więcej możliwości i łatwiej młodzieży zawalczyć o to. Mimo wszystko dalej mnie ciągnie do piłki. Mimo że sam już nie gram, to oglądam wszystkie mecze Ekstraligi i Ekstraklasy, spotkania, w których bierze udział moja córka oraz inne zagraniczne mecze. Nie wyobrażam sobie odciąć się od piłki nożnej.

JP : Jaką rolę odgrywa w pana życiu sport? Czy są inne zainteresowania sportowe?
RZ : Uważam, że sport jest bardzo ważny w życiu każdego człowieka. Każda aktywność jest dobra – ważne, aby ruszyć się i cokolwiek robić. Sport to samo zdrowie. Sam zachęcałem moje córki do sportu i myślę, że udało mi się je zarazić ta sportową krwią. Poza piłka lubię też najbardziej oglądać siatkówkę i skoki narciarskie.

JP : Jak to się stało, że Weronika wybrała piłkę nożną? Czy pan się do tego w jakiś sposób przyczynił?
RZ : Wybrała tak, bo ją na to nakierowałem i zaprowadziłem na pierwszy trening, a później już nie trzeba było jej namawiać, bo tak jej się spodobało, że już została przy piłce nożnej. Jak Weronika była mała, to już z nią grałem na podwórku w piłkę i dawałem różne wskazówki.

JP : Bywa pan na meczach córki?
RZ : Kiedyś byłem na każdym meczu. Kilometry nie miały żadnego znaczenia. Jeździłem za nią do Niemiec i na Węgry, a nawet do Estonii. Teraz jeżdżę mniej, jedynie na mecze reprezentacji jak gra Weronika w Polsce. Każde inne mecze jej śledzę w telewizji.

JP : Pana ocena umiejętności piłkarskich Weroniki. Czy coś powinna poprawić?
RZ : Zawsze można coś poprawić i zrobić coś lepiej. Przyznaje – dużo wymagam i wymagałem od Weroniki i nawet łzy się lały i były ciche dni, ale wiem też, że jej to zaowocuje w przyszłości. Wiem, na co ją stać, także tylko ciężka praca do tego dojdzie.

JP : Jak często widzi pan Weronikę w domu?
RZ : Teraz była często, bo miała zgrupowania reprezentacji Polski co miesiąc. Była w domu przed kadrą i po kadrze. Oczywiście te jej przyjazdy to maksymalnie jeden/dwa dni. Zobaczymy jak będzie, gdy wróci w styczniu do Köln.

JP : Czy jak wraca ona do domu to zastaje swoją ulubioną potrawę? Co lubi?
RZ : Bardzo lubię gotować i zawsze szykuje dobrą potrawę dla moich córek. Jedna pracuje w Katowicach a druga gra w FC Köln wiec jak wracają zawsze staram się je przywitać jakąś dobrą potrawą. Moim młodszym córkom, które mieszkają w domu, też robię różne dobre potrawy, które znajduje w internecie.

JP : Jak ocenia pan poziom piłki nożnej w wykonaniu pań w Polsce? Czy ogląda pan mecze futsalu?
RZ : Myślę, że wszystko idzie do przodu. Oczywiście te najlepsze zawodniczki odchodzą za granice, wiec wiąże się z tym osłabienie niektórych zespołów i wyrównanie ligi. Dla oka kibica to tylko cieszy. Nasza liga jest dobra, jakby nie patrzeć z Polski odeszło kilkanaście zawodniczek za granice. Musi być dobra, skoro zespoły zza granicy są zainteresowani naszymi zawodniczkami i sięgają do polskiej ligi. Od futsalu wolę jednak piłkę nożną.

 

 

fot. archiwum prywatne Roberta Zawistowskiego

Jacek Piotrowski

0 0 votes
Article Rating

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
error: Content is protected !!
%d bloggers like this: